Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

szyszkę mi podarowałeś
a z nią
twoje oczy oblane żywicą

wpatrzone we mnie
czekają
choćby na cień bursztynu
w sercu

z tymi złocistymi
kroplami w iglastych
włosach, to jak
wiosna wyglądałeś

wiklinowy koszyk
wpleciony między
palce

pełen tylko bladych
kamieni

gdyby słońce je pieściło
stałyby się lżejsze


tylko żywicę ktoś
z twojej kory
zdrapał

paznokciami
brudnymi

Opublikowano

jest w tym wierszu cos miłego...niestety myśli zapisane są w sposób tragiczny, gubi się rytm. końcówka jest okropna (dla mnie niesmaczna)

polecilabym dać na warsztat
pozdr. Agnes

Opublikowano

poczynając od Agnes, rytmu to ja nigdy nie miałam i chyba go nie bedzie, wiersz wyszedł z warsztatu (tak dla sprostowania), a końcówka jak najbardziej miała być niesmaczna, bo takie są zazwyczaj moje stwory.

Michałowi dziękowac już nie będe bo ileż można :)

A Nieśmiertelnemu powiem, że sie zawsze gubie i odnaleźć się nie mogę. Bardzo dziękuję za wgląd i przychylność. Jeszcze co do gubienia to zawsze pozostaje mi kompas, może czas użyć?

pozdrawiam

n.

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "Umieranie"   Opisałbym ją, gdybym mógł – tej granicy jasności smaki, doczesnego życia ten próg; nie mam jak, bo w słowach braki.   Światło pożegnalnej gamy, nadjaskrawo tajemniczej, przejściem wymiarów nieznanych zmienia myśli sens, oblicze.   O dziwo! W miarę zbliżania łagodzi obaw złe lęki. Idziesz w stronę powitania jak do wyciągniętej ręki.   Bez pożegnania odchodzisz, niespodziewanie wołany. Złudzeniami się nie zwodzisz – taki los był ci pisany.   Nieświadom wagi momentu, brniesz w to, co śmiercią się zowie. Siedem ty znasz sakramentów, o ósmym zaraz się dowiesz.   Powoli mgła się zagęszcza widocznością drzwi wizjera. Środkiem ta biel jest jaśniejsza, w mózgu i sercu rozpiera.   Czujesz ulgę zaufania, początkowy lęk zanika. Jakby do domu wracania w twojej jaźni, już umrzyka.   Tego nie wiesz, nie pojmujesz, mijasz punkt – chyba? – wieczności. W stronę światła się kierujesz, bez przymusu, wręcz w miłości.   Ratujący cię nie wiedzą, że prawie już tam wstąpiłeś. „Szczęście pan miał” – ci powiedzą – „całkiem martwym pan już byłeś”.   Teraz dziwną pustkę czujesz, kryształowy, wiatr sterylny. Trochę czasu potrzebujesz, by życiu znów być przychylnym.   W kredycie poprawy większym obietnice w sobie dusisz. Z spojrzeniem na świat jaśniejszym wiesz, że poprawić się musisz.   Czas ten zamienia się w blizny, dużo lżej już śmierć odbierasz. Widzisz życiowe płycizny, kiedy myślisz o tym teraz.   Że byłeś przy bramie bycia, wchodząc w tajniki wszechświata, i powróciłeś do życia... Czy to kara jest, czy zapłata?   Leszek Piotr Laskowski
    • Muzyka ratuje życia zagłusza niechciane myśli legalny narkotyk - ktoś pomyśli to coś więcej   Zalewa me życie w całości w bańce trzyma bezpiecznie nikogo do niej nie wpuści nikt stąd nie odjedzie   Mogę tam siedzieć bez końca nie myśleć 
    • Jak siano, łona iskaj
    • @Lenore Grey Im dalej w treść tym wiersz się wygładza. Jak zwykle ogrom treści i obrazów na przestrzeni miniatury
    • @Berenika97   masz rację    zda się że czas zabiera wszystko  lecz jednej rzeczy nigdy nie weźmie są to wspomnienia kochanych bliskich z którymi życie było jak w niebie   Pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...