Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Abstrahuję od tego

ile w nich prawdy

przyjrzę się praktykom

hamującym duchowość

 

Każda kładzie nacisk

na konkretne formy

odpowiednio złożone ręce

nawet kwestii kciuków

nie pomija

 

Tak intymne w człowieku

spersonalizowane

chce unifikować

 

Wstyd o nich mówić

chcemy, je zasłonić przed światem

jak wszystko, co ważne

a oni wystawiają je

na widok publiczny

 

Jedność jest piękna

nie, gdy zabija

spontaniczność

 

Człowiek posiada

naturalną religijność

kształt jej nie do opisania

połączenie wszystkich figur świata

z tymi jeszcze nie znanymi

 

Sztywna teologia

gdzie Bóg woli proste kompozycję

akceptuje tylko kilka struktur

w wybranych miejscach

resztę trzeba

zgubić

wyciąć

wielu ze skalpelem pomoże

a z ran po cięciach

wda się

egzystencjalno-religijna frustracja

 

Boska cząstka

krzyczy

chce wyrwać się z sideł pobożności

wybrać naturalność

 

Najbliżej prawdy

religia najbliższa człowiekowi

najnaturalniejsza

 

Co dla mnie naturalne?

Zapytałbym siebie

lecz kontakt się urwał

już dawno temu

 

boję się szukać

obym ze strachu nie wybrał

tradycji ojców

 

Czy rodzic powinien więc

modlić się w ciszy?

nie

niech robi, co uważa za słuszne

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Z tym to bym się nie zgodził. W moim odczuciu religia nie jest niczym naturalnym - jedynie wygodnym sposobem tłumaczenia sobie świata. Kompletnie rozmijającym się z tym, jak faktycznie ten świat wygląda.

Lubujesz się w "bożych" rozkminach, ciężko się przez to brnie mojemu antybożemu umysłowi :P

Opublikowano

@error_erros Jeśli pod religią rozumiesz mitologie lub jakieś formułki doktrynalne wymyślone przez wszelkiej maści objawieniografów, to faktycznie - takie są jedynie fałszywym światem, nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością. 

 

Pisząc religia, mam na myśli dążenie człowieka, które uważam za uniwersalne, to jest do szukania czegoś więcej niż on sam, pragnienie doskonałości, Absolutu. Religia jest religią wtedy, gdy szuka rzeczywistości metafizycznej, a nie pcha się z łapami do wysiłków naukowców. 

 

W takim rozumieniu i ciebie określiłbym jako człowieka religijnego, albo - jak wolisz - duchowego. Tak sądzę po lekturze twoich wierszy. Nawet jeśli określasz się jako antyboży, co oznacza być może po prostu niechęć do wizerunku patriarchalnego Boga wyrosłego na podwalinach kultury judeochrześcijańskiej. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I tu się zgadzamy!

Dobrze, zatem tej rzeczywistości metafizycznej szukam w sobie i w relacji z drugim człowiekiem. Jeśli to się mieści w Twojej definicji religii, to jestem fanatykiem! Jednocześnie mieści się to również w założeniach satanizmu ;>

 

Po prostu to wszystko, na czym stoi religia - tworzenie podziałów, propagowanie głupoty, chciwość, zakłamanie, wykorzystywanie głupszych od siebie - nieustannie budzą mój gniew i obrzydzenie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie, ale pewnie jesteś większym specjalistą w tej dziedzinie. ;) Religia jest szukaniem w sobie Kogoś Większego, a satanizm... No właśnie, czego szuka się w satanizmie? Lepszego siebie w samym sobie? Już abstrahuję od tego, że większość nurtów satanizmu stawiam na równi z mitologiami egipskimi czy greckimi. 

 

 

Głupotę propagują te religijki, co do których już się zgadzamy. A tworzenie podziałów, chciwość, zakłamanie, wykorzystywanie głupszych od siebie, to czyni nie religia, ale człowiek nazywający siebie religijnym. Te same rzeczy może równie dobrze, jak nie lepiej, czynić człowiek nazywający siebie politykiem. 

@Waldemar_Talar_Talar Ja jestem trudny, życie jest trudne, Ten, Którego Szukam jest trudny. Nie wiem, jak w takiej sytuacji pisać proste wiersze. Pozdrowienia!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam ponownie - rozejrzy się zobacz ile w około dobra i zła uśmiechów i łez

zobacz piękno które aż prosi by o nim pisać - taką mam recepte.

                                                                                                               Pozdr.

                                                                                                

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wedle mojej wiedzy satanizm jest faktycznie kultywowaniem samego siebie. To rozsądna i szlachetna filozofia, jej problem polega tylko na tym, że dość niefortunnie wybrała sobie patrona. Tzn. w pewnym sensie fortunnie, jednak reszta religii zawłaszczyła sobie postać Szatana do zupełnie przeciwnych celów i tak się to utrwaliło w świadomości zbiorowej.

 

A jednak religie stworzył człowiek. I bez niego by nie istniały ;>

Opublikowano

Żyjemy w świecie systemów, a religie są jednymi z nich. Każą wierzyć, zachowywać się odpowiednio i obiecują szczęście wieczne po śmierci, a piekło dla niewierzących. Jest hierarchia, są kontrolerzy i pracownicy, oceniający wierzących, biorąc coś w zamian. Jako, ze większość ludzi ma marne życie, jest to dla nich nadzieja, że po śmierci będzie fajnie. Ich decyzja, w niektórych regionach musza to robić. Tak to działa, a religie, jak państwa konkurują, walczą ze sobą i dowodzą, że są tymi jedynymi. 

Opublikowano (edytowane)

@error_erros

 

Ale kto miał stworzyć religię? Zwierzęta? Myślę, że jest ważniejsze pytanie - czy te religie idą do Transcendencji właściwą drogą.

 

W chrześcijaństwie religia jest owocem współpracy człowieka z Bogiem, gdzie Bóg kładzie fundament, na którym buduje człowiek. W islamie Bóg jest pełnoprawnym założycielem, nawet słowa Koranu są jego. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Myślę, że chrześcijaństwo również rozsądnie i szlachetnie kultywuje samego siebie. Tylko, że unika słowa "kult" na rzecz "troska".

 

Rozsądniejsze religie tylko proponują. ;)

W przypadku katolicyzmu - dla niechcących 

 

 

Oceniać każdy może, tylko ile jest warta ludzka opinia?

Edytowane przez Nikodem Adamski (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiesz, im dłużej z Tobą rozmawiam (a rozmowa jest przeciekawa, dziękuję!), tym bardziej dociera do mnie, że Cię rozumiem i przyjmuję Twój sposób myślenia. Jedyne, co mi nie pasuje, to fakt, że tak usilnie upychasz każdą duchowość do skrzyneczki pt. "religia", stawiając ją tym samym obok tego, co religią nazywamy potocznie, a czym ja osobiście nie jestem w stanie nie gardzić. Znajdźmy zatem jakieś inne słowo i możemy zbijać piątkę ;>

Opublikowano

@Nikodem Adamski Jak sądzę dla człowieka nie jest naturalna religijność, a duchowość, czy też metafizyka. Religijność dotyczy tylko religii, a przecież człowiek utożsamiał rozmaite rzeczy z działaniem sił nadprzyrodzonych, czy też później bóstw, zanim ukonstytuowały się religie. Wiara w działanie wyższej siły, sił natury jest, owszem w człowieku silnie zakorzeniona. Pozdrawiam :)

Opublikowano

@error_erros Tak, zgodzę się. Pojawia się konflikt semantyczny. Ja po prostu mam inne skojarzenia ze słowem religia. Starałem się trochę przekierować cię na mój sposób patrzenia na to zagadnienie. Ale chyba masz rację. Efektywniej będzie, gdy zmienimy wyrażenie. Nie przychodzi mi lepsze słowo niż "duchowość". Ono nie szufladkuje, a wskazuje na coś metafizycznego, niematerialnego w człowieku.

@corival O widzę, że masz ten sam problem co @error_erros. A więc i dla ciebie kieruję powyższy komentarz. Dla mnie słowo "religia" często jest równoznaczne z duchowością i metafizyką, dla ciebie pewnie tylko z kultem i doktryną. Ale chodzi nam o to samo.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I tu też dołożę swoje trzy grosze ;> Jeśli chodzi o siły natury roli nadrzędnej wobec człowieka, którym człowiek ten musi się podporządkować - to zgoda. Ale kwestionuję istnienie "inteligentnej" siły, która jest zdolna do komunikacji z człowiekiem - bo to zakładam jako podstawę religii. Człowiek na etapie rozumienia świata sprzed milionów lat musiał wytłumaczyć sobie istnienie dnia/nocy, zjawiska meteorologiczne itd. Więc wymyślał różnego rodzaju bóstwa, wierzenia i religie - a wszystko to w moim odczuciu powinno upaść na etapie, w którym człowiek ogarnął podstawy fizyki. To, że one nie upadły do dziś - to już chłodna kalkulacja ludzi, którzy dopatrzyli się własnych korzyści w ich istnieniu.

Opublikowano

@Nikodem Adamski Konflikt semantyczny, to bardzo pojemne określenie... :)

@error_erros Rozkminianie kwestii wierzeniowych, jest najszerszą rzeką na ziemi, dlatego zgrabnym ruchem łapię się przybrzeżnego głazu i wyłażę na brzeg. Znaczy nie zagłębiam się w dyskusję, bo zbraknie mi czasu na zgłębianie tego, co aktualnie do mnie należy :)

Opublikowano

@error_erros I tu się pojawia error. ;) Ja bowiem jest silnie przekonany o istnieniu osobowej inteligencji. Ale spokojnie, nie wywołam z tego powodu w twoim kierunku świętej wojny. 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

No przecież potrzeby duchowe człowieka nie są wywoływane przez brak wiedzy o świecie. To, że tysiące lat temu religia dawała przy okazji poczucie stabilizacji światopoglądowej, to już insza inszość. Pierwszym powodem, dla którego powstawały religie, było pragnienie nawiązania relacji z bliżej nieprzeczutym absolutem. Dziś nauka daje coraz większe zalążki wiedzy o świecie, dlatego też nie ma już potrzeby wymyślać mitologii. Ale jak widzisz, rozwój nauki pokazał, że źródłem religii nie była niewiedza. Bo ilość osób religijnych na świecie wciąż rośnie, mimo postępu technologicznego.

 

 

Religia nie upada nie dzięki sprytowi kapłanów, ale dzięki osobom religijnym (duchowym ;)). Ja podtrzymuję proces trwania religii, a nie mam żadnych złych intencji w tym, nie chcę nikogo chłodno kalkulować. ;)

 

Można by jeszcze wiele o tym mówić. Na przykład, że współczesne religie są traktowane przez wyznawców zgoła inaczej niż starożytne mitologie były traktowane przez ówczesnych. Poza tym, porównanie opowiadań o Zeusie czy Demeter z Katechizmem Kościoła Katolickiego daje jasne spojrzenie na to, że to już zupełnie inna liga. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Cóż, moja teoria jest taka, że powodem wymyślenia religii była potrzeba wyjaśnienia sobie tego, co wówczas było niewytłumaczalne. Potrzeby duchowe względem tych sił sztucznie wygenerowano później celem podtrzymania życia religii, która zaczęła tracić na znaczeniu jako źródło wiedzy o zasadach kierujących naturą.

Ech, dobra, fantastycznie mi się rozmawia, ale to rzeczywiście jest temat nie do wyczerpania ;> Dzięki wielkie i życzę miłej reszty dnia! ;>

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wszystkiego, co wiem, nauczyłem się od czarownic. Paracelsus
    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...