Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Pomówienia


Rekomendowane odpowiedzi

Gość Franek K
Opublikowano (edytowane)

Ktoś rozsiewa durne plotki,

Że każda kobieta

Mówi ponoć cztery razy

Więcej od faceta.

 

Moja żona z tym stwierdzeniem

Nie zgadza się wcale.

- Bzdury, bzdury, bzdury, bzdury!

Powtarza mi stale.

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Fajny. 
Podoba mi się konsekwencja 3 wersu drugiej strofy:)

 

cztery razy bzdury
to i tak nie dużo
to namiastka ciszy
co przed słowną burzą

 

wtedy dziesięć razy 
grzmotnie owa bzdura
i z jednego słowa
utworzy się chmura :)

 

Pozdrawiam.

Gość Franek K
Opublikowano

@[email protected]

 

Z tą racją to bywa różnie.

 

Dzięki i pozdrawiam.

@Gosława

 

Dzięki.

Przypomniał mi się dowcip o Stirlitzu.

- Stirlitz! Pojedziecie z misją do Baden Baden.

- Mi nie trzeba dwa razy powtarzać :)

@dot.

 

Tak też bywa.

 

Dzięki Dot i pozdrawiam.

Gość Franek K
Opublikowano

@Pi_

 

Unosi intonacja :)))

 

Dzięki i pozdrawiam.

@Max

 

Język kobiet jest dla facetów nie do pojęcia :)

A czynności męskie nie do ogarnięcia dla kobiet.

@valeria

 

No tak, ale tylko przy piwie :)

 

DiP.

@tetu

 

Fajne :)

Konsekwencja jest bardzo ważna w życiu.

 

Dzięki Tetu i pozdrawiam.

@Gosława

 

Ja? Ciebie? W życiu ;)

Gość Franek K
Opublikowano

@corival

 

Staram się streszczać, jak przystało na członka męskiego rodu :)

 

Dzięki i pozdrawiam. F.K.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • podnoszę z ziemi  krągłą butelkę coca coli    nie miałem z tobą  żadnego uniesienia  już od roku    lody puściły  dziś jestem na medal nie słodzę       
    • @piąteprzezdziesiąteDziękuję :)
    • @piąteprzezdziesiąte Twoja wypowiedź to już prawie wiersz ;) dziękuję, zawłaszcza to z synestezją mi się spodobało - dokształciłem się ;)
    • Jeże się jeżą. A pan? Ja też się jeżę. Popatrzyła i odparła: nie wierzę.   Od kiedy patrzę — włos się we mnie jeży, jak gdyby tłum jeży ulicą bieży.   Od kiedy tor w Jeżowie już leży, w Makowie pozbyli się jeży.   Skróci się teraz kolejka do Maka w Makowie…   Od kiedy stacja powstała w Jeżowie, jeże mają tam stania zakaz.   Stoją teraz na straży dwa jeże, którym nie chciało się jeżyć do Maka.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Rzekuń przed pierwszą wojną   Irenka z Rzekunia    Pochodzę z biednych, ale głęboko religijnych Kurpiów, z okolic Rzekunia. Było nas czworo w domu: ja, moja młodsza siostra Danka oraz dwóch braci – Mietek i Jerzyk. Nasz najstarszy brat, Irek, wpadł pod pociąg i zmarł w dzieciństwie. To po nim dostałam imię Irenka. Matka na starość uciekała z domu i próbowała dojść na piechotę pod Ostrołękę. Miała samotne życie oraz trudny i nieprzyjemny charakter. Taka była Bronka. Nic dodać, nic ująć.   Mietek był światowcem i ulubieńcem rodziców. Ukończył dobre studia na kierunku elektryka, realizował poważne projekty na szeroką skalę i ostatecznie wyjechał do Stanów, by pracować dla Forda.   Z kolei Jerzyk słuchał matki i chciał przejąć rodzinne włości. Kiedy jednak zakochał się w dziewczynie, matka nie poparła tego związku. Jerzyk podupadł. Gdy zabroniła mu dostarczania obowiązkowych dostaw dla komunistów ("nie ma mowy, nie jesteśmy chłopami, nie płaciliśmy nikomu danin"), kilkukrotnie został przez nich dotkliwie pobity. Była to kropla, która przelała czarę goryczy. Nie chcę rozwijać tego wątku zbyt głęboko, by nie wyrządzić sobie szkody. Lata pięćdziesiąte bis mamy także dzisiaj.   W trudnych czasach ratowało nas to, że z Danusią byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Razem poszłyśmy do Studium Nauczycielskiego. Ja skończyłam historię, a Danka nauczanie początkowe. Życie umilały nam słodycze, bo tata, który był kolejarzem, miał dużo kartek na  wyroby czekoladowe, więc kupował nam kruszony blok.   Tak przetrwałam okres okołowojenny i założyłam rodzinę z Jerzym. Jeździliśmy od miasta do miasta na Warmii i Mazurach, walcząc jako nauczyciele z analfabetyzmem. Życie było wtedy niezwykle ciężkie. Wynajmowaliśmy izby w wiejskich chatach, początkowo bez elektryfikacji i bieżącej wody. Uczyliśmy tak, jak to pokazywano na dawnych filmach – wbrew temu, co twierdzą niektórzy zagorzali konserwatyści, nie wszystko było wtedy kłamstwem.   To były czasy naszej młodości. Chodziliśmy na ryby, jeździliśmy na motorach, a Jurek w plenerze szkicował. Z rana zabieraliśmy termos z kawą zbożową, kanapki z jajecznicą i ruszaliśmy w drogę. Dla niektórych to były znienawidzone lata pięćdziesiąte i jest w tym sporo racji, ale po co po raz kolejny lać wodę na młyn?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...