Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jest cicho

Zupełnie cicho dokoła

I nie wiem

Nie wiem co myśleć mam zgoła

O tym co między nami jest

I nie jest

Czy które z nas ma jaki w tym

Interes...?

 

Ironia, która presję wywołuje znów

I choć nie czuję jej to brak mi dobrych słów

 

Więc wydaje Ci się, że znasz mnie lepiej niż ja sam

I to, że lepiej wiesz co dla mnie najwłaściwsze jest...

Nie wiem w co i komu wierzyć dziś tak naprawdę mam...

Zbyt wiele już uroniło się niewidzialnych łez

 

 

 

Jak palec

Sam jak zwykle z tym zostaję

I nie wiem

Z kim się czasem przez to staję...

Pod niczyją ochroną już

Nie chcę być

Chcę w końcu poczuć jak to jest

W pełni żyć

 

Jak noob się czuję pośród samych tęgich głów

Bo nie chcesz mnie nawiedzać nawet w świecie snów

 

I wydaje Ci się, że znasz mnie lepiej niż ja sam

I to, że lepiej wiesz co dla mnie najwłaściwsze jest...

Nie wiem w co i komu wierzyć dziś tak naprawdę mam...

Zbyt wiele już uroniło się niewidzialnych łez

 

 

 

Po cholerę mi to? - pytam się

Odpowiedzi nie znajdując

Czemu tak w ogóle dręczy mnie

Czasu stratę powodując...?

Nie wiem już czy radę sobie dam

Idąc dalej tym kierunkiem

Wszak do nadrobienia wszystko mam

(Łącznie z pierwszym pocałunkiem)

Nie wiem co kto o mnie mówi Ci

Ni co o mnie myślisz sobie

Lecz Ty też nie możesz pomóc mi

Choćbym nie wiem co miał w głowie

 

Bo wydaje Ci się, że znasz mnie lepiej niż ja sam

I to, że lepiej wiesz co dla mnie najwłaściwsze jest...

Nie wiem w co i komu wierzyć dziś tak naprawdę mam...

Zbyt wiele już uroniło się niewidzialnych łez

Niby w co i komu wierzyć dziś tak bezwzględnie mam!?

Zbyt wiele już uroniło się niewidzialnych łez

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @hollow manTo jednak mistrzostwo świata, napisać trzy linijki, i można rozbierać na kawałki i romantycznie, i lingwistycznie, i psychoanalitycznie... A gdyby tak to połączyć?   Signifiant - pasuje mi na pierwiastek męski, signifiié - żeński. Ale nie wiem, dlaczego tak. Wiesz co, lepiej mnie dzisiaj nie czytać ;)  
    • @vioara stelelor de Saussure... ojciec Lacana. być może ten kierunek też jest ciekawy. Ale tu jednak po jungowsku.  @bazyl_prost ale znaczy!
    • lubimy fikcję  uprzejmości  a prawdziwy świat  mija nas   poszukiwanie siebie w sobie  odkrywanie tego co życie pokazuje enigmatycznie    to droga do ... ... bo życie ty ja my tyle się może zdarzyć    a my żyjemy tym co serwują    czekamy czekamy na    już...   już się nie zdarzy   2.2026 andrew   
    • Stoję pod tym drzewem, co wtedy. W niemodnym garniturze i w krawacie uwiązanym krzywo. I stoję spragniony miłosnego chleba: a nuż coś z tego wyniknie?   Pod tym cieniem skrzydlatym i bystrym od oddechów letniego popołudnia, od wietrznych westchnień oczekiwania.   I czekam, jak czekałem wtedy. O tej godzinie, w której gołębie i wróble... I ptaki inne. I inne…   I kwiaty różane, których woń, aromat i barwa…   Otwarły się szeroko, zdziwione tym upojeniem słodkim.   Wiesz, czekałem długo. I czekam nadal. Tutaj. O tej godzinie sennej. Na wpół-wieczornej i tkliwej.   W liliowej poświacie obłoków. W tej dolinie słońca i mgnień utajonych, i trawy.   A kiedy przyjdziesz umówiona… Bo przyjdziesz, prawda?   A więc, kiedy dostrzegę ciebie w oddali z kosmykiem włosów przesłaniającym ci twarz, bo dzisiaj wiatr tak jakoś plącze gałęzie, szeleści. I chwieje, tarmosi…   Wtedy podejdę do ciebie w tej niepewności okrutnej: czy ty, czy ty…   Lecz najpierw podejrzę w utajeniu i ciszy.   Ciebie.   Więc patrzę jak patrzyłem wtedy. I napatrzeć się nie mogę.   Gałązka muska mnie po skroni, łaskocze, kiedy rozchylam czujnie wiotkie łodygi krzewu, co znienacka stanął tuż przede mną.I widzę liście i płatki, i sok lepki tworzący białe ślady.   I cień wąski między mną i tobą. Tej gałązki między nami.   Po którym przejdę, jak po kładce nad strumieniem rwącym.   Dużo tu światłocieni, ostrego chiaroscuro. I tej jakiejś cichej melancholii, której szum aż nadto tężeje w sześcianach powietrza, których ciepłe wargi przypadają do moich warg spragnionych.   Do twoich.   Czujesz? Właśnie gładzę twoją twarz przypadłą do mojej,   A twoje włosy, a twoje... Kładą się miękko pod dotyk moich palców przeczesujących czule...   Portugalczycy nazywają to „Cafuné”.   Ty wiesz. I ja wiem.   Nasze słowa. Wszystko to, co chcieliśmy sobie powiedzieć, powiedzieliśmy w poświacie księżyca, co spływa teraz smugą srebrną. perlistą.   A więc to już tyle upłynęło czasu? To już tak późno?   Nie. Proszę! Nie odchylaj głowy, nie oddalaj zmyślnych ust!   Choć wówczas odsłonisz swoją gładką szyję. A wtedy moje usta chciwe… A wtedy moje szepty na twojej drżącej skórze...   Zostańmy tak. Jeszcze.   Choć jeszcze…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...