Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Lipcowy dzień, taki jak inne wakacyjne czarne dni w kalendarzu. W Katowicach wieje nudą i kurzem na ulicach. Kasztanowce gdzieniegdzie tylko rzucają cień na sprawy zwykłych ludzi. Najwięcej tego cienia jest w Parku Kościuszki albo na Placu Wolności. W bramach można wypić tanie wino albo dostać po mordzie, w zależności od współczynnika boskiego miłosierdzia.
Przed molochem Cinema City było słonecznie i gorąco. W końcu to środek wakacji. Wokół pełno duchów tych, którzy zostali w domach. Oprócz nich na ławce mężczyzna. Na oko 22 lata, młody, zapatrzony przed siebie, ubrany w białe dockersy i koszulkę polo z krokodylem na piersi. Palce zdobią srebrne obrączki uzbierane podczas wojaży tu i tam. Po chwili jego uwagę przyciąga taksówka zatrzymująca się nieopodal i wysiadająca z niej kobieta. Idzie w jego stronę. Wyglada zwyczajnie – dżins, wysoki obcas, jakaś bluzka.

- To Ty musisz być Michał???

Odwraca głowę, ona naprawdę mówi do niego. Ma piękne zielone oczy i wyraźnie zarysowane wargi, jest mała, ale nie maleńka. Przez całe życie mówił w bok, zamiast wprost, zanim kogoś dobrze nie poznał. Teraz siedzieli na ławce – kobieta po jego prawej stronie, jego spojrzenie po lewej.

- Jestem Monika, znamy się z wp. Pamiętasz mnie jeszcze?

W jej oczach zapaliły się iskierki.

- Pamiętam, pamiętam. Nie było prądu, śmieszna sprawa z tą burzą… Ładnie wyglądasz.
- Dziękuję. Zawsze mówisz w bok?
- Nie. Robię wyjątek dla Ciebie.

To miał być szelmowski ton, ale nie bardzo mu wyszło. On czuł się onieśmielony, ona sprawiała wrażenie pewnej siebie. Jej ciemne włosy skutecznie zaczepiały wiatr.


- No to co „Shrek 2”???
- „Shrek 2”

Znajomość rozpoczęta akcentem z zielonym ogrem i jego druzyną. Z osłem było pół biedy. Monika później okazała się mistrzynią w robieniu miny kota z anonimowanego blockbustera. Szkoda tylko, ze głos w oryginalnej wersji podkładał Antonio Banderas.
Poznali się na jakimś czacie internetowym. Nawet nie mieli zamiaru się poznawać. On wszedł tam pierwszy raz w życiu, ona też, zdąrzyli powiedzieć „cześć”, zanim rozłączyła ich burza i przerwy w dostawie internetu. Był maj. Wymienili się numerami znanego komunikatora. A jej się spalił zasilacz w pececie i nie rozmawiali przez następny miesiąc.
Leniwie przyczołgały się wakacje. Oboje umierali z nudów, więc jedynym środkiem zapobiegawczym było wyjście do kina. Shrek 2… Michał był facetem „obiektywnie niebrzydkim” jak udało mu się kiedyś usłyszeć. Metr dziewięćdziesiąt, szczupły, brunet o niebieskich oczach i chłopięcej twarzy. Subiektywne marzenie pewnej liczby pań.
W kinie, kiedy Monika była zajęta umieraniem ze śmiechu albo oglądaniem filmu, czasem spoglądał na jej profil wycięty na tle światła projektora.

- Co ja tu robię? On jest 14 lat młodszy niż ja. To jest jakaś pomyłka. Jestem nienormalna. Na pewno jestem nienormalna. Nie ja nie jestem normalna…
- Ona nie może mieć 36 lat. Nie wygląda. O czym my będziemy rozmawiać? Aaaaaaaaaaa!!!!

Seans skończył się szybciej niż się spodziewali. Szybciej niż się spodziewali oboje mieli ochotę na drinka.

- Ciekawe jaka ona jest? Co robi? Czy jest taka sama jak w czasie rozmów?

Wakacyjne wątpliwości najlepiej rozwiewać w Incognito, jeśli akurat wychodzi się z Cinema City. Słońce nie paliło już tak mocno, kurz też jakby zniknął. Miasto obejmował wieczór, niebo było coraz bardziej niebieskie, aż zaczęło przechodzić w ciemny granat. Chmury zmieniły pościel.
Rozmowa w Incognito płynęła już wartko.

- Co Ci się właściwie we mnie podoba? Przecież ja jestem starsza od Ciebie? Wiesz, że to prawie 15 lat?

Zdolność Moniki do formułowania strumieni myśli albo podświadomości niczym z Virginii Woolf dawała o sobie znać już na początku znajomości.

- Wiem, ale wszyscy moi przyjaciele gdzieś wyjechali. Musiałem się z kimś umówić. Spoko, jakoś przez to przebrniemy i odprowadzimy się do domów. Mocną masz głowę? Ja planuję jakieś 30 minut.

Oboje wybuchnęli smiechem. Wybuchy śmiechu zdarzały się od tego czasu dość regularnie.

- Palisz papierosy. Ja nigdy nie paliłam.
- Nauczę Cię. Całkiem proste.
- Czemu studiujesz finanse?
- Przypadkiem. W ogóle jestem przypadkowym facetem. Zabrakło mi 3 punktów na Akademię Medyczną, miałem wstęp na Ekonomiczną, wygrałem kiedyś olimpiadę ekologiczną. Po prostu wszedłem do pierwszego lepszego pokoju.

Konsternacja.

- Mówię poważnie. Byłem tak pewien siebie, ze nie dopuszczałem, ze nie dostanę się na medycynę, a tu proszę podstawy zarządzania welcome to.
- Ja studiowałam na Wydziale Radia i Telewizji UŚ. Pisałam pracę magisterską o filmach Barei.
- Miś?
- Miś.
- Tradycja to bardzo dobre imię dla dziewczynki…

Śmiech wcale nie przeszkadzał w rozmowie. Jak świeży powiew wiatru wzniecał tylko ogień.
- Masz siostrę?
- Tak, Kasia. Jest najlepszą siostrą na świecie, kiedyś będziemy siedzieć razem na ganku jakiegoś domu w wełnianych spódnicach i opowiadać pierdoły.
- Ja mam brata, ale nie nazywa się Kasia.
- Starszy?
- Nieważne. Kiedy byliśmy dziećmi strasznie się praliśmy. Kiedyś rozwaliłem mu wargę dropsami. Trzeba mieć szczęście – rozwalić komuś wargę dropsami!
- A jaka była jego zbrodnia?
- Jakto jaka? Jest moim młodszym bratem.
- A więc mlodszy…
- On też nie był lepszy. Do dziś mowimy na niego „mały”, mimo że jest mojego wzrostu, alekiedyś naprawdę był mały. Mały ale mściwy. Nie umiał sobie ze mną poradzić, więc rozgrzał kiedyś metalową łyżkę nad palnikiem i przyłożył mi do kolana w ramach zadośćuczynienia za dropsy…
- Nieźle. Kasia nie jest amatorką gorących łyżek. Kocha Florencję i Toskanię… Zresztą tak jak ja…
- Widziałaś „Pod słońcem Toskanii”?
- Jasne! to jeden z moich ulubionych filmów!
- I Diane Lane…
- Ja tam wolę Włochów.
- Kiedyś będę miał taką willę w Toskanii, to jest moje marzenie.
- Moje też, ale myślę, że wątpię.
- Kiedyś Cię tam zabiorę. Zobaczysz. I będziemy zwiedzać Toskanię na vespie.
- Klipuś bajduś…

Było już późno. Albo stosunkowo późno. Mała wskazówka złotego zegarka na ręce Michała dotykała jedenastki. Dotychczas miał za sobą tyle związków, ile przeciętny facet w jego wieku. Licealne dziewczyny, niespełnione miłości, dwa dłuższe związki i bagaż samotności. Samotności? W wieku 22 lat? […]

Ciąg dalszy nastąpi.

Opublikowano

To ma być początek większej całości. W prozie stawiam pierwsze kroki i tak naprawdę nieiwele przedtem prozą pisałem, nie za dobrze się na tym znam. Liczę więc na pomoc, wskazówki, refleksje. Za wszystkie rady będe wdzięczny.

Opublikowano

Jeśli to debiut, to naprawdę całkiem udany.
Zauważyłam parę fajnych, oryginalnych sformułowań, np. :
"Chmury zmieniły pościel."
albo:
"Jej ciemne włosy skutecznie zaczepiały wiatr. " - chociaż tu wyrzuciłabym to "skutecznie"

"Nie ja nie jestem normalna…" - chyba brakuje ci przecinka po "nie"?

Poza tym miałabym parę uwag co do dialogów. Byłyby ciekawe, gdyby to był scenariusz fimowy (telenowelowy:), bo tam dopełniłby je obraz, muzyka. W opowiadaniu sprawiają wrażenie za długich, niepotrzebnych, bo to wszystko można by powiedzieć w jednym odautorskim akapicie. Ja jestem zdania, że jeśli da się coś skrócić, zagęścić, to należy to zrobić - tekstowi to może wyjść tylko na lepsze.
Pozdrawiam i witam w prozie:)

PS. Aha, i dzięki za "technicznie" zadbany tekst! Przecinki na swoich miejscach, spacje po myślnikach... No coś pięknego. Tak trzymać:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dziś siedzę sama w tym pokoju , łzy płyną po policzku ... Tak bardzo zawiodłam siebie tak bardzo zawiodły osoby które kochałam. Nie chce nikogo nie chcę już trwać,  zgubiłam siebie w martwym śnie już tylko cień prowadzi mnie . Tylko te 4 ściany są mym światem,  a przeszłość boli jak cierń bo tylko ten pokój jest świadkiem mojego bólu.  Dziś moj kochany to już sen tak bardzo polubiliśmy się w tej miłosnej mgłę. Choć tak pragnęłaliśmy się uleczyć poranione serca to zadaliśmy sobię ciosów bolesnych bez liku... Nie miej do mnie nienawiści Michaś bo bardzo chciałam cię kochać i dać Ci miłości bez liku . Zgubiła mnie ma natura nie twoja to wina ani przyczyna że na twojej drodze stanęła pogubiona dziewczyna.  Matka jak nie matka.... nidy pomocą nie była w życiu mym cierniem co zadaje ból, w rany które się nawet nie wygonił. Dla niej jestem nikim , bólem i cierpieniem zwykłym zeszmaconym dziewuszyskiem ... Tylko czemu ty matko nie widzisz ile dobra tu dla nas zrobiłam jak bardzo całe życie do serca twego się dobijam. Tak chciałam żebyś mnie zauważyła i doceniła , bym twoim kochanym dzieckiem była.  W tobie pogarda i ku memu życiu trwoga czemu ty ciągle matko wzywasz Boga skoro miłości do dziecka swego w twym sercu  brak ty nawet nie wiesz co ona bierze na swój bark  Matko wiedz że powtórki z kochania nie będzie los te szansę zabierze daremnie ty oczy zamkniesz ja nienasycona tu żyć będę.  Więc wyjeżdżam padła decyzja by stery życia wziąć w swoje dłonie bez cudzych osadów,  bagażu niekochania dźwigania.  Zostawić to wszystko za plecami by los według swoich zasad nastał bez matczynej  krytyki  żyć tak jak godność pozwala czuć spokój w sercu ciszę w dali , blogi stan w kolejnej życia fali.  Długo czekałam by czuć się kochana niestety pogłębia się mej boleści rana.  Czy mnie doceniacie gdy postaci mej nie zobaczycie,  gdy nie będę na każde skinienie żeby mnie do czegoś użyć bo akurat tak sobie życzycie.  Czy tu zajrzę jeszcze? Może po wspomnienie, spojrze na raz jeszcze na to wszysko ze zdziwieniem czy znajdę was tu jeszcze czy tylko wasze czarno białe zdjęcie....    
    • 'Ok, mikre diw świderki, Marko.  
    • @kasia652 W pewnym sensie - brawurowo…
    • Ot, wikta dodaje gazu za geja dodatki w to.  
    • Piję alkoholu litry w samotności wypełniam płuca czarnym gęstym dymem Szoruję wnętrzności sadzą aż do kości żeby Cię wyrzygać razem z tanim winem   Twój dotyk chodzi po mnie jak jakieś robactwo wpełza mi w duszy zakamarki ciemne Łazisz mi pod skórą i nie mogę zasnąć obrzydliwe ciało bo mu to przyjemne   A Ty żyjesz dalej pijesz dobre wina śpisz do południa śmiejesz się do syta inne się ciało pod Tobą ugina garściami czerpiesz z pełnego koryta   Gardzę samą sobą że mam wciąż nadzieję próbuję zapomnieć Twój smak nadaremnie Słodka krew mi w żyłach ze wstydu gorzknieje Zdechnij we mnie wreszcie albo wejdź znów we mnie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...