Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

uleciałam
z papierosowym dymem
tak lekko
wzniosło mnie pod chmury

masz sine usta
od pocalunków
tak mówisz
ale nie wierzę

zabrała mi cie
kobieta
nikotyna pragnień
bynajmniej nie moich
bo każde z nich
oddajesz
z wydechem

w atmosferę

uleciałam
osiadłam smołą
na chmurze

Opublikowano

coś mi tu nie gra.
ogólnie wiersz przyjemny, ale są momenty, w których po prostu coś mi nie pasuje.
np. ten moment
"zabrała mi cie
kobieta "
jakoś chciałoby się poprosić o formę długą, czyli ciebie.
ale nie wiem, radziłabym jeszcze raz na tym uściąść.
pozdrawiam cieplutko.

Opublikowano

Przypomniało mi to moją dawną zabawę słowem pisanym:

"Kupiłam czarny balonik na straganie drobiazgów wielkiej tajemnicy,
nadmuchałam ze wzmożoną mocą, wpuszczając przy okazji raka do jego wnętrza, forma przypomina kształtem jedno płuco pełniące funkcję za drugie,którego juz nie ma... po przebiciu wypłynęła czarna substancja o niemiłym zapachu Wraz z nią ulotniło się również

życie... "


PALENIE TYTONIU POWODUJE RAKA I CHOROBY SERCA

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...