Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Rewizja bezdotykowa

 

Nie pragnę twoich skrytych dukatów
W cieniu majtek wypranych z bliskości 
Gdy strzałami cienkich jak nić batów 
Wchodzę w ciasną szczelinę bezlitości

 
Portfele w gwiazd świetle są zbyt pełne 
Dziwki niszczą w nich serca kochanek 
A bębny przebiły dno strzałą zbyt celnie    
I gwóźdź w wieko wbił mi złoty poranek

 
Gdybym krzyżem leżał lub nawet wisiał 
Nietoperze rozdziewiczyłyby go echem 
A gotycki ich taniec sen w mózgu zapisał  
I ksiądz zabiłby mnie zimnym śmiechem


Nie tracę pamięci dób i nadziei kulawej 
Że nogi przywiodą znowu w otchłanie 
Do tej modlitwy gromu jednej i prawej 
Której tyś nie nauczył mnie mój Panie

 

Już życie wrzeszczy i skrzeczy, by uciec 
Z serca, które kochać już jak nie pamięta
Wbito gwóźdź wczoraj, a dzisiaj też kolec
Już tylko alkohol po wątrobie się pałęta 

 

Wzorkiem mierzę trumnę tą mi bliższą 
Wkładam buty czarne i wypolerowane 
Bo śmierć ma dla mnie wartość wyższą 
A oczy w orgazmach mam już skąpane 

Opublikowano

@Dawid Rzeszutek  Zdaje sobie sprawę, że nie wszystkie wątki czy treści Twojego "gęstego" w aspekty wiersza wychwyciłam i zrozumiałam, jednak po dwukrotnym przeczytaniu pojawił sie we mnie obraz jakby "przedsionka śmierci", do którego Peel został przez zranienia i zwątpienia życia doprowadzony. Kondensuje to dla mnie przedostatnia zwrotka:

 

Już życie wrzeszczy i skrzeczy, by uciec 
Z serca, które kochać już jak nie pamięta
Wbito gwóźdź wczoraj, a dzisiaj też kolec
Już tylko alkohol po wątrobie się pałęta 

 

 Ona też najbardziej mi się podoba, i osobiście przez swoja otwartosć bardziej by mi pasowała na zakończenie niż ta obecnie ostatnia - tak pełna rezygnacji, że wiersz nabiera dla mnie charakteru "rozliczenia" i oskarżenia.

 

Ciekawy, choć niełatwy wiersz. Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj Duszko!

 

Jak czytam teraz mój tekst, to chyba emocje w niektórych momentach wzięły górę, bo widzę pewien chaos, mimo że rozumiem każdą zwrotkę jako części jakby ikonostasu, czyli większej i ważnej, a nawet ponadczasowej misji. Ból i cierpienie prowadzą  do katorgi nie tylko fizycznej, a zasadniczo do psychicznej, która jest jeszcze gorsza. I wiele właśnie tego cierpienia ukazuje ten wiersz. Jest to walka z obłędem, z wiarą, z bólem fizycznym, tym związanym z miłością, w zasadzie jakby lepiej przeliczył aspekty cierpień, to pewnie byłyby wszystkie. Jest to jakby trwanie w matni, w pułapce, gdzie każdy ruch i każda myśl wywołuje cierpienie. To ikonostas nie miłosierdzia i łaski, a cierpienia i potępienia, obłędu prowadzących do śmierci, która tak naprawdę jest największym wybawieniem.

 

Pozdrawiam!

 

 

 

Opublikowano

Dobry, może twój najlepszy tekst w ostatnim czasie i (dla mnie) przesłanie. że brak miłości prowadzi do wszelkich cierpień, poczucia braku sensu, gdzie śmierć jest wybawieniem.bo ani seks, ani alkohol nie pomogą. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Koniecznie musze na to odpowiedzieć, Dawidzie: Śmierć według mnie może wydawać się największym wybawieniem, ale w rzeczywistości jest nim miłość. I tylko ta śmierć, której towarzyszy miłość (umieranie w miłosci) może stać się również wybawieniem. Bez niej, jest "ucieczką w nieznane" i najwyższym wyrazem niepogodzenia się z życiem. Nastepuje więc w stanie najwyższego konfliktu z nim, przybierając formę "odrzucenia go i ukarania". Dla mie to wielka, może największa ludzka tragedia. Jestem za życiem i kocham je - mimo wszystko :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Oczywiście to tylko wiersz. W moich przesadach tkwi jakiś podświadomy impuls, czasem wyrażam skrajności, o których nikt nie mówi. Prawdą jest, co piszesz, miłość jest zbawieniem, ale ja pochodzę z wymiaru, gdzie jest ona piekna i czysta, nie widziałaś pewnie takiej, a ja muszę żyć tutaj, na tej Ziemi pogrążonej w złu, gdzie osiągamy jej najniższy pułap. To jest dla mnie właśnie bolesne, to sprawia obłęd i cierpienie, a przede wszystkim tęsknota za tą czystością, która jest we mnie, ale jest raczej jako ślad jej, bo nie pamiętam dnia, kiedy ją czułem ostatnio. Tęsknię prawdziwie za czystością uczuć, za prawdziwym gromskim honorem i życzliwością, która nie oczekuje nic w zamian. Brakuje mi normalności i takich też ludzi, czuje się bardzo samotny i wynikiem tego często sa mroczne teksty. Jesteś jedyną osobą w moim otoczeniu, która jeszcze porusza takie kwestie, wydaje mi się, że jesteś aniołem, tym bardziej szanuję i naprawdę cenię nasze wspólne relacje. Cieszę się, że jesteś. Nie bierz tego zbytnio do siebie, bo to chyba wynik mojego nastroju i chyba za dużo piszę.

Mimo wszystko wiedz, że pamiętam i czuje te fragmenty wspomnień pięknego i czystego świata, jest tym, co mam w życiu najlepszego. Rzadko do tego wracam, bo różnica w stanie pomiędzy tym co jest, a co było, wydaje się druzgocąca.

Ale tylko to naprawdę trzyma mnie przy życiu.

 

Pozdrawiam!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Przekonuję się, że, żaden wiersz nie jest "tylko" wierszem, ze jego działanie potrafi być zaskakująco głębokie, bo sama jego natura wzmacnia siłę słów. Tego powinnismy być chyba świadomi, Dawidzie.

 

Mam wrażenie, ze masz bardzo wyczulony zmysł na potencjal "czystego dobra"  w nas ludziach, też w sobie samym... Ja też czasem czuję go w sobie i gdy znajdę do niego dojście, to jestem po prostu szczęśliwa. A drogą do niego jest według mnie odczuwana w sobie miłość. Jej powołanie czy zadanie w odniesieniu do nas niedoskonałych ludzi i naszego niedoskonałego życia, chyba właśnie na tym polega. Miłość istnieje z powodu i obok naszej niedoskonałości i ze względu na nią. Jest sposobem wychodzenia i pokonywania jej, raz na jakiś czas, lub powoli krok po kroku. Tak mi się to objawia :) Dziekuję Ci za odpowiedź :)

Opublikowano

@Dawid Rzeszutek Przeczytałam wiersz kilka razy, starałam zrozumieć, było ciężko - ale się zawzięłam:)

 

Nie pragnę twoich skrytych dukatów
W cieniu majtek wypranych z bliskości 
(????)
Gdy strzałami cienkich jak nić batów 
Wchodzę w ciasną szczelinę bezlitości 
(szczelina bezlitości???)

 
Portfele w gwiazd świetle są zbyt pełne 
Dziwki niszczą w nich serca kochanek (dziwki niszczą w portfelach serca kochanek?) 
A bębny przebiły dno strzałą zbyt celnie (jakie dno przebiły bębny?)    
I gwóźdź w wieko wbił mi złoty poranek (trudno mi sobie wyobrazić, jak może poranek wbić gwóźdź?)

 
Gdybym krzyżem leżał lub nawet wisiał 
Nietoperze rozdziewiczyłyby go echem 
(kogo rozdziewiczyłyby nietoperze?)
A gotycki ich taniec sen w mózgu zapisał  
I ksiądz zabiłby mnie zimnym śmiechem


Nie tracę pamięci dób i nadziei kulawej (???)
Że nogi przywiodą znowu w otchłanie 
Do tej modlitwy gromu jednej i prawej (
nie rozumiem, choć się staram)
Której tyś nie nauczył mnie mój Panie

 

Już życie wrzeszczy i skrzeczy, by uciec 
Z serca, które kochać już jak nie pamięta
Wbito gwóźdź wczoraj, a dzisiaj też kolec
Już tylko alkohol po wątrobie się pałęta 

 

Wzorkiem mierzę trumnę  mi bliższą 
Wkładam buty czarne i wypolerowane 
Bo śmierć ma dla mnie wartość wyższą 
(od czego?)
A oczy w orgazmach mam już skąpane 

 

Pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta "Wszystko się może zdarzyć"...  czuję, że będzie ciekawie w najbliższych latach. Będzie twórczo, co nie oznacza nowego związku, a tym bardziej prokreacji (przepowiednia mówi inaczej, a kysz, gusła), zrobiłem swoje. Nikt z nas się nie obroni przed "wolą Bożą". A ty od razu ślub?! Nienowoczesna jesteś :-)  
    • 91. Granice, które nosimy w sobie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza)   1.   Uciekamy w ciszy. Cóż powiedzieć, gdy świat nie słucha?   2.   Dwór się kruszy — tak działa natura: słabe łamie się pierwsze.   3.   Gdy wiara w wodza gaśnie, każdy szuka światła, gdziekolwiek jest.   4.   Jedni wybierają nowych panów. Inni nowych bogów.   5.   To, co się rozpada, rozpadało się już dawno — my tylko patrzymy.   6.   Najemnik zna granice. Najpierw rozpoznaje je w sobie, potem na mapie.   7.   Lojalność jest drogą. Idę nią, póki nie przecina jej przepaść.   8.   Nie zdradzam, ale i nie zginę za to, co już umarło.   cdn.
    • ".   "  في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"   Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom - W perspektywę bezkresną hymn pieją "Alleluja”! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku... Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a), W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite; Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a, Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko; Tak mówi ci fala co rozbija się o nabrzeże Kite: Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo.. Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni, Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi, Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic się nie nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment, Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy, Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione... Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków), Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo to, czyste jak forma u Magritte'a, W Aleksandrii jest tak półtrwałe, Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite... Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam - Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite, Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo. Yasalam powie, że nic się nie zmieni, Bo twoje chęci i cały tlen ziemi, Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria.. I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra, Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra, A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak  z popiołu diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt... A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Sur Αλεξανδρεία, l'éclat du ciel brille tel un lapin d'hiver, Le ciel est aussi généreux que les lignes du « Лебединое озеро »,  Et dans le soir, la mer louange le soleil. Vers l'horizon infini, ils chantent un « הללויה ! », mon hymne! Cherchez مرحبًا, où vous pourriez en faire un intime, De cet automne, de Laura, Juliette, d'Ophelia, Et où ce ciel serait du lit légitime - Le fiancé éternel της Αλεξάνδρειας! Ici on trouve un port à l'ouest - pour ceux qui étaient trop braves.  À l'est, un havre de paix (pour les cas urgents). Au nord, un aéroport, rempli d'épaves. Au sud, un phare, victime d'un accident... Mais le ciel est si épuré (tel un fresque de Bosch). À Αλεξανδρεία, il respire la même splendeur, Que la mer, qui se brise sans cesse sur le quai de Χαρταετός. Vous trouverez مرحبًا ici, te dit l'Amor insoucieux. Oui, ici, il y a un port à l'ouest, pour les marins de bas âge, À l'est, un havre pour ceux qui en ont assez des soucis. Au nord, un aéroport qui attire des Concorde dans un virage. Au sud, un phare [insérer l'image ici]. Oui, ici le ciel est aussi pur qu'un Magritte. Mais à Alexandrie, rien est sans problèmes. Ainsi te dit la vague qui s'écrase sur le quai du surf de Kite. Tu ne trouveras jamais مرحبًا, comme l'écrit Η Βίβλος lui-même. مرحبًا  te dira que rien ne changera jamais. Alors pardonne au démon des mille pas de Fred Astaire, Car toutes tes passions et l'oxygène,vital sur terre, Tout ce que tu as amassé dans ton sac point ne te servira. Mais مرحبًا répondra à της Αλεξάνδρειας (en substance): Elle te dira qu'il ne reste qu'un instant. Alors, ne pardonne pas à tes démons sans cette croyance : Que ta passion (du Christ) et l'oxygène (dans ton poumon) soient encore vivants. Ici, à l'ouest, nous voyons un port (pour les noyé.e.s). À l'est, un anse (pour les broyés).  Au nord, un aéroport (occupé). Et au sud, un phare (hérité). Et ici, le ciel est aussi clair que les conceptualisme de Magritte. (Στην Αλεξάνδρεια), il est tellement semi-- Et il le restera), Comme ces vagues vagues de Kite. Partout, vous trouverez, pour ainsi dire, de l'amour, et un mini مرحبًا. Ainsi gémit la vague qui se pend sur le pays plat qui est Kite. Vous ne trouverez jamais مرحبًا, dit. مرحبًا dira que rien ne changera. Car vos désirs et tout l'oxygène de la terre… Tout ce que vous portez,  rien ne va;  So sprach مرحبًا ?  Mais Αλεξάνδρεια réponda: Et elle a raison, pas Cassandre : Alors continue de chercher le مرحبًا, où tu pourras Croire que cet automne ne vient pas d'un papillon sans scaphandre, Mais της Αλεξάνδρειας  (éternellement promise à toi). Et ce ciel est un cadeau de noces, la graciositē d'un Dieu… Rien que της Αλεξάνδρειας Le ciel ne tranche comme une hache, Le ciel n'est pas dur comme un diamant, Et au coucher du soleil, la mer se cache, Murmurant : « مرحبًا » dans le chaos du néant! Et مرحبًا te dira : الإسكندرية, Et  الإسكندرية répondra : إن شاء الله ! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια ".     " في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Over Aleanderia,  the sky is drunk on life like a  rabbit in March, The sky recites le libretto  di "Aïda", And in the evening, the sea praises the sun, parched dry, And toward the infinite horizon, they sing from a golden perch "הללויה!", my hymn. Seek out, where you might find an intimate, This autumn, with Laura, Juliette, or Ophelia, ah! And where this sky shall be the lawful bed — The eternal fiancé της Αλεξάνδρειας!  To the west lies a port — for the brave sailors of the Holy See, To the east, a perfectly good haven  (for emergency use!). To the north, an airport, filled with wrecks of the sea, To the south, a lighthouse, the victim of one too many reviews... But the sky is so pure (like a fresco al fresco), In Alexandria, it inspires the same πάθος As the sea, which puts breaks ceaselessly on the wavelength of Chartaetos. You will find welcome here, says the carefree Έρως. Yes, here, there is a port to the west, for sailors on the mend, To the east, a haven for those weary of their Angst, To the north, an airport that attracts Concordes around a bend, To the south, a lighthouse [here I stand] . Yes, here the sky is as sublime as a macrame by Klee, But Alexandria is, shall I say, an acquired taste; So says the wave that crashes on the Kite Surfing Quay. You will never find مرحبًا, as H Η Βίβλοق itself states.  مرحبًا will tell you that nothing  will ever change in مرحبًا So forgive the demons of the Tower (nur für Jude), For none of the passions that you've packed, All that oxygen in your overnight bag, will be off use. But مرحبًا will answer της Αλεξάνδρειας, It will tell you that: Brother, there's still time,. So, do not grant your demons an indulgence, or  the benefit of doubt: Don't give up on your inclinations and -  breathe in, breathe out... Here, to the west, we see Our Lady (of the harbour). To the east, a cove (for the crushed). To the north, an airport (out of ardour). And to the south, a lighthouse (newly brushed). And yes, here, the sky is as clear as the prose by Graves. But as with all things (Στην Αλεξάνδρεια), it is so demi-—and it will remain so, if ever so much), Like these radioactive waves. Everywhere, you will find, in a manner of..., love, and even a wee bit of مرحبًا. So sprach the wave over the land as high as Kite: You will never find مرحبًا, says.مرحبًا مرحبًا will say that nothing will change. And Because all your desires and all  that you call life… And everything you cum tuum ante portas will be deranged; So sprach مرحبًا? But Aleanderia replied: And she is right, her, not Cassandra: So keep looking, Aleanderia, if you don't mind, And keep on believing that this autumn, this Τσάντρα Is just a tourista, Aleanderias is still your promised land, And this sky is a wedding gift, the grace of a God… (Nothing but an Alemannic sod). And that the sky is not  Occam's axe, That it is not as hard as nails on a diamond, And that at sunset, the sea plays (your) hide, Murmuring: "مرحبًا" in the chaos of le Monde! And the sea will say to you: "ça va?," And the Insidious will reply: "Insha'Allah!" Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo l tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom W perspektywę bezkresną hymn pieją Alleluja” ! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a) W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko Tak mówi ci fala co rozbija się po nabrzeże Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic ci się nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków) Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo tu czyste jak forma u Magritte'a W Aleksandrii jest tak półtrwałe Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo Yasalam powie, że nic się nie zmieni Bo twoje chęci i cały tlen ziemi Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια    
    • @Mel666 To jak w każdym związku - ci, których kochamy mogą nas najmocniej zranić. Cudownie jest czytać Twoje wiersze. Masz naturalna poetykę prozy poetyckiej - to skarb. Jeśli zaczniesz pisać prozę, ta poetyckość pozostanie i doda prozie kolejny wymiar... Mel, ładnie piszesz wiersze, ale... Pisałaś juz opowiadania? Nie pomyślała o powieści? "Yes, you can". Serdecznie pozdrawiam i liczę na Twoją odwagę, zuchwałość (także) w prozie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • dlaczego tak rzadkie? lub wcale ich nie widać?   bo są chciwi którzy wszystkie zagarnęliby dla siebie    bo są biedni którzy nie wierzą że są ich warci    ale ty przecież widzisz kiedy patrzysz     na stokrotkę     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...