Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      graphics CC0

 

 

znów weekend u niej w bankomacie

 

lęk wysokości a chłoptaś na Olimpie

uroki życia na piętrze

to znaczy

na pewnym poziomie

 

włączyłem szlifierkę i cisnę po balustradzie

taktyczne zagranie

jest to krok

ku utwierdzeniu stabilnych parytetów

ruch po garbie spawu epoki

o który goryl czasem mulduje

siła męskiej grawitacji proporcjonalna

do jej ciężaru termicznej zalotki do rzęs

ponoć wyczerpał się

litowo-jonowy akumulator

spod grającej czapki dla aktywnych kobiet

casus bluetootha nad mokrą włoszką

i hartowaną szybką jej smartfona

mam się tym zająć na biegu

ta druga i obca ma osobisty klimat

folkowa stylówa z second handu

ratlerek na smyczy

wciąż skłonna do przebarwień pigmentacyjnych

jej melanina ciemnieje na skutek filtra UV

i nie jest to „solaris” od Staszka Lema

i nie żaden ciawares z miejskiego autobusu

może kiedyś wreszcie sobie pójdzie...

 

dlatego dociskam tarczę do spawu barierki

nieco drastyczniej

by farba jak puder-tapeta schodziła płatami ze stali

a decybele

naruszały system immunologiczny

dobrego ich samopoczucia

wtedy usta lal jakoby wykrzywiały się w

kwasie hialuronowym

a aksamitne buzie przybierały w meszek

brzoskwiniowym kolorkiem

gruczoły w nadprodukcji kremów natłuszczających

decydują się świecić z zawiści

szlifierka charczy i oscyluje iskrą Zeusa

zaczyna działać sprawczość męskiego gadżetu

o fani greckiej mitologii

mód psychofanka zwraca się pierwszy raz w tygodniu

bezpośrednio do mnie:

 

kochanie? możesz ciszej? my nic nie słyszymy...

menadżer od modelingu ocenia w ti wi sukienkę

--

*fikcja literacka

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Wojenka zaledwie:) czy może Staffowskie wświecić ? :))) oj nie tylko jego sprawdziłem :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie jest to tekst szczególnie mizoginistyczny i nie odnosi się do walki płci. To raczej ciut dłuższa facecja, czyli żart sytuacyjny. Niewątpliwie gadżetomania jest przekleństwem współczesności i dotyczy to obu płci i parytetowo. Facet w utworze też nie jest szczególnym estetą i wzorem do naśladowania – jest chociażby złośliwy. Do „Snów o potędze” mi daleko, Staffa traktuję osobiście z dystansem, ze względu choćby na jego podświadomy nietzscheanizm. Chyba tylko w takim zakresie mógłbym tu skomentować ;) Pozdrawiam.

Tak literówka, "w" jest nadliczbowe, zaraz poprawię, Thanks. 

Opublikowano (edytowane)

 Rakugo jest odpowiednikiem takiej komicznej opowieści, fantazja - nie bałbym się tego zwrotu. Złośliwiec czy może wykonujący swoją robotę fachowiec, nie bez kozery napisałem wojenka, fajnie by się uzupełniała z jękiem szlifierki czyli gadżetowojenka :)))

podobamisię cóż więcej, a LS napisałem nie tylko on posłużył się tym słowem. Pozdrawiam i dziękuję za chwilę rozrywki słownej :)))

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak jak wyżej - w pierwotnej odpowiedzi, „w” jest nadliczbowe, więc spacja nie wchodziła w rachubę, w ogóle tu akurat dokonałem drobnej korekty w zdaniu i to nieszczęsne „w” (którego już nie ma), pozostało z poprzedniego układu zdania. Każdy może doczytać o co chodzi w pierwszej wersji przed edycją.

 

Rakugo jest formą japońskiej rozrywki słownej, najczęściej - w dialogu. Ten tekst jest monologiem, podmiot liryczny opowiada jest klasycznym narratorem, i nie prowadzi dialogu. Choć tu nie jestem ekspertem.

 

Zgoda, możesz uznać sobie treść jako rakugo, dla mnie bardzo przyjemna perspektywa twojej klasyfikacji tego utworu. Ekspertem niestety nie jestem, złośliwiec peel –  może być, przyjmuję – pod warunkiem że → żartowniś złośliwiec, ok ;) Do Staffa już się odniosłem, (nie budźmy mistrza, niech śpi w kanonie – a' propos: o Staffie możesz przeczytać u mnie w utworze pt. „Inauguracje kawiarni” - stary kawałek, ale jest tutaj na orgu.

 

Skoro tekst się podoba – to najważniejsze, miło mi, jeszcze raz zasyłam serdeczności ;)

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Kiedyś, tylko mężczyźni posiadali zabawki niedostępne dla kobiet. Teraz to się wyrównało i jest wielkie halo, bo kobiety też lubią gadżety.

Lubią szybko jeździć na motorach, grać w gry, strzelać do kaczek, i robić jeszcze inne różne rzeczy, do których dostępu ich matki i babki nie miały.

 

Pozdrawiam

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie ubolewam nad gadżetomanią współczesnych pań, wręcz przeciwnie, o czym jasno opowiada ten mój tekst. Nie oznacza to, że bohater utworu ma stać się nagle archaicznym troglodytą. Używa swoich gadżetów i w przyzwoitych zamiarach ;) Koleżanka do domu a wieczór bilateralny ;))  ais, ludzie różne mają gadżety, jedni grają na piłach, inni na nerwach, są też faceci co szlifują balustrady - i używają do tego gadżetów ;) Życie. 

Opublikowano

@Tomasz Kucina  Piąteczek ze szlifierką? To miłego piąteczku z gadżetami :)))

 

A, i wiesz co, chyba bym zrezygnowała z podpisu na końcu opka, że fikcja literacka. Po co to? Jak napisałes Życie, więc dopisek uważam za zbyteczny.

 

Papatki.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Po prostu kochasz ciszę Valerio. To lepiej, ja również.

Założę się iż 3/4 tutaj publikujących szanuje spokój. Ludzie lubiący słowa przyjmują stany wyciszenia w zachwycie. Ania Kamieńska kiedyś ładnie to skwitowała, napisała: „nie można potrącić jednej struny, nie poruszając całej ciszy”, zatem cisza się od razu buntuje przeciw zgiełkom cywilizacji. Pewnie taka jesteś – wartościowa, skoro lubisz ciszę. Pozdrawiam gości i smacznego Państwu życzę.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Gorzej jak to gadżet np. jubilerski, szlifierka do kamieni szlachetnych, ais, żartuję oczywiście ;)) Dziękuję, wzajemnie ;)

 

Napisałem że → „życie”, ale dopiero w odpowiedzi na twój komentarz. Często czytający utożsamiają tekst bezpośrednio z autorem, nie wszyscy czytają też komentarze pod utworami, lepiej stawiać sprawy jasno, zwłaszcza w treściach „podchwytliwych”. Nie wszyscy mają dystans do słów. Jeśli chodzi o to „życie” to w odpowiedzi na twój komentarz wyraziłem się co do realnych sytuacji, tekst nie ma z tym nic wspólnego. W pierwszym komentarzu wyraziłaś opinie co do gadżetomanii pań w praktyce życia, więc i odpowiedź dotyczyła tych realnych konkluzji. Poste. Więc didaskalia jak sama widzisz mają sens, zresztą tu → to raptem dwa słowa ;) Pomyśl ile teraz musiałem postawić słów, by to ci przyjaźnie wyperswadować ;)

 

Papatki, pozdrawiam ślicznie ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Valerio? Znów kierunkujesz, a w zasadzie kierunkujemy ku deliberacjom o Bogu. Wiesz, ja nie mam pewności czy mam prawo zagłębiać się aż tak merytorycznie w tak poważne tematy. A przecież to kolejny już tekst pod którym pytasz o te sprawy subiektywne dotyczące tematów teologii, wiary, Absolutu. Tym bardziej że pod takim obyczajowym tekstem jak ten.

 

Odpowiem bardzo ogólnie. Piszesz, że Bóg chce zabić jazgoczącego człowieka. Rozumiem, że w nas samych? Osobiście nie użyłbym absolutnie sformułowania, „że chce zabić”, raczej proponuje Bóg człowiekowi by on sam (człowiek) unicestwił w sobie tą pokusę do „jazgotu”, do pędu ku rzeczom tylko materialnym i hedonistycznym. Myślę, że tak właśnie to należałoby ująć, i przypuszczam, że to chciałaś podkreślić. Tak. Zgoda. Myślę wdzięczność dla Stwórcy ma ogromne znacznie. Mi twoja „technologia” życia nie przeszkadza i nie nurtuje, może są tacy ludzie, których drażni subiektywne podejście ludzi do dzieła stworzenia i oczywiście do samego Stwórcy. Uważam, masz prawo do własnych prawd.

 

Ten tekst nie dotyczy jednak w najmniejszym stopniu tych kwestii. Pewnie jak się domyślasz, jest trochę przewrotny i zawiera elementy sarkazmu społecznego. Nie jest to utwór wulgarny ani szczególnie burzący czy ingerujący w standardy życia ludzi. Jest żartobliwy i radosny, lecz kąśliwy w zakresie tego hedonistycznego systemu wartościowania życia przez obie (podkreślam) obie płcie. I w tym zakresie jest subtelną i tylko autorską kontrą do tych gadżetomańskich postaw. Ale to tylko tak między wierszami gwoli tej twojej czystej sumiennej postawy i światopoglądów.

Opublikowano

bardzo pasuje mój kometarz do Twojeo wiersza, bo co stanie się z Twoim ciałem, to już nie mam sensu go poprawiać, ani tej historii w tych ludziach w takim zakresie jak opisujesz. jaka historia człowieka powinna być ważna? ta, która powstała przed narodzeniem świata. obudź się w końcu :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie napisałem, że twój komentarz nie pasuje do mojego utworu. Po prostu tekst traktuje o życiu, a my jakby w alternatywie przenosimy dyskusję do innych zupełnie wrażliwości. Tak sobie wyobrażam, że przed narodzeniem świata (o czym teraz piszesz) historia człowieka nie ma uzasadnienia. Bo według mojej religii Bóg stworzył najpierw świat, a później dopiero człowieka, na końcu zaś odpoczął. Więc z punktu widzenia teologicznego i realistycznego co było wcześniej nie ma chyba znaczenia? Jak doprecyzujesz odniosę się, bo nie potrafię umiejscowić sobie w świadomości o co dopytujesz.

Opublikowano

bo zaczął stwarzać świat to dla kogoś, zanim się "urodzi". co robimy, kupuje wyprawkę, urządzamy pokój. on mówił, że wszystko co "wymyślił dla niego" jest dobre, ale nie powiedział aż tak o człowieku, że jest dobry, no właśnie jak się tam odnajdzie, ale pomysłał Jezus ich naprowadzi. Dla Boga Jezus jest uzupełnieniem stworzenia prawdziwego człowieka. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Valerio, nie mam odwagi analizować czym dla Stwórcy- Boga był projekt zesłania Syna Bożego na ziemię, nie sądzę jednak, że to próba naprawy własnej niedokładności, potraktowałaś Pana Jezusa trochę jak nakładkę na system operacyjny niebios. Wydaje mnie się to dużym nadużyciem. Bóg jest doskonały i nie popełnia błędów, tym bardziej nie traktuje Syna Bożego instrumentalnie. Uważam, że wola Boga realizuje się w udostępnieniu człowiekowi pełnej wolności w decyzyjności o sobie o swoim ludzkim życiu, tylko tak można wytłumaczyć drogi człowieka w wyborze grzechu i odrzucenie dobra, prawdy. Nie piszmy o tym, nie analizujmy dalej tych kwestii. Wiesz, po twoich kolejnych komentarzach w kwestiach teologicznych, zaczynam mieć wyrzuty sumienia, co do treści tego utworu pod którym piszemy. Dlaczego mi to robisz? Mam poczuć się turpistycznym autorem, wyzutym z moralności, czy co? To wierszyk obyczajowy, konwenans płci – pastisz z życia ludzi owładniętych modą gadżetów jednorazowych. Ja sam jak podmiot liryczny jestem pod ich pokusą, i szczerze mówiąc nijak nie da się od tego uciec. Można jednak próbować wytyczać sobie inne drogi, jednakże te trzy postaci z wiersza nie potrafią zorganizować sobie w ten sposób życia. To pseudoimperatywy i oczywiście tylko fikcyjne. Nie należy samej treści traktować zbyt dosłownie, o czym informuję w przypisie pod utworem. Mimo wszystko przewrotnie to tekst - ku poprawności, więc nie jest wcale taki odmoralniony, wręcz przeciwnie. Trzeba czytać go "pod włos" ;))

Opublikowano

pewne rzeczy są potrzene, ale po co tyle. może Bóg pragnie pokory i odbudowy. Bóg jest właśnie dobry, bo nas tak ratuje, Bóg cokolwiek robi, robi to z miłością a czy z doskonałością, nie wiem. nie pamiętam jak to się stalo, że piszę pod Twoim wierszem o Bogu.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nareszcie facet w komentarzu, wreszcie męski zbieżny punkt widzenia ;)) Fakt, napracowałem się i pracuję jak pewnie zauważasz nadal w komentarzach ;), weź no szlifierkę i mnie tu zaraz wspomagaj ;) Dzięki za słówko Andrju, „Gatunkowo” pozdrawiam ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @hollow man   Dla mnie jest to niezła lekcja o kosztach, jakie płacimy za próbę całkowitego opanowania świata. Niszcząc naturalne bariery (brzegi rzek) zamiast wolności - zamykamy się w sztucznym, wyreżyserowanym świecie. To metafora świata, w którym wszystko stało się płynne i pozbawione fundamentów. Żyjemy w kłamstwie tak głęboko, że tylko śmierć, jest w stanie nas z niego wytrącić i pozwolić nam dostrzec "błyski prawdy". "Błyski" - to słowo sugeruje, że prawda nie jest już stałym światłem. Bardzo intrygujący wiersz. :)
    • Tajemnicą jest życie bez tajemnic.
    • jej mąż ma ciało które nie uznaje granic nie kończy się w jednym miejscu rozlewa się po domu jak coś co nie zostało dobrze zakręcone jak awaria która nauczyła się chodzić wchodzi w kątyo na szybie zostawia po sobie ślady ciepła zapach potu i coś co przypomina wczoraj śpi ciężko z otwartymi ustami jakby łapał powietrze z innego życia jakby coś z niego wychodziło zamiast powietrza chrapie w rytmie który nie pasuje do niczego jak rozregulowana betoniarkia która mieli resztki ich wspólnych nocy chrapie w kilku językach naraz jak maszyna która próbuje przypomnieć sobie po co została zbudowana materac przyjmuje jego ciężar jak wyrok bez odwołania jakby ktoś próbował z niego wycisnąć ostatnie lata gwarancji rano podnosi się powoli najpierw bebech potem barki potem reszta jakby składał się z części które nie chcą współpracować szoruje bezwstydnie paznokciami po skórze jakby zdzierał tynk z nieopłaconego mieszkania drapie się pod koszulką która przykleiła się do niego jak druga skóra po przejściach jego skóra jest jak stary paragon wyblakły nieczytelny dowód zakupu człowieka, który dawno przestał działać i dlaczego nie podlega zwrotowi drapie się po brzuchu jak po bębnie w który los uderza co rano żeby sprawdzić czy w środku jest jeszcze jakiś dźwięk czy tylko echo pustych kalorii ona udaje że śpi bo zna kolejność zdarzeń wstrzymuje oddech tak długo że krew w skroniach zaczyna tętnić: uciekaj, uciekaj ale jej nogi są z ołowiu jakby on już dawno je sobie pożyczył wie że zaraz padnie to pierwsze westchnięcie ciężkie wilgotne jak ręcznik zostawiony w łazience na kilka dni które wejdzie jej pod żebra i zostanie tam jak niechciany lokator idzie do kuchni stopy stawia całym ciężarem jakby sprawdzał czy podłoga jeszcze go znosi otwiera lodówkę światło robi z niego dowód rzeczowy stoi przed nią długo z ręką w spodniach z głową w świetle jak eksponat w muzeum rzeczy zepsutych z twarzą która nie zdecydowała się jeszcze być człowiekiem jego ciało to magazyn w którym ktoś chaotycznie upchnął zapasowe lata a on próbuje je teraz przełknąć razem z zimną parówką z biedronki je bez apetytu ale dokładnie miażdży materię jakby jego zęby były ostatnią sprawną niszczarką w tym domu ostatnią instytucją która jeszcze działa mieli wszystko: chleb ciszę i resztki nadziei na to że jutro będzie lżejszy on jest jak żywa usterka w instalacji świata przez którą wycieka Bóg w dresach z wypchanymi kolanami jedyny namacalny dowód na to że nicość ma jednak kogoś na etacie liże palce powoli bez skrępowania a ona patrzy na to i czuje coś między litością a zażenowaniem jej ciało próbuje się zmniejszyć zrobić miejsce dla jego istnienia kiedy mówi że coś naprawi powietrze w domu robi się twardsze on nie naprawia on wchodzi w rzeczy całym sobą siłuje się z kluczem francuskim jak z obcą cywilizacją poci się natychmiast pot wychodzi z niego jak decyzja podjęta bez konsultacji jak wyciek danych którego nie da się zatrzymać wygląda jak rzeźba pod tytułem błąd w sztuce mokry pomnik ku czci wszystkich mężczyzn którzy zginęli przy próbie wymiany uszczelki w kranie sapie zaklnie urwie zaleje stoi potem w tej wodzie mokry do pasa zadowolony przez chwilę jak dziecko które rozwaliło zabawkę żeby zobaczyć co jest w środku ona odwraca wzrok ale słyszy każde jego chrząknięcie każdy dźwięk który mówi że to jeszcze trwa siada na kanapie z ikei i nie siedzi - on się wydarza ona wtedy zaciska dłonie na szklance żeby sprawdzić czy jeszcze ma granice czy  też już pachnie tą zimną parówką jak on jest jak czarna dziura domowego użytku która wciąga światło z okien i resztki jej cierpliwości mieli je w sobie na gęstą ciemną materię telefon trzyma przy twarzy ale nie patrzy tylko przewija jakby szukał wyjścia z własnej skóry ona siedzi obok i czuje jego ciepło które nie pyta o zgodę które przechodzi przez ubrania przez skórę dochodzi do niej i zostaje w nocy wstaje idzie do lodówki światło oblepia go od przodu jakby go przesłuchiwało stoi drapie się je prosto z opakowania jakby był tylko przejściem ona patrzy na niego z łóżka i nie wie czy to jeszcze człowiek czy już tylko potrzeba która przyjęła jego kształt jej mąż pachnie snem potem i czymś niedokończonym kiedy ją dotyka robi to ostrożnie jakby bał się że zostawi ślad kocha ją cicho bez słów jest jak Bóg który przespał własną rewolucję i teraz jedyne co może zrobić to zajmować miejsce trzymać ściany żeby nie uciekły przed jego chrapaniem które skleja noc jak klej do rzeczy dawno rozbitych ona czasem myśli że gdyby go nagle wyciąć z tego powietrza dom zapadłby się do środka jak pusta puszka bo on wrósł w progi jak krew w żyły stał się jedynym zbrojeniem które jeszcze trzyma ten syf w pionie jest jak cały świat na fundamencie spocony i głośny potwór o pustym spojrzeniu bez którego ściany dostałyby mdłości trzyma ten bajzel przy ziemi samym swoim byciem to jest jego jedyna ewangelia: pot, parówka i nic wybrakowany mesjasz od cieknących kranów który nie zbawi świata ale przynajmniej nie pozwala mu odlecieć w próżnię          
    • @hania kluseczka   Bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Wiem, o czym piszesz i dobrze Cię rozumiem.  Też spotykałam, co prawda bardzo rzadko, wyjątkowe dzieci, ale system ich nie zauważa. I rzeczywiście, mają szczęście, gdy trafią na mądrych ludzi. Ale najważniejsi są rodzice/rodzic - to ich mądra miłość może zdziałać najwięcej. Gratuluję, że tak mądrze przeprowadziłaś swoje dziecko przez ten czas dzieciństwa i młodości. Gratuluję również tak uzdolnionego syna.  W moim opowiadaniu występuje ktoś z mojej rodziny, ale Nika nie jest moim dzieckiem.  Pozdrawiam serdecznie. :)
    • Wewnętrzny głos, ten powinnien być obecny.   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...