Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Nie wiem, czy zwracasz się tylko do Marcina, bo jego cytujesz, ale co do wspomnianego przez Ciebie pielęgnowania to jest to jedna z najpiękniejszych czynności, jakie może człowiek wykonywać.

A co do przewrotności tytułu... :) to  musi taki być, aby coś przewrócić ;)

Pozdrowienia

 

 

 

 

@Marcin Krzysica  podziękowania za serce

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zaraz Ci udowodnię, że się z Tobą nie zgadzam:D Wprawdzie tylko w jednej kwestii, ale jakże ważnej.

 

Na temat miłości i tego czym jest owa siła, można by długo dyskutować. Co jeśli wziąć pod lupę miłość metafizyczną? Zapewne znasz moje opowieści piotrowe, tam jest dużo metafizyki, ale wracając;
Załóżmy że nie ma już przedmiotu miłości (kochana osoba umarła) i jakkolwiek dotarło do nas że go nie ma, to niepodobna wyobrazić sobie, że nie ma go/tej miłości wcale. 

Więc tu się z Tobą nie zgodzę, że wtedy nie ma już miłości, jak to napisałeś. To jest było i będzie w naszych zmysłach, wyobrażeniach. Pamiętamy o marności i znikomości życia doczesnego, dlatego też chcemy zachować pewną czystość. Są ludzie, którzy z łatwością (choć może to niewłaściwe słowo) potrafią oddzielić to co było, od tego co jest i iść dalej, naprzód, wziąć jak to powiedziałeś ster w swoje ręce i szukać szczęścia i nie ma w tym, ani nic złego, ani nic dziwnego. Człowiek potrzebuje drugiego człowieka, pragnie miłości, bo to nadaje życiu prawdziwy sens, ale są też i tacy, którzy pomimo iż potrafią przekraczać samego siebie, bo tak poniekąd pojmujemy metafizykę, to jednak porządek poznania uważają za wtórny wobec uczucia jakim jest miłość, lub jej brak. 
Tak więc temat trudny, a samo zjawisko miłości jeszcze bardziej:)

 

 

A i owszem Iw odniosłam się do komentarza Marcina z racji tego, że mnie ten komentarz zaczepił, jest ciekawy, ale nie tylko, do Twojego również, pisząc o okolicznościach i fazach. Ujęłam to ogólnie, bo nie widzę potrzeby cytowania każdego. Kończąc odniosłam się także do tytułu, więc wszystko o wierszu pod wierszem:) 

Co do pielęgnacji zgadzam się z Tobą w stu procentach. Tytuł idealnie przewrócił myślenie;) Pozdrawiam.
 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

To dla mnie rdzeń Twojego wiersza, jego wspaniała, decydująca i rozstrzygajaca wypowiedź, dlatego mogłaby, według mnie, być jego silnym i pozostającym w pamięci zakończeniem, które nie epotrzebuje dalszego rozwinięcia... Z tą wypowiedzia też się zgadzam, lecz dołączę do niej pewne "ale": "jeśli masz w sobie zdolność kochania", bo w odróżnieniu do powszechnej i wciąż obecnej w nas zdolności grzeszenia, możemy ją stracić lub jej nie rozwinąć... Chociaż na pewno wszyscy mamy w sobie jej potencjał. Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

No tak, sporo ludzi żyje i umiera tylko z potencjalnością, a szkoda.

Ten rdzeń jest u mnie w środku :) żart ;)

Nie chciałabym być źle zrozumiana z tym nicnierobieniem bo bardzo często miłość objawia się i sprawdza w działaniu. I tak też powinno być gdy ukochana przez nas osoba potrzebuje namacalnej, konkretnej, fizycznej pomocy. Natomiast bywają okoliczności, gdy możemy (jeśli potrafimy, mamy tę zdolność) doenergetyzować miłością na odległość. Ale Ty to wiesz :)

Dzięki i również pozdrawiam  :) 

Opublikowano

@iwonaroma  Fundamentalnie nie zgadzam się z wierszem. Grzechem rzeczywiście są takie czyny jak zabójstwo, kradzież, gwałt etc. I tak, to prawda, większość tego nie robi. Co jednak katolicy co niedziela powtarzają i będą powtarzać do grobu? ... Mową, myślą, uczynkiem i zaniedbaniem... Oto jak zgrzeszyłem. Nie zadzwoniłem do dziadków, choć bardzo czekali, nie zatrzymałem się pogadać z bezdomnym, zbyłem swoje dziecko, które chciało mi pokazać jaką fantastyczną zabawę wymyśliło, rzuciłem złym słowem, które będzie w kimś kiełkować przez lata, choć zapomnę go za dwie minuty... Można tak bez końca. Bycie odpowiednikiem niemego kamienia nie jest więc wcale rozwiązaniem. Ktoś mógłby skwitować, że powyższe przykłady to właśnie to ,,nic". To nie jest wcale ,,nic". To z tysięcy takich drobnostek składa się nasze życie i to w nich tak naprawdę waży się nasza świętość.

Kochać to znaczy cały czas wychodzić do drugiej osoby. To wymaga czasu, zaparcia i wysiłku, a wbrew pozorom nie jest samo w sobie wcale łatwe. Umiejętność do kochania trzeba w sobie bez przerwy ćwiczyć, aż nie wejdzie w krew. Wtedy dopiero jest łatwe jak oddech i intuicyjne. Nie wcześniej. Człowiek z natury jest egoistyczny, lecz miłość (zdefiniowana jako bezwarunkowe dążenie do dobra drugiego człowieka) jest tego egoizmu zaprzeczeniem. W tym świetle droga do świętości to droga do okiełznania swojej natury- ponownie- nie jest to łatwe.

Nie jest na szczęście też znowu tak katastrofalnie jak to opisałem, bo nie jesteśmy na tej drodze sami. Wystarczy tylko prosić o pomoc, a On ją da.

I tym optymistycznym akcentem zakończę swój wywód, amen :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tomku :) jak dobrze, że użyłeś znaku zapytania oraz słowa 'chyba', bo moje "dzieło " rozpuchłoby się a potem rozsypało  :);)

Dzięki i pozdrowienia również 

 

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

:) A ja fundamentalne z Twoim komentarzem :) no, nie tak z całym ;)

Podane w wierszu grzechy celowo zostały użyte, aby dobitnie ukazać wysiłek konieczny do ich wykonania. Oczywiście mamy mnóstwo pomniejszych grzechów i do każdego potrzebny jest wysiłek. Złodziej musi się wysilać logistycznie i konceptualnie (na ile oczywiście jego ograniczony umysł mu pozwoli :)). Do chorej babci się nie zadzwoni ale potem trzeba to jakoś wytłumaczyć, skłamać, sprawa może  się  ciągnąć w nieprzyjemny sposób, pojawią się wyrzuty (babci i sumienia) a jak jeszcze babcia umrze to wyrzuty sumienia mogą nam towarzyszyć długo. 

Ale... nie zadzwolilismy, bo nam się nie chciało, czy mieliśmy powód? Ukradliśmy z pazerności, czy byliśmy śmiertelnie głodni? etc.itp.

Następną kwestia - piszesz, że  z miłością trzeba cały czas wychodzić do drugiego człowieka. A co z miłością do siebie? Wychodzenie CAŁY CZAS na zewnątrz skutkuje wyczerpaniem, konieczny jest czas na doładowanie siebie.

Oczywiście, dostajemy z góry mnóstwo energii do kochania/służenia innym ( znam przyklad kobiety - drobnej :) - która podniosła samochód, by wydostać spod kół swoje dziecko) ale potem potrzebny jest odpoczynek. Takie są realia wydolności ciała fizycznego (ale także emocjonalnego jak i umysłowego) - ruch i odpocznienie, ruch i odpocznienie.  

Ten niemy kamień... :) nie mów, że tak to zrozumiałeś :) kochający człowiek, który jest daleko też może pomóc. Miłość to określony typ energii, dla której czas i przestrzeń nie stanowią problemu. Oczywiście, by się nią w ten sposób dzielić trzeba ją najpierw mieć. I tu zgoda - trzeba nad sobą pracować, doskonalić się, ale taka praca przynosi radość :) Jeśli będziemy straszyć ludzi mozołem, 

niewyobrażalnym wysiłkiem- to nie podejmą się tego. I nawet ksiądz ze straszeniem o piekle nic tu nie wskóra. 

Trochę chaotycznie coś odpowiadam :)

 

 

 

 

 

@milczenie owiec  podziękowania :)

Opublikowano

@iwonaroma  Niemy kamień to tylko taka metafora na osobę, która robi dosłownie nic ;)

Zacznijmy od tego, że każda czynność, nawet najprostsza wymaga wysiłku. Nawet oddychanie czasem go wymaga.

Podane przeze mnie przykłady grzechów miały pokazać, że istnieje cała kategoria przewinień, które popełnieniamy robiąc nic, ignorując coś/kogoś, albo używamy minimum energii (np. obrażenie kogoś). Czy można z tego wywnioskować, że grzech jest czymś prostym? Nie, ponieważ mamy też przykłady na to, że może wymagać dużo wysiłku. Jedynym logicznym wnioskiem jest zatem stwierdzenie, że nie możemy jasno sklasyfikować jego trudności popełnienia.

Przemawia też za tym powszechność grzechu. Gdyby bezgrzeszne życie było proste, to czemu jednak tak nie żyjemy? To prawda, nie popełniamy (w większości) wielkich zbrodni i przestępstw, ale jednak czystego konta nie mamy.

Przechodząc do tematu miłości- odnoszę wrażenie, że mamy inne jej definicje ;)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Może to z tego wynika nieporozumienie. Kiedy piszę, że miłość jest trudna, nie mam na myśli syzyfowego trudu kochania. Łakniemy miłości całymi sobą, szukamy jej przez całe życie- jesteśmy przecież do niej stworzeni. Jednak ta jej oczywistość i naturalność, nadal wymaga od nas wysiłku. Osoba za oceanem pomaga bardziej tylko będąc, czy raczej pamiętając codziennie wysłać jakiegoś króciutkiego SMSa, albo dzwoniąc co jakiś czas? Oczywiście nie musi to być zawsze wysiłek wielki, lecz stoi za nim przeorientowanie swojego myślenia z siebie na drugą osobę.

Czy powinniśmy się więc martwić, że jest to harówa bez końca? Nie, powinniśmy być wdzięczni za to co już udało się nam zrobić :) I nie jest to też praca bez nagrody, bo czy muszę tłumaczyć, że gdy się kocha, życie nabiera kolorów (i większego sensu)?

Pozdrawiam

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

No - wiadomo :) z tym kamieniem.

Zgoda, że czynności wymagają  wysiłku, ale czy zawsze? Chory człowiek oczywiście oddycha z wysiłkiem, ale zdrowe niemowlę? Poza tym czynności, które sprawiają nam autentyczną radość czyni się tak lekko... wschodni nazywają to działaniem bez działania (wu wei ). 

Oczywiście masz rację że spektrum grzechów jest przeogromne, i niektóre takie, które na pierwszy rzut oka wydają się nie być grzechami np. grzech zaniechania. Rozumiem Twój protest, że nicnierobienie jest w takie sytuacji złe. Ale to zawsze trzeba rozpatrywać indywidualnie. Czasem pomocą jest nieudzielenie pomocy. 

Pytasz, dlaczego powszechnie grzeszymy jeśli założylibysmy zgodnie z moim poglądem, że do grzechu potrzebny jest wysiłek.  

Z głupoty :) z ignorancji, wdruków społecznych i rodzinnych. Z choroby, cierpienia, depresji, zazdrości etc.  Są oczywiście świadome przypadki czynienia zła ( i przy tym bardzo sprawne, perfidne) ale na szczęście to wyjątki. 

Co do definicji... cóż, można mnożyć :) miłość niejedno ma imię ale energia jest jedna w tym względzie - scalająca. To co dzieli, rozwala, niszczy - też używa energii, ale nie scalającej  :)

 

Mam pytanie do Ciebie:

 

lekkie jak piórko - 

 

ciężkie ja kamień - 

 

Gdzie umieściłbyś miłość a gdzie grzech? 

 

wg mnie miłość czyni lekkim, radosnym, bezwysiłkowym

 

a grzech ciężkim, coraz bardziej ciężkim. 

 

To oczywiście w konsekwencji, bo na początku może  faktycznie miłość wydaje się trudem a grzech łatwością. Ale to pozór.

 

No to namieszałam :);)

 

Pozdrowienia 

 

 

 

 

 

:) Grzesiu skąd wiedziałeś, że będę wieczorem odpisywać? ( odnośnie życzeń miłego wieczoru, które pisałeś lekko po południu :))

Odwzajemniam oczywiście :)

No tak, uciekamy, czasem od wszystkiego ... a wystarczyłoby tylko od złego...  ale ja taka mądra jestem tylko teoretycznie :) Nie raz nie dwa zdarzaly mi się ucieczki od dobrego.. z własnej nieprzymuszonej głupoty :);)

Dzięki za serce 

 

 

 

@Sylwester_Lasota  :) podziękowania 

Edytowane przez iwonaroma (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@iwonaroma czy zabić człowieka sprowadza się do.... "porąbać, zakopać, zatopić"... ciało? Czy tylko o ciało chodzi...? 

Kolejne pytanie kto komu przewrócił myślenie? I dlaczego "nam"? Kto kryje się za użytym w tytule "nam" ? Czy piszesz również w moim imieniu? 

Poezja to język, styl, smak, metafora.... w twoim tekście jest, jak dla mnie, tylko teza i powtórzenia. 

Oj nie, pozdrówka

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Z jednej strony to prawda, że nam wmówiono, że grzech jest łatwy, ale z drugiej - Kain zabił Abla z własnej inicjatywy...

Nie zgadzam się jednak, że miłość jest łatwa - samo  o d c z u w a n i e  miłości - może tak, ale okazywanie jej to zwykle wielki wysiłek, nawet jeśli jest to wysiłek radosny.

 

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 Oczywiście, mówi się o trudzie miłości ale mam wrażenie, że to bardziej jest do zaobserwowania z zewnątrz, wewnątrz człowiek jest radosny w tym trudzie, a więc lekki. Poza tym pozostawia po sobie lekkość natomiast grzech ciągnie się za człowiekiem jak kula u nogi. 

 

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) zawsze można się przyczepić do uogólnień, nikt ich nie lubi, bo niejako zabierają nam indywidualność, jednostkowy ogląd i przeżywanie rzeczywistości. Rozumiem to. Ale czasem trudno jest coś zapisać by uniknąć tego i owego. Część się zgodzi, część się nie zgodzi. Bywa, że nikt się nie zgodzi :) Czasami zgadzają się wszyscy, ale to rzadkość i nie u mnie ;) Ale ja aż tak nie chcę się certolić w moich tekstach czy coś jest dla kogoś prawdziwe, słuszne etc. Piszę co mi w duszy gra :) zresztą , chyba każdy z nas to robi...

Zawsze można olać i nie czytać ( to do @w kropki bordo  :)) jeśli coś notorycznie nie pasuje). 

Wrażliwie czytasz, że wiersz to zapis chwili, w ktorej tak a nie inaczej odczuwamy, myślimy, postrzegamy... już następnego dnia może być przecież całkiem inaczej :) bo coś lub ktoś przewrócić nam myślenie ;)

Zdrówka serdeczne 

 

Opublikowano (edytowane)

@iwonaroma  W przytoczonej przez ciebie analogii dokonałbym pewnie takiego wyboru jak ty (piórko- miłość, kamień-grzech), ale dokonałbym go myśląc o wpływie na mnie, (jak z resztą mówisz) a nie o ciężarze wykonania. Ponownie- gdyby grzeszenie było trudne, mniej ludzi by grzeszyło.

I już ostatni przykład, że miłość to nie ,,hopsiuptralalala": ile siły i cierpliwości wymaga w okresie niemowlęcym bycie rodzicem? Ile trzeba znosić dla takiej małej osóbki, która jeszcze bardzo nieporadnie umie tę miłość odwzajemnić?

Pozdrawiam serdecznie :)

Edytowane przez dmnkgl (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) widzę, że jesteś cierpliwy w ukazywaniu swojego stanowiska :)

No tak... opieka nad nad dzidziusiem a opieka np.nad zniedołężniałą teściową, która deklarowala nam nienawiść.. te same czynnosci a jednak ... ciężar opieki jakby inny... Zgoda, miłość czasem wymaga większego wysiłku, zwłaszcza w stosunku do osób, które nas nie lubią, nawet nienawidzą ale znoszenie go w stosunku do osoby, która nas kocha, akceptuje bądź jest przynajmniej neutralna to jest na pewno lżejsze :) (nawet jak jest ciężkie ;))

Z tym grzeszeniem to ja akurat podtrzymuję swoje stanowisko. Ludzie nagminnie grzeszą z głupoty, ignorancji gdyż jesteśmy jednością i szkodzenie drugiemu jest w konsekwencji szkodzeniem samemu sobie. Ponieważ tego tak od razu nie widać - jest jak jest. 

Również serdecznie pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Achilles_Rasti Lubię jedne i drugie.  Jedne karmią duszę.  Drugie - ciało. Pozdrawiam.   
    • @Poezja to życie   czy ląd się zagubił w nocy ma tyle gwiazd do pieszczenia czy może jest łasy na dotyk ciemności która dopełnia :)
    • @Leona pomysłowe   wiem - że ów tekst już mnie zatrzymał więc - strofkę dopiszę tu chyba wiersz - fajny z pomysłem pisany dam - dam serducho dla damy :)
    • @andrew    czy dziś jeszcze  spalać się trzeba  czy jutro    czy odpowiedź  należy do wszystkich  czy tylko nasza własna   Ja się dziś jeszcze spalam, jutro odpoczynek ;) Pozdrawiam. 
    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE reż. Serge Gainsbourg MINITEL: 6996 (Hier Schiphol Port) Kocham cię tak O, jak w locie ptak! Ja ciebie też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W lędźwie twe  Bo ja Kocham cię Kocham tak O tak, kocham cię! Ja też nie Och, miła ma... Ty to fala,  ja ziemi trud  By, wpłynąć na  brzeg Mych zeschłych ud Więc ja Na spotkanie biegnę ci Kocham Cię Kocham Cię Ja też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W Twój lepki mrok  Wstrzymuję krok  Ty bijesz o mój szczyt Czubek miłości mej  Idę, by hołd złożyć ci Złożyć perły dżdżu  W dolinie Twych ust A Ty idziesz w mój ślad   - Kocham Cię Kocham Cię O tak, kocham na wznak! Ja też nie Miłośi ciał  zamknięty pas Lecz ląduję i tak  Gdzie twego  łona port Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr Lecz to Ty trzymasz ster  Nachodzi, ziemi fort... Nie! Terra... terr! Terrain ahead, pull up! Przyziemienia spaz.. Je t'aime de pluie Moi non plus Je te kiffe  Même diff... RICHARD 1004 (Tu i tu, i tam) Kochał  pałac tak (Boga palec mniej) Że porwał go żelazny ptak,  W las antycznych ciał... I w ostry historii cień Wbił dziób swój, w ziemi krew Więc wzbił się w dech małpiej mgły W pagonów, tóg werbli rytm  Stary wilk wciąż dzierżył ster,  Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień O konia dam na sławy żer! My też nie Och, ziemio ma... To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie Chcę wpłynąć znów w Victorii dal Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz, By Vox Populi skrył mnie deszcz Osiodłam znów mit krwistych burz... Czy wyjdziesz na spotkanie  mi? Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż, Dam kres swym dniom, by być miłym ci.. Och, miła ma... Na fali twej Ulecieć chcę nawet tam, Gdzie Aerofłot  Wstrzymuje lot Biję w wąwozu szczyt, Lodowej góry Twej  Idę, by hołd złożyć Im I łożyć perły  ciał  Na ołtarz tronu łez O miła ma, zetnę tysiąc brzóz By wpiąć je w dolinę Twych ust Jeśli Ty też nie trafisz w pas W mój kurs i szlak "Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj w tym tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Mu Obiecuję ci Wyssać perły krwi  Z ciebie l ziemi tej, Gdzie pada żelaza deszcz I z najkrwawszej z ziem Wycisnąć choć metr  Stopę... Stop tlen, Skryłem ciało swe W całun błót,w martwy liść Kocham Cię Kocham Cię O daj mi znak Kocham je Leżę tam, gdzie znak... My przez chwilę też tak Miłości ciał zamknięty pas Lecz ląduję i tak Jak te jedwabne drzwi Gdzie mój ostatni port Orczyk ściągam, poziom sto  Lecz ster trzyma On; "Pо правильной дороге. Na верном пути" Sixty , fifty, fort... Nie! Ziemia...ziem! Kur!!! Uniżenia dno (w dur) Wniebowzięcia dreszcz... Pравильнa дорогa. Na верно  Pути..." Wiary dochowałem, ukończyłem lot Wzbiłem się w Majestatat Flot Wstrzymałem dech Wbiłem w wąwozu szczyt Zdradzony świt Góry Kości tej Kur piał (X3) Я люблю тебя, туман. И я. Я сошёл с ума, Я сошёл c телa Я, туман. YFD: 0-911 (Sullied van) Kochał  tak przygody smak (I inshallah też) Że porwał go żelazny ptak W tumult szklanych wież  ... "Yes;  the book and orders were onboard, Quite quiet men, and riot squads  His cutting edge was not stored And  came quite handy down the road; Tak; księgę i przekaz na pokład wziął, Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi, I ostry wzrok, co niejeden róg ściął I był poręczny w zręcznym locie tym; His learning did not go as far As safely getting to the quai:  He only sought to know how to start; The rest, he'll discover on the fly" Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las, Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas: Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot I w szklany sufit  historii się wbić  I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur I Ziemię Zer  zatopić  we krwi  I paszczę przymknąć Ul. Mur By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę  Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc Morskiemu wilkowi odebrać ster, A rufę mu wszedł  morza Hudson cień Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież Tej Sodomy muru, co niesie śmierć. Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się! W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień Uleciałem zburzyć płaczu mur  Rozciałem, gdzie On wezwał mnie   Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel, Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg… Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95 ... Na ołtarzu tronu łez. Brzeg O, mój drogi, powalę tysiąc wież, Aby przywiązać je do doliny twoich ust, Na mojej ścieżce i za mną, „Nie zostawiaj mnie, Nie zostawiaj mnie tutaj, Nie zostawiaj mnie, chcę… Nie zostawiaj mnie, Obiecuję ci, Wyssać perły krwi, Z ciebie i z tej ziemi, Gdzie pada żelazny deszcz, I z najkrwawszych krain, Utrzymać choćby metr, Stopę… Zatrzymać tlen, Ukryłem moje ciało, W całunie z błota, w martwym liściu. Kocham cię, kocham cię Och, daj mi znak Kocham je CHAR 0:  ELEB 1997 (Paparazzo a Pariggio) Tak bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer Czy Rossinanta La Manche Czy Rossinskiego plansz  Liczy się, że są jak Edam ser Ziemia, tu planeta Metal Mars  Tu patria Allah en marche Tu księstwo  Mówisz i Masz Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz Czy podburzone karykatury szkło Czy wzburzenie a la Monroe  Czy mur zburzony Behemotha czcią Non importa, sono senza brio... Czy krwawego bata klan  Czy czarno-biały ilustracji plan Czy arabski z drugiej ręki flan Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn   Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad Och, wskaż mi szlak. Kładę się tam, gdzie jest znak… Ciała miłości zamknięte są Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom Jak te  bramy w jedwabny ton Gdzie mój ostateczny port? Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą” Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do… Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach Głębia pokory (durowych shal) Dreszcz Wniebowzięcia…i strach Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal  Na wiernej ścieżce jak bezpański kot Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot Wzniosłem się w majestacie flot    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...