Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Splotłam meduzą ławicę włosów krępującą
wzrok, rozplotłam perłową słodyczą
mrok wśród parzydełek wrzącego czajnika
i zaparzanych w nim zwłok

czasu rozpryśniętego między hydrami,
kroplami formaliny - pamięci o zatrzymanej
w martwym kontinuum ekstropii, fobii
(pro)społecznej, ja wiem – Tak, to jest to!

W klatkach tlenowych mogą nas zamknąć,
chociaż i tak nie będziemy już żyć – i nie!
Nie przetnie naszej nici Mojra, gdyż
dopiero po śmierci ona zacznie ją szyć!

Zamroź mnie, jestem tylko embrionem,
acz ciekawskim przyszłości, znasz mnie.
 

Uwierz ze mną w świat, w którym
mózg jest nieśmiertelny, a choroby
znaczą tyle, co rozlane mleko, bo
 
my i tak tamto z piersi Hery będziemy pić,
i zdobywać te same ciała, które niegdyś
ochrzciliśmy imionami bogów, i na tych ciałach

będziemy uprawiać seks – Tak, to jest to!

Wspaniała ludzkości! My wciąż się uczymy!
Zwykłam – ty wiesz – często tak mawiać,
gdy konstruowałam Partenon myśli na
Twój właśnie temat.   


Pytasz mnie o grupę krwi
Ja ci mówię: H(uman)+   

Edytowane przez Sekret (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Sekret  Przyznam się szczerze, że nie do końca zrozumiałam treść wiersza, ale lubię zagadki ;) Ale ten

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

naprawdę robi wrażenie :) Ale jeszcze wrócę i wczytam się lepiej ;)

Pozdrawiam serdecznie :)

Opublikowano

@Sekret Cudowna pochwała transhumanizmu, wiary w człowieka, wiary w naukę, wiary że dzięki naszej inteligencji pokonamy nasze ludzkie ograniczenia łącznie z chorobami i śmiercią.

Świetnie się czytało. Jak zwykle na początku "o czym to jest, o czym to jest, o czym to jest??" by w końcu dojść do wspaniałego momentu "acha" :). Tym razem obyło się bez google, ale pewnie dlatego, że trochę wiem o temacie. Dzięki za miło spędzony czas :).

Opublikowano

Nie powiem, ciekawie, choć miejscami zbyt technicznie, ale to subiektywne odczucie, być może nie da się inaczej. W pierwszym wersie imho zbyt dużo upchane. Cztery ostatnie podobają mi się najbardziej. Pozdrawiam Sekret.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...