Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 30 Lipca 2020 Zgłoś Opublikowano 30 Lipca 2020 (edytowane) Jakby oczy otworzył pod szczęśliwą gwiazdą i żaden demon klucza do nich nie odnalazł, aż do tej chwili kiedy Bob Dylan się zaciął na Hurricane, w momencie gdy ojca mu zabrał samochód na przejściu dla pieszych. Ojciec pierwszy zaszczepił w nim miłość do gór, Boba Dylana, wspólnych nocy w pieczarze, do której bezpieczny, bo znajomy wiódł szlak. Ćma na Tatry opadła i Janek zew jaskini usłyszał – znam drogę, z ojcem chodziłem nie raz, widzimy się rano, nie martw się Olek, muszę iść sam. A kto w mordę kumplowi by dał kiedy trzeba? No kto na to by wpadł, że będzie musiał go dźwigać, gdy żaden wiatr najmniejszy nie wróżył tego, że o świcie, tuż przed jaskinią ujrzysz w jasnych oczach gwiazdę zapadłą z odciśniętym w niej ostatnim krzykiem. 2) Więc tak śnił mi się Janek, na tylnym siedzeniu autobusu, siedział i uśmiechał się milcząc, patrzył tymi oczami, do których dostępu, wydawało się, wszelkim zabroniono biesom. Jak długi, jak szeroki był autobus? Miejsca, tak jak sądzisz, było w nim dosyć – jeszcze zdążysz, kierowca jest niebiesko-cierpliwy, poczeka, taki to pojazd co mknie przed siebie i krąży. Janek pożyczył mi Kadysz Ginsberga, który, okazało się później, należał do Olka, któremu pożyczyłem Whitmana... a chuj z tym - - ten tamtemu pożyczył i potem nie oddał. Włosy wolno mi rosną, jakby pomyliły lenistwo ze stylem, a pająk plecie sieci, że też jemu się chce - bez pretensji, cierpliwy, od nowa. Ciut się spocić, troszeczkę uwietrznić. 3) Każdemu tyle szczęścia i energii twórczej w drodze do źródła ile miał Janek. Z tym trzeba urodzić się chyba, by żadne szczyty w chmurę nie były spowite dosyć gęstą. A do drzewa daj każdemu być podobnym i niechaj się spełni. Wszystko ma cenę - którym żyć o cienkiej skórze padło, niech wzajem siebie w milczeniu odrębnym pozdrawiają, gdy trzeba - brzęk drobnych na ulgę; śmierć niech ostatnią ratę za wiersze odbierze o czasie jak ostatni rzut oka na kolaż, którym trudził się Janek, skrawki, wers za wersem, tnąc, sklejając w poezję. Ścieżką wedle oka jego własną podążać każdemu, a miejsce tylko swoje niech zajmie i niechaj zielony nie będzie kiedy spadnie w przepaść, nazbyt gęste niech nie będą mu chmury, gdy smutek się sączy i sączy Edytowane 31 Lipca 2020 przez Jan Paweł D. (Krakelura) (wyświetl historię edycji) 6
ais Opublikowano 30 Lipca 2020 Zgłoś Opublikowano 30 Lipca 2020 @Jan Paweł D. (Krakelura) Twój wiersz jest mi jakby znajomy. Chodzi mi o formę, nie treść. Przełom lat 70-80tych? Poczekam na komentarze innych, może mnie oświecą, bo coś czuję, ale widzę ciemność. 1
Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 30 Lipca 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Lipca 2020 @ais Dzięki, ale skoro widzisz mrok (bo i jest) to może mnie oświeć? Co czujesz? Zawsze możesz mi na priv napisać :)
Czarek Płatak Opublikowano 30 Lipca 2020 Zgłoś Opublikowano 30 Lipca 2020 1wszy klimatem jak u Hłaski w Pięknych. Drugi mnie zawiesił. W dobrym znaczeniu. Czytam trzeci raz od nowa. A trzebabyło dać w pysk kiedy trzeba było. Ja też nie zdążyłem, winnej sytuacji, ale domyślam się, że desperacja obu była równie silna. Świetny storyteling . Właściwie bardzo proza, gdy czytać nie stosując wersyfikacji. 1
violetta Opublikowano 30 Lipca 2020 Zgłoś Opublikowano 30 Lipca 2020 takie szczeniackie klimaty. miało się. 1
Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 30 Lipca 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Lipca 2020 @Czarek Płatak No niby proza, ale mimo wszystko poezję w tym dostrzegam, trochę tam metafor i wątków jest. Dzięki. @valeria Miało.
Czarek Płatak Opublikowano 31 Lipca 2020 Zgłoś Opublikowano 31 Lipca 2020 (edytowane) Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Pewnie. Absolutnie temu nie przeczę ;) Edytowane 31 Lipca 2020 przez Czarek Płatak (wyświetl historię edycji) 1
w kropki bordo Opublikowano 31 Lipca 2020 Zgłoś Opublikowano 31 Lipca 2020 @Jan Paweł D. (Krakelura) Świetnie to napisałeś, oba, bardzo plastyczne obrazy, działają na wyobraźnię, dziękuję. To, co mi najbardziej wybrzmiewa to "(...) muszę iść sam"....Czasami wydaje nam się, że gdybyśmy coś zrobili, na przykład dali w pysk, to zmieniłoby to koleje losu, uratowałoby kogoś i nas od tego nieszczęsnego poczucia winy....Temat rzeka, dzięki Pawle, miłego :) 1
Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 31 Lipca 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Lipca 2020 @Czarek Płatak Dzięki, spoko :) @w kropki bordo Dziękuję. Chyba takie zawodowe klepnięcie po plecach lepiej mi robi niż porady psychoanalityczne. A z Jankiem to tragiczna historia, to był mój kumpel z ASP, i wszystko ale to wszystko zapowiadało się dobrze, miał mieć wystawę w stanach, ludzie lubili jego kolaże, obrazy, moim zdaniem, malował nieomal fatalne, bo próbował w nich powtórzyć to co zrobił w kolażach, i takie towarzyskie trochę te obrazy były, jakieś prywatne historie ze znajomymi. Raczej za te kolaże był ceniony, a robił ich mnóstwo. Czasem myślę, że jego problemem był wrodzony nadmiar endorfin, mógłby nim obdzielić kilka osób, i może przez to zachowywał się trochę tak jakby nie było szczytu do przeskoczenia. A Tatry znał, od dziecka po nich chodził z ojcem, uprawiał wspinaczkę, więc zielony nie był. Ten szlak nie był podobno trudny (ja nie wiem, bo ja gór nie znam i się nie porywam), i doszedł prawie do tej jaskini, i podobno zatrzymał się żeby zrobić zdjęcie i noga mu się pośliznęła. Pozdrawiam i cieszę się, że coś z tego wiersza zabierasz dla siebie :)
Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 31 Lipca 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Lipca 2020 @w kropki bordo Dziękuję. Chyba takie zawodowe klepnięcie po plecach lepiej mi robi niż porady psychoanalityczne. A z Jankiem to tragiczna historia, to był mój kumpel z ASP, i wszystko ale to wszystko zapowiadało się dobrze, miał mieć wystawę w stanach, ludzie lubili jego kolaże, obrazy, moim zdaniem, malował nieomal fatalne, bo próbował w nich powtórzyć to co zrobił w kolażach, i takie towarzyskie trochę te obrazy były, jakieś prywatne historie ze znajomymi. Raczej za te kolaże był ceniony, a robił ich mnóstwo. Czasem myślę, że jego problemem był wrodzony nadmiar endorfin, mógłby nim obdzielić kilka osób, i może przez to zachowywał się trochę tak jakby nie było szczytu do przeskoczenia. A Tatry znał, od dziecka po nich chodził z ojcem, uprawiał wspinaczkę, więc zielony nie był. Ten szlak nie był podobno trudny (ja nie wiem, bo ja gór nie znam i się nie porywam), i doszedł prawie do tej jaskini, i podobno zatrzymał się żeby zrobić zdjęcie i noga mu się pośliznęła. Pozdrawiam i cieszę się, że coś z tego wiersza zabierasz dla siebie :) No chyba warto przedstawić samego Janka: 1
w kropki bordo Opublikowano 31 Lipca 2020 Zgłoś Opublikowano 31 Lipca 2020 @Jan Paweł D. (Krakelura) Dziękuję bardzo, świetny Gość, ten Twój Janek....smutna i piękna historia. Pozdrawiam serdecznie:) 1
Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 31 Lipca 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Lipca 2020 @valeria Pewnie, dzięki :)
Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 31 Lipca 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Lipca 2020 Jakby kogoś interesowało, to dopisałem trzecią część i zmieniłem tytuł...
Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 31 Lipca 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Lipca 2020 @valeria Niewątpliwie. Dzięki.
ais Opublikowano 1 Sierpnia 2020 Zgłoś Opublikowano 1 Sierpnia 2020 @Jan Paweł D. (Krakelura) Dobre posunięcie ze zmianą tytułu i dodaniem kolejnej strofy, ale klimat, który ten wiersz miał wczesniej - zniknął. Pozdrawiam serdecznie. 1
Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 2 Sierpnia 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Sierpnia 2020 @ais Dzięki, tak czułem, że jeszcze czegoś tu trzeba, wiersz jeden klimat stracił, zyskał inny. Pozdrawiam :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się