Father Punguenty Opublikowano 17 Maja 2020 Zgłoś Opublikowano 17 Maja 2020 (edytowane) Czerwona kula słońca opada bez litości Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dla zagasłych serc, od dawna bez miłości. Suchy piach skrzypi, palony słońcem od rana. Zasmucony gaśnie żar dnia z Copacabana. Milknie już nad falami okrzyk białej mewy Tęsknoty za ukochaną, podążają śpiewy. Ciepły wiatr z morza krople z liści strząsa, Nuta się sączy i z wiatrem śmiało pląsa. Zapach skóry faluje z rytmem zawrotnie, Lecz ta, której szuka, tańczy wciąż samotnie. Lśnią oczy i z oczu blask świec dociera, W dźwięku skąpana, nie jak w pianie Wenera. Umarłych, co więcej z życiem nie popłyną, Syrena nie wezwie jak wędrowca z oddali, Żal się rozlewa za tymi, co nigdy nie kochali I za statkami, co nigdy do portu nie zawiną. W rozpaczy za straconą, muzyka już zamiera. Kolor dnia wygląda, karnawał wolno wzbiera. Z porankiem się zmaga, lecz blednie Cefeusz, Pogrąża się w brzasku czarny, smutny Orfeusz. Edytowane 21 Czerwca 2020 przez Father Punguenty (wyświetl historię edycji) 2
fregamo Opublikowano 17 Maja 2020 Zgłoś Opublikowano 17 Maja 2020 @Father Punguenty spoko ta końcówka mnie zastanawia ... pozdrawiam
Father Punguenty Opublikowano 17 Maja 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Maja 2020 @fregamo ....gwiadozbior :-)
fregamo Opublikowano 18 Maja 2020 Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2020 @Father Punguenty Cefeusz owszem ale Orfeusz...? Poza tym chodziło mi o sens ostatniej zwrotki. Pozdrawiam
Father Punguenty Opublikowano 18 Maja 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2020 @fregamo punktem wyjścia jest film o tym samym tytule ale przede wszystkim standard bossa nova z tego filmu.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się