Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

włóż maseczkę na mordeczkę

nawet nie narzekaj

aby wirus przez powietrze

do płuc ci nie wleciał

 

włóż maseczkę na mordeczkę

proszę nie kombinuj

jeden wydech – trwa chwileczkę

ludziom krzywdę czyni

 

włóż maseczkę na mordeczkę

i więcej nie marudź

denerwuje cię troszeczkę

a zdrowie ocali

 

 włóż maseczkę na mordeczkę

uczyń to z ochotą

zdrowie ludzi jest cenniejsze

niż srebro i złoto

 

włóż maseczkę na mordeczkę

całkiem nie na niby

wiem że ciężko sobie westchniesz

spróbuj być życzliwy

 

 

Opublikowano (edytowane)

po co wkladac 

kiedy ona  przed niczym nie chroni

Nie potrzebna jest nikomu

kto jest calkiem zdrowy

 

popatrz sobie na wikingow 

u nich zycie plynie

nie pod maska zlych przepisow

tam normalnie zyjesz

 

Jeszcze miesiac i co potem 

latem w masce sie zapocisz

i wirusa szybciej wchloniesz

przez otwarte pory 

Edytowane przez Marcin Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Marcin Krzysica Panie Marcinie nie mądrkujemy się tylko grzecznie nosimy jak w wierszu Pana Jacka. Nie wiem czy Szwedzi powinni być dumni ostatnie dwa dni ponad 170 śmierci na dzień, jak na 10 milionowy kraj to całkiem sporo. Ogólnie mają już prawie pięć razy więcej ofiar niż my co też powinno zastanawiać. Patrzmy na Czechów lepiej. 

A.G.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie mądrkuje ale podejście zdrowo rozsadkowe też obowiązuje. W czasach globalnej paniki itp. Jaki sens na noszenie maski w aucie gdzie jest jedynie moja przestrzeń nikogo więcej. 

Oddychanie przez dłuższy czas przez maskę jedynie powoduje mnożenie drobnoustrojów i wirusów. Jeśli idzie Pan po lesie to po kiego diabła panu maska. Ludzie do wszystkiego trzeba podchodzić z rozumem.

Jak ktoś takowego nie ma to niech stosuje wytyczne które zmieniają się co dwa tygodnie  ;) 

Singapur mial najostrzejsze przepisy a teraz zainfekowanych ludzi maja o 325% wiecej... od nich brali pomysl czesi. Nie da sie nic zrobic z wirusem trzeba zyc jak kiedys.

Ja pierdziele te przepisy 

Drogi Panie misiu 

Które w nocy na kolanie 

Wyszły spod rąk pisu 

 

Jak rzetelnie mam ocenić 

Kiedy nasz minister 

Jak chorągiew zmienia zdanie 

Kiedy wiatr zaświszcze 

 

Kiedyś ludziom wystarczyło 

Że był rozum w czaszce

Teraz braki im wypełnił

Z toalety papier

Edytowane przez Marcin Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Marcin Krzysica Panie Marcinie smog, że hej! Do tego jeszcze Biebrza płonie i lasy czarnobylskie! Okazało się, że to nie samochody go głównie robią(bo przecież stały), a stężenie i tak rosło, a to czym Polacy palą w piecach i proszę mi wierzyć to nie tylko przypadłość tych szczególnych jednopartyjnych, jak sam Pan nie omieszkał wspomnieć w tym swoim rymowanku,  a głównie tych jednoszarokomórkowych. Za dużo polaryzacji, a za mało racji. Te maseczki to już niestety środek nie tylko na tego wirusa, ale na powietrze, a właściwie  "smogowietrze". Noś Pan, albo walcz o coś, ale na Boga nie o maseczkę. A.G.

Edytowane przez Aleksander Głowacki (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Mieszkalem w katowicach w latach 80-90 gdzie normy powietrza byly podawane w wiadomosciach lokalnych i w 90 % przypadkow byly przekraczane. w Japoni nie nosza wszyscy masek. Singapur mial najostrzejsze przepisy a teraz maja wzrost do 325% zainfekowanych. Moze sie to komus podoba lub nie musimy jak szwedzi to przejsc i tyle nie ma innej mozliwosci od kiedy swiat to globalna wioska. to ze 40 mln z 7 mld bedzie nosic to nic nie da jestesmy kropla w oceanie ludzkim i jedynie przez zaasymilowanie sie do srodowiska bedziemy mogli przezyc jako gatunek. Tak jak karaluchy :) bo i takim gatunkiem jestesmy. Noszenie maseczki nie sprawi ze bedzie pan wdychal czystsze powietrze. Z mojego znikomego nurkowego doswiadczenia wiem, ze wzmozone oddychanie tworzy martwa przestrzen w ktorej bedzie znajowal sie dwutlenek wegla i para wodna ktora bedzie pan wciagal spowrotem do pluc nie mowie juz o zarazkach itp. Jesli bedzie goracapora roku pory na skórze sie otworza i bedzie pan absorbowal wszystko przez skore bo organizm będzie sie probowal schlodzic i pobrac jak najwiecej tlenu wiec i tak pan zaapsorbuje wirusa. 

 

Rozumiem jesli idzie pan do tlumu ludzi na mecz koncert ale w chodzeniu po ulicy niestety nic panu nie da

Edytowane przez Marcin Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Marcin Krzysica Rozumiem, że mamy słuchać Pana, a nie wirusologów, lekarzy i specjalistów. Nie twierdzę, że jest to remedium na całe zło, ale logika myślenia nas obowiązuje. Co więcej wczoraj włoscy naukowcy "wyizolowali" wirusa z łez osoby zarażonej, więc jak już będzie Pan ją nosił to proszę nie płakać z tego powodu. A.G.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Aleksander Głowacki (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do maseczek, tak jak Japończycy, więc noszenie nakrycia buzi w temperaturze +35 stC budzi nasz naturalny niepokój i sprzeciw.

A podobno najgorsze przed nami. Najważniejsze, żebyśmy zachowali rozsądek i zimną krew w tym chaosie. Ludzie mogą przebywać bez maseczek na swoich działkach, ogrodach, gdzie przez siatkę rozmawiają z sąsiadami, a za furtką na baczność w maseczce?

Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę z odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa, odpowiedzialności za nas samych, nasze rodziny i ludzi wokół.

Przecież nie jesteśmy ani samobójcami, ani mordercami.

 

Zdrowia! Zdrowia! Zdrowia!

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

@AOU Oczywiście, że jest z tym związane "mrowie" absurdów, dlatego też musimy zachować swój rozum i zimną krew. Skoro wiemy, że maseczka to nie ochrona, a środek zapobiegawczy i to bardzo niedoskonały to staramy się nosić jak najrzadziej(ograniczyć czas kiedy musimy ją mieć na sobie do niezbędnego minimum). Co do noszenia w samochodzie to chodzi o to, by nie było tłumaczenia się, że nie wziąłem ze sobą maseczki bo przecież nie miałem zamiaru opuścić pojazdu (takich mistrzów jest na pęczki). Proszę mi wierzyć nie ma pola na półśrodki. A.G.

Edytowane przez Aleksander Głowacki (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Jeśli kierowca jest sam, to nie musi zakładać maseczki. Musi ją mieć po wyjściu z auta.

A propos absurdów: w sklepach przy wejściu są założone podajniki z płynem odkażającym, który wszyscy dotykają paluchami. Na co komu maseczka w takich okolicznościach?

 

Najgorsze przed nami, bo czeka nas susza stulecia.

Może to koniec świata, tylko jeszcze nie wiemy?

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I oto mi chodzi :) dziękuję za zrozumienie do wszystkiego trzeba podchodzić z głową, a nie inną częścią ciała, bo przecież 

 

Zdrowia zdrowia ;) 

Ps. Fajny rysunek pokazuje jak ważny jest dystans  :) im dalej tym lepiej ;

Edytowane przez Marcin Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

że pisowskie to badziewie

oraz samo zło

a genialny przepis będzie

gdy stworzy po

 

co za bzdury gadasz tutaj

tak jak miś koala

co z bambusa właśnie upadł

i podnieść się stara

 

masz swój rozum homo sapiens

przez chwilkę go użyj

statystyki mówią prawdę

nie marudź już dłużej

 

pozdrawiam

 

to się dopiero zaczyna

Żydzi szli przez pustynię do ziemi obiecanej i co po drodze przerabiali?

wszystko przed nami:))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

wiem tylko jedno na 37 mln. Polaków zmarło ok.450 a gdzie indziej jest dużo gorzej Nawet Rosja już się przyznaje do do groźnej pandemii

Ciekawostka  Chiny - wyniki oficjalne a firmy telekomunikacyjne straciły 21 mln abonentów  do marca - strach myśleć

Pozdrawiam

 

 

na własnym podwórku bez maseczki:)))

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

450 w dwa miesiące to daje 225 na miesiąc nie jest to wielka liczba przy tym ile ginie osób w wypadkach samochodowych umiera na raka aids itd. 

Bieganie w masce nie ma sensu kompletnie. Ograniczanie ludziom rekreacji też jest debilizmem w dani nie noszą masek w Szwecji holandii. Jaki ma sens zaostrzenie przepisów kiedy to cholerstwo już się rozprzestrzenilo. 

Więcej gwałtownego przyrostu już nie powinno być. Teraz jedynie leczyć. Maska się przyda kiedy idziemy do sklepu na mecz wiec itd. ;) 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Marcinie - masz rację, że więcej osób zmarło w tym czasie na inne choroby. Ale ani Ty ani ja nie jesteśmy lekarzami. Wiem, że każdy Polak to lekarz i polityk - darujmy sobie. Niech decydują ci, co słuchają fachowców. Najważniejsze nie zachorować - życzmy sobie zdrowia.

Pozdrawiam

Opublikowano (edytowane)

@Jacek_Suchowicz @Marcin Krzysica Nie ma to jak pozjadać wszystkie rozumy, kiedy naukowcy studzą wszystkie nastroje a propos szczepionki i lekarstwa, a Pan Trump proponuje by wstrzykiwać ludziom środek dezynfekujący no bo przecież zabija wirusa(TO SIĘ NIE DZIEJE). My się dopiero mimo już trzech miesięcy, a może pół roku, a nawet roku(kto to teraz zgadnie,  mam nadzieję że chociaż tego się dowiemy) uczymy się tego wirusa. Coraz więcej informacji codziennie wychodzi na jaw ( za dużo też, dezinformacji także) i tak sobie myślę na swój własny zakuty łeb, w krajach gdzie jest najmniejsza śmiertelność i proszę nie przywoływać Szwecji bo to zły przykład LUDZIE NOSZĄ MASECZKI. Wirus póki co jest szalenie matematyczny, gdyby w Polsce od początku został zastosowany model szwedzki, to byłaby KATASTROFA. Mamy mniej zdyscyplinowane społeczeństwo, starsze, bardziej schorowane i otyłe(śmiem twierdzić, że ludzie po 50 z otyłością to 90% przypadków śmiertelnych tego wirusa, ba to widać w statystykach). Do tego jeszcze służba zdrowia w katastrofalnym stanie i ilość łóżek na intesywnej terapii mniejsza niż w czterokrotnie mniejszej Szwecji. Matematyczny - czyli jeśli w Polsce obowiązywałby model szwedzki to pomnóżmy liczbę zgonów największą z poszczególnego dnia ze Szwecji razy 4 bo tyle razy Polska populacja jest większa i mamy liczbę oscylującą w granicach 800 zgonów dziennie. Stać Pana na taką wyobraźnię i dalsze bagatelizowanie, że jest wszędzie i to taka zupgrejdowana grypa. Przeproś się Pan z rozumem i przestań zachowywać się conajmniej nieodpowiedzialnie. A z tym Singapurem już sprawdzam u źródła bo te 300 coś % co Pan podał wygląda mi na śmiech na sali.

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta ... i oświetlasz sobą kwiaty przyrody będą o tobie pisać poeci Ody ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia   
    • Wolność   Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.    
    • @Poet Ka Nie jedna Berenika była. Jedna się u nas zadomowiła Nie tylko poetów wspiera  swoją poezją do nich dociera  I komentarze solidne daje  każdy w tym w tyle za Nią zostaje .   Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
    • -Opowiadanie-   Promienie słońca poczęły zalewać świat wokół swoim bursztynowym blaskiem. Godzinowa wskazówka zegara chyżo zbliżała się do ósemki, a niebo pokryte już było licznymi, szarawymi obłokami.    Do parku wybierała się pewna dziewczynka. Mocno trzymając w dłoni małą, miedzianą monetę, radośnie wędrowała brzegiem ulicy. Jej ubrania były niechlujne i ubłocone a włosy splecione w zaskakująco staranne warkocze, przewiązane czerwoną wstążeczką. Jej twarz promieniała szczęściem.    Idąc krętymi uliczkami, jej uwagę przykuł chłopiec siedzący na dębowej ławce pod drzewem, którego cień był ratunkiem przed letnimi upałami. Mimo szelestu liści, śpiewu ptaków i szmeru pobliskiego strumyka, można było usłyszeć ciche szlochanie.    Zaniepokojona dziewczynka podeszła bliżej. - Odejdź - rzekł, pociągając nosem, gdy usłyszał zbliżające się kroki. - Nie odejdę, póki nie upewnię się, czy wszystko dobrze - odpowiedziała z troską w głosie. - A więc co cię trapi? - wbiła w niego przenikliwy wzrok.    Chłopiec delikatnie otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, lecz szybko je zamknął i obrócił głowę ku górze. - Jesteś nieszczęśliwy? - spytała ostrożnie wcale nie oczekując odpowiedzi, bo było to oczywiste. - A ty nie? - Dlaczego tak sądzisz? - skrzywiła się. - Przecież jesteś biedna, pewnie ledwo stać cię na kromkę chleba. Nie masz pieniędzy, za które mogłabyś kupić sobie chociaż zabawkę. Jak tu być szczęśliwym?    Spojrzeli na siebie bez zrozumienia. - A ty jesteś bogaty, wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Mógłbyś za kawałek majątku wykupić najdroższą chatkę w mieście oraz kupić całe stosy zabawek. Dlaczego więc jesteś nieszczęśliwy? Czyż pieniądze nie dały ci szczęścia? Czego ci brakuje, chłopcze? - Ja… - umilkł. Myśli w jego głowie krzyczały i plątały się - jednak nawet w nich nie znalazł odpowiedzi.    Pokazując monetę, znów zabrała głos: - Może i to jest jedyna rzecz, którą mam, ale i ona nie daje mi szczęścia. Pieniądze są jak woda - nie utrzymasz ich w miejscu. Za to będąc dobrym człowiekiem, utrzymasz przy sobie rodzinę, przyjaciół i rzeczy niematerialne, które dadzą ci szczęście, o którym nawet nie śniłeś - powiedziała, po czym poklepała go po ramieniu.    Chłopiec objął ją mocno, szlochając jeszcze głośniej.    Toteż i oni, po całym dniu rozmów, wrócili do swoich domów, ciesząc się i radując każdą chwilą. Jak się okazuje, szczęścia nie należy szukać w pieniądzach; nawet mając ich w nadmiarze, możemy go nie znaleźć.
    • Uśmiechasz się.   Ile razy oberwiesz tyle razy wstaniesz.   Czemu się uśmiechasz? Przecież przegrałeś.   Padłeś na deski.   Nie odklepałeś.   Znowu wstajesz.   Znowu chcesz oberwać?   Czemu się uśmiechasz…   Przecież przegrałeś.   Uśmiechasz się...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...