Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

gdy zabraknie łez i uśmiechów

wschodów i zachodów 

ucieknie w nieznane wiatr

zaczną spadać gwiazdy

 

miłość będzie na receptę

ludzie będą ją kraść 

świat uklęknie będzie

się siebie bać

 

lecz nie bójcie się proszę

ten wiersz to tylko żart

na jego horyzoncie 

widać maj...

 

w nim odnajdziemy łzy uśmiech

niebo pełne gwiazd wschód

zachód wiatr oraz miłość 

czyli  ziemski raj...

 

 

 

Opublikowano

@Waldemar_Talar_Talar ten Twój optymizm...

ile Ty masz lat idealisto...

na pewno więcej ode mnie...

nie mniej ludzie kradną miłość jak życie z każdym oddechem...

jakiś czas temu powiedziałem że stać Cię na więcej...

często się mylę ale nie tym razem...

odczytaj to jak chcesz lecz posiadasz nadal to co ja utraciłem...

"miłość będzie na receptę

ludzie będą ją kraść "

lecz nadal poszukuję

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam - no to mnie cieszy twój zachwyt  -  dziękuje.

                                                                                                             Pozd.

                                                                                    

Witam -  miło to słyszeć  - dzięki serdeczne.

                                                                                      Spokojnej nocy ci życzę.

 

Opublikowano

@Morf  -  dziękuje za przeczytanie - masz rację  miłość

                    jest często niedoceniana omijana...

                                                                                                             Pozd.

@milczenie owiec -  dziękuje uśmiechem.

                                                                                                       Pozd.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj - dokładnie tak  -  dzięki że zajrzałeś Mirosławie.

                                                                                                       Pozd.

@Franek K  -  no to fajnie -  miło cię widzieć - dzięki.

                                                                                                      Pozd.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...