Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W leśnym ostępie prastarej puszczy

ponoś przypadek to bardzo rzadki

żyły wraz z mamą od urodzenia

rozkoszne, małe cztery niedźwiadki,

 

gdy jeden fikał sobie koziołki

drugi wdrapywał się na trzeciego

to wtedy czwarty pobierał lekcje

- mama mówiła tak do czwartego

 

kochany synku wdrap się na drzewo

bo na nim wiszą aż cztery barcie

maluch próbował, lecz bezskutecznie

ale powtarzał to wciąż uparcie.

 

Niedźwiadki rosły niczym na drożdżach

a po dwóch latach już, jako misie

także słuchały poleceń mamy

która mówiła dziś nie chce mi się

 

ale od jutra koniec igraszek

jutro was wezmę na polowanie

choć na początek się opierały

lecz gdy w powietrzu wisiało lanie

 

a łapa mamy zbrojna w pazury

to był argument nie byle, jaki

więc szły potulnie za swoją mamą

przez leśne dukty i gęste krzaki

 

by po raz pierwszy brać udział w łowach

a jak im poszło tego nikt nie wie

chociaż się mówi, że ktoś ich widział

jak obrabiali barcie na drzewie.

 

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec  Bo kiedy misio poczuje miodek pyszniusi

                                    to choćby go w nos trzy pszczoły ugryzły

                                    przysmak swój zdobyć musi... ;)

 

Fajnie o misiach i ich mamie :)

Miłego dnia :)

Opublikowano

@CafeLatte

Gdy spotkałem raz bartnika

to ten rzekł mi - erotyka

owszem także jest dla ludzi

ale kiedy ci się znudzi

 

proszę napisz coś o pszczołach

a nie tylko o pierdołach

i dlatego właśnie dzisiaj

powstał wierszyk, lecz o misiach

 

ale także, choć w kontekście

pszczoły goszczą w moim tekście

- idę sprawdzić cz barć wisi

czy już padła łupem misi.

 

 

p.s.

a tak przy okazji przepraszam za błąd

 

W pierwszej strofie w drugim wierszu

jest tak zwana literówka

więc pozwólcie, że ja teraz

pozamieniam te dwa słówka.

 

jest ponoś a być powinno - ponoć

Opublikowano (edytowane)

@Henryk_Jakowiec

 

Kiedyś w Lidlu miód kupiłam;

miód z czerwonej koniczyny.

Właściwości przeczytałam...

Nie widziałeś mojej miny!

 

Po co o tym tu wspominam;

może trafić się przypadek,

że antałek tego miodu

przez łakomstwo zje niedźwiadek.

 

Z tego morał ten wynika, 

gdy ochotę masz na miodek, 

kup lipowy lub z facelii...

Jedz, niech kapie ci na brodę.

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Marianna_ (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@MIROSŁAW C. @Marianna_ @CafeLatte

Jeśli latam, to wysoko, chcę zostawić po sobie  również na waszych profilach profilu .  jeśli ktoś chce zobaczyć i zrozumieć sztukę pisania  nie może ograniczać się tylko do dwojga oczu  . musi wejść w inną przestrzeń i otworzyć oko

najważniejsze .

trzecie . 

pozdrawiam 

i zapraszam na mój profil zostawiam linka do mojego wiersza 

 

Opublikowano (edytowane)

@Henryk_Jakowiec

Uroczy wierszyk z uroczą puentą,
rodzinka misiów sympatię budzi.
Takie wierszyki - bardzo zachęcam
- pisz jak najczęściej dla młodych ludzi.
A również starsi od codzienności 
chętnie oderwą się przy lekturze
podobnych bajek. Promyk radości
w sercach zagości małych i dużych.

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Marianna_

Ja za miodem nie przepadam

te słodkości rzadko jadam

wolę czosnek jeść, cebulę

a gdy żonę mą przytulę

 

jestem zaraz odpychany

słyszę - odwróć się do ściany,

mimo tych niedogodności

wolę czosnek od miłości

 

lecz nie zawsze a od święta

żonka o tym też pamięta

i gdy jest tygodnia środek

wtedy wspólnie jemy miodek.

Opublikowano

@Allicja

Wierszyk o treści zgoła dziecinnej

ma mi posłużyć w kwestii intymnej

dzisiaj zagadki tej nie wyjawię

- mogę, jeżeli będzie po sprawie

 

lecz nie dla wszystkich, bo czytelników

nie chcę wprowadzić w zawiłość trików

lecz pojedynczo - dlaczego nie?

Mogę wyjaśnić temu, kto chce.

Opublikowano (edytowane)

mijały lata a miśki rosły

w końcu bez mamy żyją już dzisiaj

i choć świat cały nie jest zbyt prosty

to żywot wiodą na łapę misia

 

każdy na swoją rzecz oczywista

na łowy chodzi po lesie cichym

czasem zatrzyma go jakaś przystań

to barć najsłodsza wybranej misi

 

a gdy opróżni ją do imentu

to zew poczuje opuści wkrótce

i bez skrupułów bez sentymentów

zostawia misię niezłym przychówkiem

 

zaś świat się kręci cykle zamyka

po namiętnościach już ani śladu

wszystko co stare w cichości zdycha

by młode w cykl swój weszło od razu

 

pozdrawiam

 

 

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Jacek_Suchowicz

I tutaj rodzi się masa pytań

kto kiedy komu dał taki przykład?

Ja nie odpowiem, ale poproszę

- może profesor da o tym wykład.

 

Może wyjaśni nam naukowo

i swoją tezę faktem podeprze

bo nawet, jeśli minie się z prawdą

od moich wizji będzie to lepsze.

 

Rzecz wiadoma jurny samiec

musi posiąść (mieć) samicę

w tym przypadku rzecz wiadoma

niedźwiedź jakąś niedźwiedzicę.

 

Rodzaj męski też jest samcem

i też chce mieć jakąś babę

nie koniecznie ma być żoną

można żyć na ludzką grabę.

 

Ja powracam do pytania

(ludzką rzeczą małpowanie)

kto dał przykład zwierzę, człowiek?

I kto mi odpowie na nie?

 

pozdrawiam :))

 

Opublikowano

natura Heniu sama natura

wiedzie przez wieki wszystko co jurne

rolę spełniając natchniony burak

sam siebie w stanie nie jest zrozumieć

 

jemu się zdaje w swym uniesieniu

że jest zdobywca super Don Juan

a tak naprawę swoim nasieniem

sprawił że górę wzięła natura

 

Pozdrawiam :))

Opublikowano

@Jacek_Suchowicz

Drzewo puszcza swoje soki

a nasiona wiatr rozsiewa

potem rosną samosiejki

jako owoc tego drzewa.

 

Zaś z burakiem się kojarzy

to, co z tymi nasionami

kiedy trafi prosto w łono

los obdarzy go dziatkami

 

Ja tam swoją spermę cenię

i w szkatule przechowuję

jeśli się przytrafi łono

to ją w nie zaaplikuję.

 

Pozdrawiam :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Popatrzył w okół siebie. Cztery ściany pokoju, zadymionego pomieszczenia z pożółkłymi firanami, za kurtyną zasłon, ciężkich, nietransparentych, zasuniętych przez cały czas by oddzielić go od dnia ze swoimi promieniami słońca, by nie okazywać mu nocnego nieba pełnego gwiazd, z tym całym ziemskim satelitą, który znów kojarzy się ze słońcem. Słońcem na które nie zasługiwał, ze swoją życiodajną mocą, z umiejętnością nadawania barw, koloru światu, który winien być szarym i zadymionym miejscem. Miejscem jak ten pokój. Poszarzałe ściany, dym pod sufitem, przez który ledwo przebijało się światło żarówki zawieszonej bez żadnego żyrandola, bez jakiegokolwiek abażura, dekoracja zbędna jako wyraz pożądania, chęci nadania piękna. Piękna, którego nie cierpiał bo nie rozumiał czemu miałby nadawać estetyki tam gdzie nie zasługuje się na przedmioty warte podziwiania. Zawiesił się wzrokiem w pustce, gdzieś za ścianą było coś co powinien dostrzec a czego nie dane mu było zobaczyć. Gdyby się zamyślił w tym momencie to pewnie odkopał by jakieś swoje wady ukrywane jak w labiryncie w skrzyniach, których klucze powyrzucał. Ale to było tępe spojrzenie. Mówią, że jak nie możesz oderwać tak wzroku to wpatrujesz się w zagubioną duszę. Ducha osoby, która nie dotarła do zaświatów i włóczy się po ziemi głodna bo nie może się nakarmić, zziębnięta bo nie może się ogrzać. Daleko mu było do rozmyślania w tym momencie. Bezmyślnie więc sięgnął do leżącej na stole przy którym siedział paczki tanich papierosów. Pomietę opakowanie z ostatnim już szlugiem, po wyciągnięciu go poleciało w róg pokoju gdzie stał śmietnik. Nietrafiony rzut, którym się nie przejął, na ziemi i tak stały i leżały puste butelki, zaschnięte talerze, klejące się szklanki i wiele zapisanych niechlujnym pismem a pogniecionych kartek i kurz, kłęby kurzu tu i gdzieniegdzie.  Rozejrzał się za zapalniczką. Na stole jej nie było. na szafce pod ścianą nie leżała. Więc automatycznie sięgnął do kieszeni marynarki zawieszonej na krześle na którym przesiadywał. Nie ma tam zapalniczki stwierdza i rezygnuje z poszukiwań wiedząc że w zabałqanionych szufladach komody znajdzie paczkę zapałek.  Wstał ociężale i musi się przytrzymać krzesła bo nim kiwnęło. Komoda i jej szuflady skrywają kolejny bałagan, powciskane ubrania, dokumenty ułożone bez ładu i składu, listy nigdy nie otwarte z urzędowymi pieczątkami, i zeszyty zapisane niechlujnym pismem. Gdzieś tam są zapałki trzeba się przekopać co trwa chwilę i jest irytujące dla głodnego dymu tytoniowego palacza. Potrwało to chwilę ale wśród burdelu upchanego w otchłaniach mebla znajduje pudełko z zapałkami. Potrzasnietę zdradza, że niewiele w nim zapałek a paski do odpalania po bokach sugerują już zużycie ponad miarę. Kłopot polega na tym, że trzęsące ręce mają trudność w utrzymaniu płomienia. Ale udaje się za pierwszym razem. Wraca na swoje krzesło i strzepuje popiół po pierwszym, przeciągniętym z zachłannością machu do popielniczki. I wtedy zauważa coś. Coś co przestaje mu od tej chwili pasować. Obrus na stole. To zbędna ozdoba.  Choć nikt tego obrusu nie nazwałaby ozdobą. Pożółkły, pełen plam, dziur przypalonych papierosami i rozszarpanych pociętym szkłem czy to ze zbitych kieliszków czy z roztrzaskanych butelek po tanich wysokpolrocentowtch alkoholach.  Ten obrus był niegdyś biały. Jeszcze w czasach gdy ściany miały ciepły kolor gdy zasłony porozsuwane wpuszczały światło dnia do mieszkania i pozwalały by podziwiać czy choćby dostrzegać świat na zewnątrz.  Przypomniał sobie jak ten obrus pierwszy raz zasilił ten stół. Wtedy, z nią razem rozciągnęli go by spożyć wspólnie posiłek.  Z nią. Wtedy. Ona. Kim była i dlaczego tak się zmieniło jego życie jak ten obrus. Z bieli do kawałka zabrudzonej szmaty, pełnej dziur.  Nie ma nadziei są papierosy, alkohol i wstręt do siebie. Za to jak potraktował obrus.  Wściekł się i szybkim ruchem zrywa go ze stołu ciskając za siebie w miejsce gdzie nie będzie mu przypominał swoim widokiem do czego doprowadził swoje życie.  Wypalił papierosa i schylił się po zrzuconą w napadzie furii wraz z obrusem popielniczce by ugasić kiepa. Nie przejął się rozsypanymi niedopałkami i popiołem na ziemi. Postawił na nagim stole szklane naczynie i wcisnął w nie zgniatając filtr. Papieros zgasł i przyszła refleksja. Znów musiał wstać i znów ociężałe wstał, chwiejnie ale ustał i podniósł obrus.  Niech leży,  niech mu przypomina jaki jest wstrętny.  Po chwili wyrwał kartkę z zeszytu i ołówkiem skreślił na niej pare słów niechlujnym pismem.  Wszystko chuj pomyślał i zgniata zapisany kawałek papieru by rzucić nim w stronę kosza oczywiście nie trafia ale ta kolejna kartka nie zmienia wnętrza zabrudzonego, pełnego śmieci.  Trzeba będzie iść po papierosy, trzeba będzie kupić butelkę wódki lub whiskey z najniższej półki albo na promocji.  Wyjść i przejść to wyprawa wśród ludzi. Ludzi, którzy go mijają bez wiedzy o pogardzie jaka mu się należy. Sprzedawca w sklepie pozdrawia go słowem jak dobry wieczór co go mierzi. Bo to nie dobry wieczór gdy jest się nim.  ‘Co za mruk' - myśli sprzedawca za ladą gdy jego pozdrowienie pozostaje bez odpowiedzi.  Tą litrową pokazuje palcem na butelkę wódki i wymienia nazwę swoich tanich mocnych papierosów bez słowa proszę prosi o dwie paczki.  Okno nieotwarte nie wpuszcza świeżości powietrza co sprawia że w pomieszczeniu panuje bezruch z dymem zawieszonym niczym gęsta deszczowa szara chmura pod sufitem. Kieliszek nie pamięta by był myty od niepamiętnych czasów ale nie przeszkadza to by wlać w niego trunek, szybko łyknąć bez grymasu i uzupełnić po raz drugi by jak.najszybciej i jak najmocniej uderzył w myśli.  Bierze zeszyt i wyrywa z niego kartkę.  Zakładając mu przez ramię można przeczytać co pisze  Myśli nieczyste Brudny kieliszek Dym z papierosów wypełnia ciszę  Macha głową i zgniata zapisany papier by cisnąć nim za siebie.  Dwa kolejne kieliszki i papieros.  Wyrwana kartka i ołówek zapisuje: Pod kolorami skrywa się szarość  Stworzona z czerni i bieli  Wypływa na powierzchnię Kartka ląduje zgnieciona na podłodze  Dni mijają ale on nie mija gdy już sam się pominął. 
    • Zapraszam do posłuchania piosenki:   Melodia jesieni cicha, spokojna W powietrzu ostatnie lata podrygi Zakochani i ich miłość dostojna Ze światem rozmawia na migi   Uśmiech - błyszczą korale białe Lśnią oczy – wesołe, figlarne Jej dłonie delikatne i małe Jego włosy krótkie i czarne   Szemrzą liście, wiatr strąca niektóre Spadają świdrem, jak myśli kołują Do ziemi lgną żółte i bure Zakochanym do ciszy wtórują   Opadają lekkie, beztrosko wesołe Głowę pogłaszczą, przytulą do skóry Policzki, aż po uszy czerwone Niebem płyną dwie białe chmury   Dziecko rączkę wyciąga z orzechem Kitka wiewiórki jak wąż się wije Stuk dzięcioła rozbija się echem Jesień dojrzewa, lato wciąż żyje
    • (polecam przeczytać słuchając "House featuring John Cale"- Charli XCX)   Przez metalowe kraty w oknie nie przenika światło. Na wpół wypalone świece stanowią jego jedyne źródło. Siedząc na zimnych kamiennych płytach, Podtrzymuję głowę dłonią a serce drugą.   Łzy osuszyły się na mojej skórze. Pozostały z nich jedynie brudne ślady. Nawet płacz, mój jedyny przyjaciel, Odwrócił się ode mnie.   Co jakiś czas wraca do mnie fala nadziei. Wstaję, nie czuję ran od rozbitego szkła na stopach I próbuję zniszczyć pręty własnymi rękoma. Rzucam się z pięściami i rozbijam kości.   Wtedy pojawiają się oni. Czarne postacie bez twarzy, obwódka w ciemności. Ciągną mnie za barki, ręce, nogi, włosy, Próbuję im uciec, ale są silniejsi ode mnie.   Śmieję się histerycznie, słychać tylko ból. Gdy wychodzą, krzyczę z całej siły, Aż braknie mi tchu w piersi, Aż uciszą mnie ponownie.   Nawet Bóg mnie opuścił. Zostawił mnie samą, W walce z demonami mojej głowy I z tymi, znajdującymi są wokół mnie.   Jak mogę myśleć o Bogu, Jeżeli moje myśli są poplątanymi nićmi, I zajmują ostatnie wolne miejsca w mej pamięci? Ich już nie da się rozplątać.   Tak mijają dni, tygodnie, miesiące, Miesiące przechodzą w lata. Jak wygląda tamten świat, który znałam? Nie pamiętam... nawet już za nim nie tęsknię.   Zapomniano o mnie.  Ja również zapomniałam o tym, Kim byłam wcześniej. Mój mózg wypływa mi z uszu.   Postawiłam mur wokół siebie, Żeby przetrwać i nie umrzeć za życia. Ale on cofa się i przygniata mnie Coraz bardziej, żeby mnie zabić.   Wszystko już dawno straciło swoją wartość. I wolność, I miłość, I szacunek.   @nieznajoma1907 Ten wiersz opowiada o Joannie Szalonej, królowej Hiszpanii, która żyła kilkadziesiąt lat w zamknięciu ze względu na swój stan psychiczny i domniemaną niezdolność do spełniania obowiązków królewskich. Zamknięto biedną dziewczynę w zamku Tordesillas, gdzie jej stan mógł tylko się pogorszyć. Do dziś nie wiadomo czy faktycznie Joannę aż tak nękały problemy natury psychicznej, czy czasami nie była to wymówka, żeby odebrać jej koronę. Jest postacią tragiczną, o której nie mówi się wystarczająco. Jako osoba, która zmagała się z chorobą psychiczną, jej historia wyjątkowo mnie poruszyła. Jedno jest pewne- w tej historii była ofiarą. 
    • @Waldemar_Talar_Talar Bardzo ładnie napisane:-) Pozdrawiam cieplutko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...