Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Nelly Anoreksja Nervosa


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

moja piękna Nelly

 

wyzbywać się będziesz
rozpusty podniebienia
pod groźbą powieszenia
twej brzydoty

w mej galerii

kobiet marnych

 

kiedy reszta świata

w krainie obojętności

strzeż mej nagości
do białego rana
obdarze cię hojnie 
szkieletem twych czasów

 

będziesz słyszeć głosy
nie każdemu cuda dane
piękne kości malowane
przezroczysta damo
ukryj się od

zazdrości świata

 

wybrałem cię z wielu 
usłyszałem w dźwięku

delikatności mój pęku

harfy muskanej

drobną ręką
przezroczystą duszą

 

moja wierna Nelly

to ja twój strażnik niedoli

równowagi podpora

kroku,kiedy boli

 

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Przedostatnia zwrotka położyła ów wiersz kompletnie na łopatki.Będę to powtarzał, aż do znudzenia.Wplatanie nowoczesności w każdy utwór ocierający się o mistycyzm, przemijanie, niedolę, udrękę zabije go natychmiast.Korci mnie, żeby sparafrazować słowa Leszka Millera-Prawdziwy wiersz poznaje się nie po tym, jak się zaczyna, ale jak się kończy:)Pozdrawiam.

Edytowane przez Ast Voldur (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Pięknie Pani pisze.Aż się wzruszyłem:)Romantyzm, turpizm, symbolizm, egzystencjalizm i nihilizm-pięć nurtów w poezji, które kocham najbardziej a więc i Panią pewnie mi przyjdzie pokochać:)A oto moja korekta przedostatniej zwrotki:

 

to ja twój strażnik niedoli

równowagi podpora

twojego kroku,kiedy boli[...]

 

Pozdrawiam-moja zdolna Elizabeth:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Witaj - do ciemności albo nadziei - ciekawy wiersz -                                                                                               Pzdr.
    • Wieczorem mieszkanie zawsze kurczyło się od chłodu. Najpierw znikał przedpokój, potem ciemniała kuchnia, aż zostawał tylko pokój z lampą stojącą krzywo jak zmęczony człowiek. Matka zasypiała w fotelu z rękami opuszczonymi bezradnie ku podłodze, a ojciec siedział przy stole i obierał jabłko tak długo, jakby od długości tej spirali zależało przetrwanie zimy. Za oknem gołębie chodziły po dachu ciężko i uroczyście. Były podobne do starych kobiet wracających z targu — pełne jakiejś niepotrzebnej godności. Czasem któryś zatrzymywał się przy rynnie i patrzył w ciemność z taką uwagą, jakby spodziewał się, że noc odpowie. Pamiętam krzesło stojące pod ścianą. Nikt na nim nie siadał. Ojciec mówił, że jest chwiejne, ale mnie wydawało się raczej obrażone. Miało jedną krótszą nogę i przy każdym dotknięciu wydawało cichy stuk — nie protest, raczej przypomnienie, że rzeczy także mają swoje zmęczenie. W tamtym domu nic nie znikało naprawdę. Kurz zbierał oddechy. Filiżanki przechowywały kształt ust. Nawet cisza była wielokrotnego użytku — przechodziła z pokoju do pokoju jak stara krewna, której nikt już nie pyta o imię. Najdłużej pamięta się jednak chwile najmniejsze. Nie śmierci, nie odejścia, nie wielkie słowa. Tylko to, że pewnego listopadowego wieczoru ojciec odsunął talerz, spojrzał na swoje dłonie i powiedział cicho: — Z człowieka zostają głównie drobiazgi. A potem zgasił światło, jakby chciał oszczędzić ciemności dalszego czekania.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dzięki     
    • @jan_komułzykant Pewnie, że nie każdy :)  Bardzo dziękuję za przeczytanie i komentarz. Pozdrawiam :)
    • @obywatel chce się o tym czytać!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...