Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To była chwila. Upadek zapałki, benzyna, strach. A potem ogień, tańczące płomyki, zabierające coraz więcej przestrzeni, odcinające wszystkie drogi ucieczki. Stałaś jak słup, chociaż mogłaś podjąć próbę ratunku i ocaleć...

Powiedziałaś mi kiedyś:
- Nie warto żyć, gdy nie ma się dla kogo.
Zbulwersowało mnie to, bo uważałam nas za najlepsze przyjaciółki. Cały czas podtrzymywałaś mnie na duchu, dawałaś wskazówki, jak należy żyć, wierzyłaś w to, że przyszłość może być tylko radosna. I nagle ten pesymizm, którego nie potrafiłam zrozumieć, doprowadzający mnie niemal do furii.
- Dlaczego? - spytałam z wyrzutem, może nieco za ostro, może zbyt natarczywie.
Uśmiechnęłaś się, ale był to uśmiech ironiczny, przygnębiający. Nie odpowiedziałaś na pytanie, nie kontynuowałaś rozpoczętego tematu. Jak na złość udałaś, że nic się nie stało i zaczęłaś mówić o pogodzie...

- Kaśka! Biegnij! - krzyczałam, próbując wyciągnąć Cię z płomieni.
Odepchnęłaś mnie tak mocno, że aż wypadłam za drzwi. A Ty, zamiast uciekać, zatrzasnęłaś je od środka. Po raz pierwszy w życiu nie uległaś mojej sugestii, nie chciałaś trwać dalej, dla nikogo. Byłaś głucha na moje rozpaczliwe krzyki i ignorowałaś wszelkie próby pomocy. Zaalarmowani sąsiedzi przybiegli niemal natychmiast, by wywarzyć drzwi, jednak ogień rozprzestrzenił się zbyt szybko, a Ty byłaś zbyt uparta, by cokolwiek zrobić. Patrzyłaś jak płomienie niszczą Twoje mieszkanie, obejmują wszystkie kąty miejsca, którego nie znosiłaś. Miejsca wywołującego najbardziej bolesne wspomnieniea...

- On odszedł i nigdy nie wróci. I nikt nie jest w stanie mi go zastąpić - mówiłaś często.
Uznawałam to za przejaw tymczasowej samotności, złego samopoczucia, starałam się Ciebie rozweselić. Przy mnie byłaś choć trochę odmieniona, częściej się śmiałaś, żartowałaś. Ale to było chwilowe. Po moim wyjściu zamykałaś się w krainie własnych myśli i rozterek, a kiedy dzwoniłam, byłaś smutna i rozgoryczona. Nawet nie starałaś się udawać, że jest inaczej...

Tak często o nim opowiadałaś. Był cudowny, ciepły, opiekuńczy. Ideał mężczyzny, ideał kochanka. To on wprowadził Cię w krainę erotyki, nauczył dawać i brać, sprawił, że zaczęłaś wierzyć w siebie. Wiadomość od jego brata była dla Ciebie największym życiowym ciosem.

Podniesienie słuchawki, potem szloch, przerywany słowami:
- Kasia?... Jestem... w szpitalu... Artur... nie żyje...

Wtedy zawalił się cały Twój świat, runął fundament, na którym chciałaś budować swe życie. To nie było tylko przerażenie samotnością, ból po stracie ukochanego i przenikający do głębi żal. Dla Ciebie był to koniec wszystkiego, co miało jakikolwiek sens. Razem z Arturem odszedł Twój optymizm i wiara w przychylność losu...

Nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie chcesz zacząć wszystkiego od nowa. Byłaś młoda, inteligentna, ładna. Wydawało się, że dla ludzi takich jak Ty świat stoi otworem. Znajomi chcieli wspierać Cię jak mogli, ale odpychałaś ich swoim wyobcowaniem, smutkiem. Rzuciłaś pracę, nie mogłaś normalnie funkcjonować w otaczających realiach. Wspomnienia odcinały Cię od wszystkiego, co kiedyś było dla Ciebie najważniejsze...

- Jesteś jedyną osobą, która chce mieć ze mną jakiekolwiek kontakty - stwierdziłaś tydzień temu z pesymizmem.
- Wydaje Ci się - powiedziałam, choć zauważyłam to już jakiś czas temu.

Przyjaciele byli mili, gdy wszystko układało się dobrze. Kiedy zaczęły się kłopoty, woleli poszukać kogoś "normalniejszego", kto tak jak oni wolałby bawić się i cieszyć, a nie wiecznie rozpamiętywał przeszłość. Nie warto było zajmować sobie nimi głowy, odeszli w cień, tak jak Twoja radość i ufne spojrzenie w przyszłość. Szkoda, że tak się stało, ale nic nie da się już z tym zrobić...

Odeszłaś z mojego życia, napełniając je smutkiem i rozterkami, zrywając więzy prawdziwej przyjaźni. Na zawsze. Nie usłyszę więcej Twojego głosu, strofującego mnie delikatnie, pokazującego rozwiąznia najtrudniejszych życiowych zagadek. Czasami wydaje mi się, że wśród parkowych alejek widzę Twoją roześmianą twarz, ale wiem, że to tylko złudzenie. I wtedy robi mi się bardzo przykro, że utraciłam kogoś ważnego, kto nigdy już nie powróci.

- Nie martw się. Jutro będzie lepiej. A jeżeli nie jutro, to pojutrze na pewno! - mówisz w moich wspomnieniach tak jak dawniej, ufnie i optymistycznie. A ja w to wierzę i nie chcę stąd odejść, choć taka droga byłaby może najprostsza...

Opublikowano

dzięku Kasiu za to opowiadanko...
zaczęłaś wstrętnym zdaniem, ale dalej było już tylko lepiej, smutniej, refleksyjniej i ...jakoś tak spokojniej, tak, zdecydowanie spokój przemawia z tego opowiadania. Myślałam, że balany to będzie tekst, ale intrygujesz stylem pisania :)

Opublikowano

Mniej refleksji, więcej akcji! Takie jest moje zdanie:) Kiedy twoja bohaterka zatrzasnęła się w płonącym mieszkaniu ciarki mnie przechodziły juz na samą myśl o takiej sytuacji. Ale kiedy zaczęłaś "wspominać" zrobiło się nudnawo.

Przynajmniej jeśli zaczęłaś ostro, mogłaś tez skończyc ostro, tymi płomieniami. Wtedy tekst byłby spięty jakąś klamrą. Co sie stało w tym mieszkaniu, spalił się dom, spaliła sie ta dziewczyna? Może śmierć w płomieniach przyjaciółki powinna zrobić większe wrażenie na narratorce, jakiś szok, emocje, a nie takie nijakie i mdłe rozważania.

No cóż, ty chyba lubisz taki styl refleksyjno-wspomnieniowo-sentymentalny... To jest ok, kiedy zabiera powiedzmy 20% tekstu. Ale u ciebie to jest 80%. I to jest nużące a nawet sprawia wrażenie banału.

Ale i tak jest lepiej niż w "Bramach Raju"... Spróbuj może się trochę pozbyć tej czułostkowej maniery, co? To tylko taka mała rada:)) Bo wiesz o co jeszcze chodzi? Kiedy piszesz w ten sposób, "od siebie", wszystko strasznie ujednoznaczniasz, dopowiadasz. Tu nie ma czego interpretować, zabiła się, bo zmarł jej chłopak, koniec kropka. Całe opowiadanie można zawrzeć w jednym zdaniu. A teraz wyobraź sobie tekst, który będzie tylko o tej sytuacji z pożarem, widziany oczyma narratorki, to jest przecież coś przerażającego kiedy ktos popełnia samobójstwo, zwłaszcza w tak okrutny sposób. Czytelnik (i narrator) powinien zadawac sobie pytanie: "ale dlaczego?" Jak można byc dla siebie tak okrutnym? CZy jest Bóg, czy los? Cokolwiek. Opowiadanie powinno wzbudzać pytania a nie podawać na tacy odpowiedzi. A tak jest w twoim przypadku.

Uff, ale ci walnęłam długiego komentarza... Ale to dlatego, że na pewno masz wyczucie językowe tylko przeraźliwie płytko piszesz. I to mnie denerwuje, bo szkoda.:)
Znowu pozdrawiam, czekam na lepsze kawałki:)

  • 2 tygodnie później...
  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

tym razem Siostrzyczko nie przyczepie sie do niczego
całosc mi sie bardzo podoba...
tak piszesz jak kiedys...refleksyjnie...sentymentalnie...
najlepiej Ci to wychodzi
powiedziałabym nawet, że ten tekst daje do myslenie...
moze mam tą przewage, że znam Cię zbyt dobrze
i dlatego to cio piszesz dociera do mnie w ten sposob
pozdro

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • @Proszalny Prawda objawiona przez Jezusa Chrystusa nie jest jedynie zbiorem abstrakcyjnych zasad, lecz według chrześcijaństwa stanowi pełnię Bożego Objawienia przekazaną w Osobie i czynach Syna Bożego. W teologii katolickiej prawdy te, uznane za objawione przez Boga i podane do wierzenia, nazywa się dogmatami.

       

      Jezus nie tylko głosił prawdę, ale sam siebie określił jako jej źródło: „Ja jestem droga i prawda, i żywot” (J 14,6). Objawia On Ojca, ponieważ jest z Nim jedno, a Jego słowa są bezpośrednim przekazem od Boga.

       

      Prawda przekazana przez Jezusa koncentruje się na kilku fundamentalnych kwestiach:

       

      Bóg jako Miłosierna Miłość: Jezus objawił Boga jako kochającego Ojca (Abba), który pragnie zbawienia każdego człowieka.

       

      Trójjedyność Boga: Przez Jezusa ludzkość poznała tajemnicę Trójcy Świętej – współistnienia Ojca, Syna i Ducha Świętego.

       

      Wcielenie i Zbawienie: Prawda o tym, że Syn Boży stał się człowiekiem, umarł na krzyżu za grzechy świata i zmartwychwstał, pokonując śmierć.

       

      Przykazanie Miłości: Jezus wskazał na miłość Boga i bliźniego jako centrum życia moralnego („Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”). 

       

      Charakter Objawienia

       

      Pełnia i Ostateczność: Chrześcijanie wierzą, że w Jezusie Objawienie osiągnęło swoją pełnię i po Nim nie należy spodziewać się już żadnego nowego objawienia publicznego.

       

      Działanie Ducha Świętego: Jezus obiecał, że po Jego odejściu Duch Święty „doprowadzi do całej prawdy”, pomagając wierzącym głębiej rozumieć to, co zostało już objawione.

       

      Dostępność przez Wiarę: Poznanie prawdy objawionej wymaga nie tylko rozumu, ale i wiary, która jest darem Bożym.

       

      W tradycji polskiej katechezy prawda ta jest syntetyzowana w tzw. Głównych Prawdach Wiary:

      Jest jeden Bóg.

      Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.

      Są trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty.

      Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.

      Dusza ludzka jest nieśmiertelna.

      Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny Prawda objawiona przez Jezusa Chrystusa nie jest jedynie zbiorem abstrakcyjnych zasad, lecz według chrześcijaństwa stanowi pełnię Bożego Objawienia przekazaną w Osobie i czynach Syna Bożego. W teologii katolickiej prawdy te, uznane za objawione przez Boga i podane do wierzenia, nazywa się dogmatami.   Jezus nie tylko głosił prawdę, ale sam siebie określił jako jej źródło: „Ja jestem droga i prawda, i żywot” (J 14,6). Objawia On Ojca, ponieważ jest z Nim jedno, a Jego słowa są bezpośrednim przekazem od Boga.   Prawda przekazana przez Jezusa koncentruje się na kilku fundamentalnych kwestiach:   Bóg jako Miłosierna Miłość: Jezus objawił Boga jako kochającego Ojca (Abba), który pragnie zbawienia każdego człowieka.   Trójjedyność Boga: Przez Jezusa ludzkość poznała tajemnicę Trójcy Świętej – współistnienia Ojca, Syna i Ducha Świętego.   Wcielenie i Zbawienie: Prawda o tym, że Syn Boży stał się człowiekiem, umarł na krzyżu za grzechy świata i zmartwychwstał, pokonując śmierć.   Przykazanie Miłości: Jezus wskazał na miłość Boga i bliźniego jako centrum życia moralnego („Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”).    Charakter Objawienia   Pełnia i Ostateczność: Chrześcijanie wierzą, że w Jezusie Objawienie osiągnęło swoją pełnię i po Nim nie należy spodziewać się już żadnego nowego objawienia publicznego.   Działanie Ducha Świętego: Jezus obiecał, że po Jego odejściu Duch Święty „doprowadzi do całej prawdy”, pomagając wierzącym głębiej rozumieć to, co zostało już objawione.   Dostępność przez Wiarę: Poznanie prawdy objawionej wymaga nie tylko rozumu, ale i wiary, która jest darem Bożym.   W tradycji polskiej katechezy prawda ta jest syntetyzowana w tzw. Głównych Prawdach Wiary: Jest jeden Bóg. Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Są trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Dusza ludzka jest nieśmiertelna. Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna.  
    • Najpierw niewinnie trochę ciszej trochę grzeczniej tak jak trzeba potem już szybciej łapałeś gesty słowa reakcje jakbyś składał siebie z cudzych kawałków oszukiwałeś   aż przestałeś widzieć różnicę między tym co twoje a tym co działa   zostałeś zmontowany przez... ich lęki ich ambicje ich niedokończone życie i nikt nie zapytał czy chcesz?   Udawałaś przed wszystkimi że to twoje że tak ma być że to wybór a to tylko rola dobrze zagrana   czasem w nocy coś się rozjeżdża gest nie pasuje głos nie twój   patrzysz...   i nie wiesz kto patrzy ile jeszcze utrzymasz tę wersję   kiedy się rozpadniesz bez scenariusza bo tam...   pod tym wszystkim coś jeszcze jest...   albo już nie ma...  
    • @hollow man autor zawsze chce coś przekazać, w "poezji"  - jedno jest prawdziwe... każdy ma prawo czytać tekst tak jak czuje. Dla autora -  dla mnie... ważne jest, że tekst, który piszę wywołuje jakieś emocje... jak znajdujemy tam siebie... to jet ok. To tylko rysunki... 
    • @Charismafilos Sytuacja w wierszu... cóż, bardzo prawdziwa. Rozpisana na papierze, bardzo wymowna.  Ale zastanawia mnie ten fragment: 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Co oznaczają te cyfry, albo kto mówi te słowa? Przyszło mi do głowy parę pomysłów, ale są zbyt głupie by się nimi podzielić. Może oprócz tego, że brzmi to dla mnie jak np. widzenie w więzieniu...
    • @wierszyki   Dlaczego karlica? Hmm... Pojęcia nie mam, tak się napisało.  To nie bohater jest upośledzony tylko ludzie. Też coś! Ale wymyśliłaś.  Dalszego ciągu chyba nie będzie. Moje opowiadania są krótkie, bo jestem leniem. Tysiące niespokojnych bzdur to dobry tytuł - Księga tysiąca niespokojnych bzdur. Ładnie. Ozdrawiam :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...