Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

--------------------------

Opisywany przeze mnie przypadek dodawania sobie jest raczej niegroźny. Internet ma kolosalne własności weryfikacyjne, bo taki Dyzma zostałby zweryfikowany w minutę. My publikujemy nasze utwory i o nich rozmawiamy. Całkiem fajne hobby:)

Opublikowano

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie wszyscy tutaj zdają sobie sprawę jak młody jestem. Ja się urodziłem w roku 1990. Na każdym kroku wmawiano mojemu pokoleniu, że jesteśmy cudowni. I wprost nam wpojono, że nie chodzi o to, że każdy z nas jest indywidualnym geniuszem. Po prostu mieliśmy się urodzić w idealnym miejscu o odpowiednim czasie. Zresztą już wcześniej wyśmiałem tę wizję polskiej przyszłości. Jacku pewnie nie spodziewałeś się, że masz do czynienia z tak młodym facetem. Jestem bardzo prostym człowiekiem. Zdaję sobie z tego sprawę, że całe moje dzieciństwo oraz wiek nastoletni był manipulacją mediów oraz władzy. Jednak bądźmy szczerzy. Mając 7, 8 czy 9 lat nawet będąc geniuszem (którym niestety nie jestem) nie zrozumiałbym jak mocno jestem wykorzystywany (dodam, że nie mam pretensji do moich rodziców. Myśleli, że jak dadzą nam luz, którego nigdy nie odczuli w połączeniu ze społeczną wolnością dadzą nam idealne życie - znam dokładnie ich życiorysy. Miałem zbyt dobrze by to krytykować). 

 

Jacku żeby nie było. Nie należę do tzw "lewaków" i chyba dobrze, że taki dziwny gość jak ja znajduje się na jakimś portalu społecznościowym. Zanim dotarłem do wieku pełnoletniego mocno kierowałem się naukami swoich dziadków (kocham swoich rodziców jednak rozumiem, że nie chcieli stracić pracy w ciężkiej sytuacji przemian). Tak więc zostałem wychowany w czasach gdy na każdym kroku nas (tamtejsze dzieci) kreowano na przyszłych superbohaterów (moje pokolenie jako pierwsze zostało zalane superbohaterami z DC Comics oraz Marvela, do tego doszło sporo produkcji typu anime [głównie Dragon Ball oraz później Pokemon - obydwa seriale nadal są produkowane...]. I tu się pojawił pierwszy dysonans poznawczy. Mój dziadek był wielkim twardzielem, żadne dziecko na osiedlu nie mogło obrazić mnie, mojej siostry czy kuzynów/kuzynek - w przeciwnym razie ich ojciec/dziadek miałby rozkwaszoną twarz. Z drugiej strony moja babcia (żona tego nerwowego dziadka), wraz z mamą (jednak z babcią miałem mocniejszy kontakt) tak mocno wpajała mi szacunek do innych, że musiałem kombinować. Jako dziecko wychowane na Tsubasie, Yatamanie i Dragon Ballu nie mogłem wymięknąć w piaskownicy, w przypadku konfliktu, a jak doszło do awantury o poturbowanie sąsiada nie miałem problemu ze skruchą i szczerymi przeprosinami. 

 

Koniec końców wszedłem w nastoletnie życie z wielką niewiadomą. Chwile wcześniej zmarł mój dziadek, który wykreował ok 35% mojej osobowości w tamtych czasach. Trafił się drugi dysonans. Nie wszystkie rady mojej babci (jak dla mnie Świętej Osoby) pasowały do zagubionego dzieciaka w szkole, gdzie połowa uczniów pochodzi z patologicznych rodzin. Długi czas nie chciałem psuć opinii dziadka i waliłem w ryj w skrajnych przypadkach, jednak przez miłosierdzie mojej Kochanej Babuni starałem się tego nie nadużywać - i trafiało się bardzo rzadko). 

 

Mógłbym na ten temat jeszcze dużo napisać, ale już pewnie przesadziłem bardzo mocno.

 

Nie jestem winny za to, że władza mojemu pokoleniu obiecała gruszki na wierzbie. Nie przeczę - moi rodzice też w to uwierzyli. Jednak ja nigdy nie powiem złego słowa na temat metod wychowawczych moich rodziców. Dzisiaj bardziej mi szkoda ich jako młodych rodziców wierzących w wielki sukces mój i mojej siostry kiedy wbrew wynikom gówno osiągnęliśmy. Mam nadzieję, że mój braciszek (jest 20 lat młodszy ode mnie) postawi nasz ród w miejscu, w którym był przed powstaniem PRL. Ale może całkowicie olać naszą historię, jeśli to mu zapewni szczęście osobiste. 

 

Jacku ja nie jestem rodzicem więc się nie muszę martwić, że jakiś LGBT zrobi z mojego katolicko spłodzonego heteroseksualnego syna geja... Pamiętam za to taką sytuację jak jeden znajomy, który był zadeklarowanym gejem zaprosił mnie na imprezę na działce, którą dostał od ojca. W dodatku Michał wraz ze swoimi najbliższymi przyjaciółkami postanowił zorganizować Beach Party. Jak się tam pojawiłem nie wierzyłem w to co widzę. Na ponad 40 osób tylko 6 stanowili mężczyźni (2 przyszło z partnerkami, dwóch się deklarowało jako geje...)... No, impreza marzenie. Nie będę tu opisywał ilu dziewczynom puściło domowe bikini ze skorupek kokosa. Jednak gdybym miał mniej liberalne warunki to miałbym dzisiaj mniej wesołe wspomnienia, a z drugiej strony nie wyobrażam sobie Wojtusia na takich imprezach na jakie chodziłem. I pewnie to się nie zmieni.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

------------------------------

Dzięki, dzięki. To tylko poetycki opis rzeczywistości, tutaj z aktywności na forach. Krótki, bo kto teraz czyta cokolwiek dłuższego:). Pozdrawiam. M

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiersze_z_szuflady   Niezwykle poruszający wiersz. Przebija z niego ogromny ból, tęsknota i to trudne poczucie bezradności, gdy ktoś znika z naszego życia zbyt nagle.
    • @Annna2... fajne to jest, że coś zainspiruje i wchodzimy w rolę peela, z przeczytanej treści. Sprawdziałam Dymytro - nie znałam zupełnie, "Pamfir" - także nie znam, a może powinnam... Podajesz w wierszu obraz wsi, z której chce się uciec... i zabrać marzenia, jeżeli nie zdarzy się śmierć. A.. "tam wciąż szumią drzewa i żalu  wnich nie ma"... jakie to kojące... :) jakby czekały na powrót "tambylców"  i nawet już... "słońce mruga deszczem". .. :) Niełatwo jest być w miejscu, gdzie regułki i tresura stają się tym, co opisała Szymorska*... w "Rzece Haraklita" i jej fraza... (...) może to ciemność w zakłopotaniu mruga? *.... całkiem możliwe. Dałaś symbole, co trochę utrudnia wejście w wiersz. Ja, musiałam poszperać. Dało się... Pozdrawiam.
    • @Łukasz Jurczyk   To bardzo ciekawe, w jaki sposób greccy najemnicy reagowali na upadające imperium perskie.   Narrator wywodzący się właśnie z nich przeprowadza chłodną kalkulację i ma swoją filozofię. Widzi on w upadku Dariusza "prawo natury" - czyli eliminację słabszych. Świetnie ukazany jest oportunizm - tu jest to mechanizm przetrwania. Wybór "nowych panów" wynika z potrzeby znalezienia jakiegokolwiek porządku w chaosie.   Narrator- najemnik ma swój kodeks moralny. Bo są również granice psychologiczne i moralne - granice wytrzymałości, poświęcenia i lojalności. Stawia wyraźną granicę między zdradą a samobójstwem. Nie chce ginąć za ideę czy państwo, które faktycznie już przestało istnieć ("co już umarło") - ceni własne życie.   Jak zwykle - świetny tekst!    Gaśnie blask wodza. Szukam nowego światła, nowego boga i pana.
    • Zegar_mistrz     naprawia mechanizm który czasami zawodzi bo czas bo korozja                          bo rozsypany popiół                     który nie chce się złożyć w bukiet  niezapominajek                                 przecież zegarmistrz  nie utka chwil z wczoraj jego dzisiaj też się błąka jak kundle w deszczu  na progu sąsiadka  jeszcze matka już wdowa   chciałabym jeśli można mam trochę dziwny zegarek   co rok wskazówki cofają się zawsze tego samego dnia kiedy zbieram kwiaty na łące   a gdy mi - te łąki - zabiorą      czerwiec, 2026    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      .... ostatnia strofka, bardzo ważna... :) Ma moc. @andrew... szanuję całość. Pozdrawiam.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...