Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gdy nauczał On nad jeziorem po raz wtóry
Bardzo wielki tłum ludzi słuchał Jego, który
Aby każdy, kto przyszedł, Go zrozumieć zdołał
Wsiadł do łodzi i mówił ze środka jeziora
Lud żeby usłyszeć więc chrześcijaństwa cokół
Stał cały, skupiony pilnie na brzegu wokół
Więc kiedy już wszyscy ludzie milczeć poczęli
On przypowieść mówił a oni usłyszeli:
"Oto siewca wyszedł z domu siać swoje ziarno
A kiedy siał, to jedno z nich na drogę padło
I ptaki je wydziobały - inne ziarniste
Nasienie padło dalej na miejsce skaliste
I wnet wzeszło, lecz niestety wbrew swej potrzebie
Nie było wystarczająco głęboko w glebie
Przez to też bezkorzeniec ten, po wschodzie słońca
Usechł a życie jego wnet dobiegło końca
Inne znów padło między ciernie. Mimo tego
Że tak pięknie brzmią słowa Seneki Młodszego
Gwiazd nie sięgnęło, zagłuszone przez cierń mocniej
Niż głos przez krzyki, zmarło ono bezowocnie
Lecz w końcu te, które padły na ziemię żyzną
Mogły się chełpić swoją niemałą spuścizną:
Trzydziesto-, sześćdziesięcio-, stokrotny plon
Wydały one" rzekł, a za chwilę dodał On:
"Komu nie brakuje ni bębenka ni ucha
Zaprawdę powiadam, kto ma uszy niech słucha!"

A gdy na koniec dnia był sam, ci go pytali
Którzy przy nim byli: "Jezu, tak między nami
To nie bardzo tę przypowieść Twą zrozumiałem"
"Kochani moi, tajemnicę mą wam dałem,
Lecz przecież dla tych, których wśród was tutaj nie ma
To wszystko się dzieje w przypowieściach, bo trzeba
Aby oczami patrzyli, a nie widzieli
By uszami słuchali, a nie rozumieli
By nie była im ma tajemnica wydana
A jeśli ta nie była przez was zrozumiana
Ta, która posiada jedną z najprostszych treści
Jakże więc zrozumiecie inne przypowieści?
To przecie logos, siewca sieje - słowo Boże
Ale u tych na drodze wyrosnąć nie może
Gdyż zły szatan przychodzi i wnet je porywa
Podobnie w miejscach skalistych się to odbywa
Są to ci, którzy przyjmują słowo z radością
Lecz brak im korzenia, więc przegrają z ciemnością
Bo kiedy są tak silni jak płotki czy leszcze
Zaraz się załamują jak trzcina na wietrze
Zaś ci, którzy pospadali pomiędzy ciernie
Słowa mego słuchają oni wprawdzie wiernie
Jednakże tyle trosk tego świata mają
Że te wszystkie żądze me słowo zagłuszają
W taki sposób, że dusze potencjalnie mocne 
Przez swoją chciwość pozostają bezowocne
W końcu na żyzną ziemię posiani są owi
którzy słuchają i wydać owoc gotowi
Owoc, który jest pomnożony wielokrotnie
Ci też są godni dostania pochwały od mnie"

Mówił: "Słuchajcie mnie ludzie, słuchać jest łatwo
Czy pod swe łóżko dajecie wzniesione światło
Czy też na świeczniku postawić wam je przyjdzie?
Nie ma nic ukrytego co na jaw nie wyjdzie
Bowiem bez słowa upadnie ta zawierucha
Kto więc ma uszy do słuchania niechaj słucha!"

Mówił im: "Zważajcie na to, co wy słyszycie
Bo taką samą miarą jaką wy mierzycie
Tyle samo odmierzą i jeszcze wam dadzą
Bo temu kto ma, kolejny nadmiar oddadzą
Kto nie ma - nie będzie mu rekompensowane
To wszystko co ma zostanie mu odebrane"

Mówił: "Z królestwem Bożym jest jak z nasieniem
Bo z nim jest tak jakby je ktoś wrzucił w ziemię
Czy ten ktoś śpi, czy on czuwa we dnie i w nocy
Ono rośnie samo, bez niczyjej pomocy
Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło
Potem kłos, a potem pełne w tym kłosie ziarno
A potem, kiedy bujność zboża jest już spora
Wtem ktoś zapuszcza sierp, bo na żniwa już pora"

Mówił: "Me królestwo jest jak gorczycy ziarnko
Wpierw malutkie, lecz staje się rośliną wielką,
Która to ku górze wyrasta tak potężnie
Że i ptaki lubują sobie jej gałęzie.
W wielu takich przypowieściach naukę głosił
I bez nich nie przemawiał, tylko tym co sił
Starczało by za nim podążać - Jego uczniom
Tłumaczył osobno i darzył ablucją

Rzekł On do nich, gdy zapadł wieczór dnia owego:
"Przepłyńmy na drugą stronę jeziora tego"
Tak więc też cały lud na brzegu zostawiali
A Jego tak jak był w łodzi z sobą zabrali
Wtem gwałtowny wicher, w łodź biją wielkie fale
Jedynie Jezus śpi, nie przejmując się wcale
Zbudzili Go krzykiem: "Abba! Ojcze! Toniemy!
Jezu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?"
On wstał, rozkazał wichrowi, rzekł do jeziora:
"Milcz, powiadam, ucisz się! Taka Boża wola!"
Wnet cisza nastała pełna jak makiem zasiał
Rzekł On: "Nie ma wiary ten, kto się tak przestrasza!"
Zlękli się i mówili jeden do drugiego
"Kimże On jest, że nawet wiatr słucha się Jego?"

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka   Twój wiersz wygląda niepozornie, ale pod powierzchnią dzieje się sporo.   podmiot niby "jest w środku” a jednak patrzy przez szybę  i to jest klucz!   jestesmy w świecie, ale zawsze trochę oddzieleni, jakby przez filtr własnej świadomosci.   dlatego ludzie stają się " przezroczyści”, a kontakt z drugim człowiekiem okazuje się czymś trudnym, niemal niemożliwym.   cukierenka z francuskimi wstawkami.   ale nie do końca prawdziwa.   pod spodem kryje się zwyczajność i funkcjonalność  co tworzy subtelny dysonans .    jest tutaj cichy paradoks.   brak głębszego kontaktu, rozproszenie, a jednocześnie drobna zgoda na rzeczywistość .   bez patosu, raczej w duchu spokojnego przyjęcia tego, co jest.   jest tu sporo finezji.   nie nazywasz napięć wprost   tylko pozwalasz im wybrzmieć między obrazami.   operujesz znakami filozoficznymi.   jest tutaj Jean Baudrillard, jest Edmund Husserl, i jest Alberta Camus.   przez te filozoficzne znaczenia nadałaś wierszowi głębi.     żeby Twój wiersz porządnie opisać potrzebny jest esej:)    
    • @Poet Ka   droga Poetko:)   mam wrażenie jakbyśmy się oboje odnajdywali w innych rejestrach rzeczywistości.   Ty widzisz rytm.   a mnie właśnie chodzi o rozpad rytmu.   chciałem osiągnąć efekt ciągłego naporu, jak fala, która nie ma wyraźnego taktu, tylko się rozbija.   chodziło mi o ukazanie endorfin w tańcu staccato w rezedrganych ciałach.   i kiedy cokolwiek podniesione przyciąganiem księżyca morze dotyka ich stóp.......     a Twoje  "zakłopotanie odbiorcy”    tak bo ten wiersz jest fizyczny do granicy dyskomfortu.   bo to nie jest erotyka  "literacka” -  to jest zderzenie prawie przemoc, prawie walka o przetrwanie.     bardzo sobie cenię Twoje komentarze:)   za ten - bardzo dziękuję:)     ps.   piszesz: "wiersz udany"!!!   no i tego potężnego wsparcia duchowego dzisiejszej nocy potrzebowałem!!!!!!!!!   caluję rączki:)            
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Tak, historia kołem się toczy, a wrażenie upokojowienia i ucywilizowania relacji międzyludzkich okazuje się tylko złudzeniem. Obawiam się, że ciekawe czasy przed nami. Dziękuję bardzo za komentarz i pozdrawiam :)       Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam :)
    • Jestem tym o czym myślę     tęsknoty mają to do siebie gdy je omijam wchodzą w głowę niby dla żartu się panoszą                                                  szukam ratunku w gramofonie                       zlewam muzykę w każdą dziurkę to znaczy sama się przelewa z ucha do ucha za poduszkę dla Marków nocnych są okruszki    ma się rozumieć strzępy nutek albo pół_nuty - księżyc nadgryzł -  chciałam pozlepiać lecz zbyt trudne no i klej zeschły - nie na żarty                 a gdy już spijam senne muzy z mocą narkozy pełni nocy  zwykłym pociągiem znów podążam do blasków świtu - unaocznień      kwiecień, 2026         @Jacek_Suchowicz... Jacku... Twój rymowany komentarz pod poprzednim moim wierszem, stał się przyczynkiem do napisania tego powyżej. Dzięki Ci.. po raz któryś... :)  Dobrej nocy.   po cóż zalewać zmierzch muzyką ubarwi blaskiem nieba błękit i się zapadnie w ciemną nicość aby pokazać świtu piękno (...)        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...