Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Pójdziemy tam ...

 

     Pójdziemy tam gdzie gór zamglone szczyty.

     Gdzie wydarte pełne pustki otchłanie.

     Gdzie woda płynie wstecz.

     Tam słońce zabiera promienie gwiazdom. 

     

     Gdzie śnieg jest gorący, a upały zimne.

     Gdzie powietrze dusi, a upadły anioł szybuje wysoko.

     Gdzie ognisko nie ogrzewa, ale ty rozpromieniasz jaśniej.

     Gdzie Drzewo na pustyni rośnie.

 

     Gdzie galaktyki masz na wyciągnięcie ręki.

     Gdzie ciche uderzenie młotów. 

     Gdzie harfy dźwięku, nie słyszał od wieków nikt.

     Gdzie wichry nocą wyją jak tłum.

 

     Gdzie w dolinie bije dzwon.

     Gdzie dymią w blasku gwiazd.

     Gdzie biegną w księżycowych błyskach szumy.

     Gdzie rozpadną się razem nasze kości.

 

     Gdzie trawka zielona, soczysta i miękka.

     Gdzie Twe oczy mienią się srebrzyście.

     Gdzie Twe włosy lśnią złociej niż ogień. 

     Gdzie strumień pluszcze i woda bystra.

 

 Gdzie lśni perliście rosa, jak twoje łzy na twojej twarzy.

Gdzie delikatnie przytulisz mnie.

Gdzie kołysze cię wrzos w dolinie.

Gdzie cichy twój krzyk utuli nas do snu. 

     

Edytowane przez Solomon$ (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jeśli gór, to chyba liczba mnoga: szczyty?

Słońce samo jest gwiazdą. Nie jest to trochę sprzeczność?

Ale co dymi?

Twoje, twojej- nie da się jako zamienić jednego zaimka?

dwa razy mnie

trzeci raz mnie, trochę za dużo.

 

Tyle moich uwag, możesz to poprawić, jeśli chcesz, będzie dużo lepiej.  Wiersz ma potencjał, ale trzeba jeszcze troszkę, moim zdaniem, nad nim popracować.  Ale to tylko moje zdanie. Pozdrawiam serdecznie. 

Opublikowano

Nie ma za co. Ja też ciągle się uczę pisania wierszy i cieszy mnie każda rada, nawet,  jeśli nie z każdej korzystam.  Pozdrawiam i życzę powodzenia w pisaniu. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...