tomass77 Opublikowano 20 Grudnia 2018 Zgłoś Opublikowano 20 Grudnia 2018 (edytowane) Wyjechałem na pustkowie Na odległe zbocze płaskiej Ziemi Tutaj świat wydał się półsurowy. Opadające talerze ostrych liści Rozbijały się o piołunowy płaszcz Który miałem zapięty pod szyję. Złapałem pół oddechu Rozłożony na wygniecionym leżaku Ledwo wytrzymującym mój ciężar. Nadrabiałem rozgonione mile wspomnień Nikły monady dwukolorowe Wziąłem na plecy swój oddech. Edytowane 20 Grudnia 2018 przez tomass77 (wyświetl historię edycji) 2
Waldemar_Talar_Talar Opublikowano 20 Grudnia 2018 Zgłoś Opublikowano 20 Grudnia 2018 Witam - zakręciłeś słowem - spodobało mi się to coś nowego fantazją pachnące. Poczekam na kolejne. Pozd.
karenka Opublikowano 20 Grudnia 2018 Zgłoś Opublikowano 20 Grudnia 2018 Zaintrygował mnie Twój wiersz pachnący nutką refleksji-ostatnie zdanie jest niezwykle wymowne i jest klamrą spinającą całość:)pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się