Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W tym wyniosłym dniu tłumnie na drogach

z chorągwiami  stajemy .
Zgodnie maszerujemy                                                                             
i pieśni patriotyczne śpiewamy?

 

Dumni jesteśmy gdyż w Stulecie
Odzyskania Niepodległości w dobie
globalnej znieczulicy wartości Dziadów                                         
swych posiadamy i nigdy ich nie zaprzedamy.

 

Bóg, Honor, Ojczyzna zawsze w sercach                                  
naszych były i od zagłady społeczeństwa  
niejednokrotnie ochroniły 

Opublikowano

Cześć, 

 

Wiersze (czy też teksty) tzw. okolicznościowe bardzo trudno się pisze

Napisałem ich sporo, zawsze jednak muszą wnosić jakiś element 

nowości, czy też innego podejścia do tematu.

 

Jasno musisz określić formę . Czy piszesz klasyczny wiersz 

rymowany z podziałem na strofy i wersy o identycznej rytmice, 

czy też piszesz wiersz biały - bez rymów

Twój tekst powyżej nie jest ani klasyczny ani biały 

 

Szukaj i pisz

 

T/

Opublikowano

Witam -   niech ci tu dobrze będzie Danuto -  trudny temat ale

taki na siłę pisany - brakuje mi tego czegoś co zatrzyma.

Bo to o czym wspomniałaś jest zbyt poważne...

Ale nie martw się  - na pewno następne będą  bardziej udane

czego szczerze życzę - 

                                                                                                                   Ciepełka życzę

 

Opublikowano (edytowane)

Gdybym się miał zastanowić - jak taki tekst napisać - trudno by mi było 

Czemu to piszę ?

Bo zawsze szukam tematu, który niejako "sam mnie poniesie"

Szukaj niedomówień, nie rozwijaj - skracaj. 

Poezja - myślę - jest sztuką niedopowiedzeń i maksymalnej

krystalizacji myśli. 

 

To, co jest ważne - pisz

 

T/

 

                   

Edytowane przez TomaszT (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Tomaszu napisałeś cyt.To co jest ważne -pisz ,własnie to zrobiłam i niczego nie ubarwiłam , oto mi chodziło .Poezja jest sztuką niedopowiedzeń ale myślę że nie w tym przypadku ,zbyt dużo naszych przodków życie w walkach oddało by o tym z czcią nie pisać i niczego nowego nie wymyślać. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Piszesz od niedawna?

Dlatego napisałem pisz dalej i ucz się formy i składu wiersza.

Faktycznie - może następny będzie lepszy. 

 

T/

 

 

 

 

 

              

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 Chyba nie do końca , bo nie potrafimy wspólnie świętować.

 

Mam nadzieję , że chodzi Ci o naszych przodków , a nie o te mickiewiczowskie.

 

Temat wart serducha,  forma trochę mi nie pasuje.

Mój pierwszy wiersz jaki się nauczyłem był o Obrońcach Lwowa:

"...Pośród wichrów zamieci,
pośród wycia, świstu kul,
bronią Lwowa polskie dzieci,
znosząc rany, śmierć i ból.

A gdy wokół grzmią armaty,
Na placówce pełnim straż
Nie porzucim  swojej chaty,
Bo Lwów był i będzie nasz!..."

 

Dlatego nie mogłem przejść obok Twojego wiersza obojętnie.

 

Pozdrawiam

 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Noc nie doczekała zbawienia gwiazd utonęły w purpurze pocałunku oddech osiadł na krawędzi spojrzeń z delikatnością wyszeptanych łez a latarnie z gracją spacerowały alejami prowadząc nas bezpiecznie do domu i czarując zapachem bzu.   Autor fotografii: Mirela Lewandowska

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • „Gortatów dom wakacji” – 3 Z cegielni bandycko szedłem, jak w horror-filmie, z karabinem na plecach i Micholem przy mnie. Na wysypisko śmieci, gdzie szczurów tysiące – było ich tam tak dużo, jak kwiatów na łące. Uciekały stadnie, w śmieciach się chowając, a ja, terminator, na ślepo w nie strzelając. Z rozważaniem dziecka, że zła nie uczyniałem, poparcie dorosłych za dobre uważałem. Pamiętam sikorkę piękną z czubka topoli – jednym pociągnięciem... Do dzisiaj mnie to boli. Krzykliwej, wielkiej wrony też już nie zapomnę, pięć śmiertelnych śrutów – wyrzuty wiekopomne. Inaczej świat ludzie jeszcze wtedy widzieli, bo w tym świecie niewiele jeszcze rozumieli. Gdzieś świtało mi w głowie, że może źle robię, lecz mądrością dorosłych tłumaczyłem to sobie. Nieopodal śmietniska stawy piękne były, wykopane przez cegielnię dla glinianej bryły. Duże, głębokie, na bieżąco wybierane, po latach, w następstwie, śmietniskiem zapełniane. Ale przez te lata, gdy na śmieci czekały, przepiękną naturą wokół się otaczały. Z drzewami na brzegach tworzyły się azyle – mieszkały tam zwierzęta, ptaki i motyle. I kwitło tam życie, jak na brzegu, tak w wodzie. Dla dziecka – to bajeczne wakacje w przyrodzie. Latem tam zbierałem maślaki i czerwonki, i kozaki wzdłuż brzózek zakwieconej łąki. Pamiętam moje pierwsze próby wędkowania – zostawiony samemu do tego zadania. Usadowiony w deszczu nad brzegiem glinianki, z bambusową wędką oglądałem kijanki. Wujek Tadek poszedł, miał coś do załatwienia. Sam siedząc patrzyłem w spławika poruszenia. I nagle coś wzięło, i się coś zahaczyło, i jakoś w tataraku żyłką się zaczepiło! Ja, mały nieborak, a glinianka głęboka. Żeby wyjąć mą rybkę, chciałem zrobić kroka. Po kolana już w wodzie – poślizgiem jadę w dół! Szczęściem nagle poczułem, że ktoś łapie mnie wpół. Wujek właśnie nadszedł, wędkarzyka pochwycił. Po pas zamoczony, chrzest wędkarski zaliczył. Takie to było moje pierwsze wędkowanie i pierwsze, w ryzyku, mojej rybki złapanie. Tak to dzień ten pamiętam sześćdziesiąt lat później, widziany okiem dziecka, pamięci dziś już luźnej. Odległe wspomnienia z pewnością też szwankują, może coś dodają, a może coś ujmują? — cdn. Leszek Piotr Laskowski
    • @APM - @Leszek Piotr Laskowski - @Poet Ka - @Leo Krzyszczyk-Podlaś - @Benjamin Artur - dziękuję -
    • ten ukrainiec jeździ tym impostem jak pojebany ...   zaistniało w przestrzeni językowej i zagnieździło się  w centrum sielskiego wszechświata panią Haliną    wydarzenia błahe i nad błahe szarej codzienności w zaplątanych momentach życia o magicznych nieznanych kształtach i smakach   o których można usłyszeć  w pieśni piżmaków na brzegach niewielkiej rzeki tam gdzie wszystkie kręgi miłości bluszczem wiecznie zielonym  tulą do siebie wierzby płaczące   cokolwiek by się nie działo chcę tutaj pozostać  na zawsze      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - też tak sądzę że warto - miło że czytasz - dziękuję -                                                                                                           Pzdr.wakacyjnym porankiem. @Posem - @Berenika97 - dzięki - 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...