Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Władca Metafor
Autor
Marcin Elsner

 

Pragnę, by widok na tle nieba jeszcze raz przypomniał rozpacz twych skrzydeł,
Niech białe pióro natchnie atramentem zakres sentymentu, by wskrzeszać chwile,
Niczym za szkłem szkic na pergaminie, przyrzekł wśród wspomnień żywą być wizytą,
Pamiętasz jeszcze pytanie, czy miłość w możliwościach naprawdę jest granicą?
Na wietrze lirycznym przybyszom, przeciwność barier, zetrze horyzont przysłowia,
Chociaż czarno-białą filozofię przyodział, ma mleko pod nosem i śpi na złocie,
Potęgą rozejm sztuki w zdania istocie, ciało damą się stało, a słowa to jej owoce,
Jeśli cię poznał, proszę o drobiazg, nie zostaw żadnego, jak sierotę i nie dopuść do ofiar,
Spełnione życzenie to pusta strona, lepiej stać się prochem, niż myśli wydać się obca.
Biały kruku każdy pisarz boi się dnia w którym przyjdzie mu cię spotkać.

 

 

Opublikowano

brak mi punktu zaczepienia, poruszam się po wyimaginowanych wnętrzach, ale bez celu i kierunku.

To trochę jak sztuka dla sztuki, ponieważ nic nie zostaje mi wewnątrz, nie czuję nic

poza pamięcią o formie, przyznaję ciekawej, wypracowanej, ale to tylko fiszbiny

okalające właściwą (być może piękną zawartość), gipiury, frędzelki, o z dóbki, ku

tasiki. Niestety, nic poza tym. Wytworna restauracja, wytworna obsługa, niestety,

wychodzę głodny. Może następnym razem.

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...