Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

- otóż to ...

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


~
Wiele łamanych linii
składa się na przestrzeń,
pokonywaną w czasie
naszego życia.

Wektory myśli
biegną coraz częściej
ku zbliżającej się,
nieuchronnej śmierci,
która jest punktem.

Nigdy nie
pojawia się
wielokropkiem ...

~

Opublikowano

W poszukiwaniu złudzeń ...

~

image

 

Most łącznikiem pomiędzy ...

Należy go najpierw przejść,

by podążać dalej.

 

Daje szansę wędrowcom

aby go wykorzystać. Tylko szansę.

 

Wśród nich są również tacy,

co wolą pozostać nadal na swoich,

znanych im miejscach.

 

Ich wybór

~

Opublikowano

- mam "doła" ...

 

Pustka w sercu, pustka w głowie

- portfel już bardziej bogaty ...

 

Więc co robić?

 

Może mi tu ktoś podpowie?

 

Czy wyjść jak najszybciej z chaty?

Czy też sięgnąć po butelkę, co to stoi w barku sobie?

- w samotności "zalać pałę" ...

 

Dawniej takich dni nie miałem

- wtedy dancing - wolna chata ...

 

A dziś co?!! - w TV debata?!!!

Opublikowano (edytowane)

obrazek z sieci

[Obrazek: parka%2Bw%2Bdeszczu%2Bx%2B360.jpg]

~

Deszczowe chmury zawisły nad miastem,
upychając spacerowiczów w barach i kawiarenkach.
Tylko tych dwoje wtulonych w siebie
nie czuje kropel deszczu, rzęsiście już padającego.
 
Ich rozgrzane ciała potrzebują doraźnej ochłody,
zanim znajdą tylko dla siebie przytulny kącik.
 
Starsi już wiekiem, kawiarniani klienci
widząc ich przez pokryte deszczem okna,
wspominają z nostalgią swoje, młodzieńcze lata.
Uciekający czas ...
.
Edytowane przez bronmus45
spacje (wyświetl historię edycji)
Opublikowano
~
Jarko Solo - marna bździna,
od młodości człowiek kina
- kataryna -

Ten zaimek osobowy,
znany tylko z swojej mowy
- przebojowy -

Ni to baba ni chłopina,
taka nędzna istocina
- czysta kpina -

Często mowę swą zaczyna
od zwykłego wbicia klina
- aktorzyna -

Twarz idioty - błazna mina
komedianta przypomina
- genów wina -

Jego hasłem jest zadyma;
z moherami tylko trzyma
- tu ma prymat -

Nie ma szans dziś ani potem,
znowu wyjdzie na idiotę
- swym polotem -

Ni przyjaciół, ni kolegów;
zbiorowisko dla lebiegów
- z ich szeregów -

Jego postać dla historii;
pozorant bez alegorii
- wzór cykorii -

To pacholę żoliborskie
bardziej ruskie, niźli polskie
- mowy wolskiej -

Poliglota żoliborski
zna języki: ruski, wolski;
- gorzej polski -

Jak na "obiat" sobie pójdzie,
w jidysz też zamówi - ujdzie
- "sie" go bójcie -

Tenże chłopek byle jaki
żyje tylko podług klaki
- drwin oznaki -

Ci, co jeszcze go wyznają,
robią sobie z innych "jajo"
- albo ćpają -

Bo normalny Polak - rodak
nawet ręki mu nie poda
- taka moda -

Nie podołasz przeciw molom;
takim molem Jarko Solo
- swoją rolą -

Polubić też się go nie da
bo jak można głaskać zgreda
- ot i bieda -

Nawet dzisiaj, przy niedzieli
nie „zrozumią” go anieli
- choćby chcieli -
~
Opublikowano (edytowane)

maślak x 250.jpg
~
dorodny maślak
wyżarty przez ślimaki
- odchodzę z niczym
~~~

Edytowane przez bronmus45
chyba już nigdy się nie nauczę wstawiać obrazki w żądanym przez siebie miejscu ... (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Z cyklu "Warkocze myśli" - ubóstwo ducha

 

Niespełnione, przyziemne marzenia,

widziane w szkłach różowych okularów

przez Ciebie, mnie, nas wszystkich,

stają się z czasem przyczyną zwątpienia

w sens życia.

 

Szczególnie, gdy widzimy obok siebie

- a nawet w rodzinie -

tak różne od naszych, potrzeby kolejnych spełnień

jakże wygórowanych marzeń.

 

Nie wszyscy z nas są zahartowani

przeciwko poczuciu zazdrości,

która zżera szarą codzienność.

 

Ja tak - znam jednak wielu, 

którzy gotowi są na niejedno -

 

- by nie tylko dorównać, ale i ...

.

Edytowane przez bronmus45
interpunkcja (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Pewien Felek z miasteczka Zakole

dostał posadę w miejscowej szkole.

Miał być majstrem od wszystkiego

- nawet uczyć (w razie czego).

Więc wybrał - dyrektorem być wolę ...

Opublikowano

Halo, halo... czy moglibyśmy dziś ...

.

Jest to jedynie żartobliwy tekst z wykorzystaniem alfabetu, a nie jakieś moje przemyślenia.

 

#

Jedna z wielu w alfabecie

- czy wy coś tu rozumiecie?

Człowiek chęci ma się kochać,

no a Hania, czy też Zocha

ni cholery nie rozumie.

...

Coś niedobrze z nami, kumie...

 

?!!!

Alicja była w kiepskim humorze,

Basia mi rzekła - nie o tej porze!!!

Czesia ma męża dziś imieniny

Danka nie może z ważnej przyczyny

Ewka z rodziną jedzie do lasu

Frania dziś pierze, więc nie ma czasu

Gienia - burknęła coś od niechcenia

Hania, że jestem cieniasem lenia

Izunia idzie z innym na tańce

Jadzia już z rana była "na bańce"

Krysia poezję chce dzisiaj tworzyć

Lodzia o kinie coś mi gaworzy

Łucja u teściów znów będzie gościć

Mania, że w piątki od seksu pości

Natalię głowa od wczoraj boli

Olga ogórki dziś w beczkach soli

Pelagia chciałaby, lecz nie może

Renata pranie wiesza na dworze

Stefcia z wizytą jest u fryzjera

Teresa w sklepie suknie wybiera

Urszula jedzie dzisiaj na wczasy

Wanda zaczyna wędzić kiełbasy

Zuzię znów zęby bolą od rana

Żaneta może!!! Będzie kochana ...

 

~~~

Na telefon wydałem funduszy zbyt wiele

- czy nie prościej pocieszyć się jakimś burdelem?!!!

Opublikowano

Uznanie i sława

 

Sławę może uzyskać ten, co czyni wiele

- uznanie tylko taki, co wśród swoich wcieleń

zachowuje wciąż godność wobec innych osób.

Zdarzają się wyjątki - te zrządzeniem losu

okazują szacunek obłudnej osobie.

 

To zawsze wyjdzie na jaw, bowiem nawet w grobie

nie możesz być zbyt pewien, czy cię nie osądzą.

Ci, co są wierzącymi - a za życia błądzą,

zapewne będą cierpieć w piekielnym ognisku.

 

Czy chcesz być hipokrytą dzisiaj, mimo wszystko?

 

Sławnymi są i będą słudzy Lucyfera

- tacy jak Stalin, Hitler, czy też Kaligula.

Czy wszyscy zasługują, których dziś przytulasz

na wyrazy szacunku, jakie im udzielasz?

Opublikowano (edytowane)

Felek z żoną przybył do Babina

- chciał bowiem z nią udać się do kina.

W Babinie kina nie ma

(była to Felka ściema).

Jest knajpa. Wypił tu flaszkę wina ...

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- wybrańcy na diecie -

Pomieszaj pieprz z dżemem - dodaj trochę kwasu,

a przyrządzisz sobie posłów godną dietę.

Ja nie "sfiksowałem" - pod moim beretem

wszystko jest w porządku - zgodnie z duchem czasów.

 

Obrady Sejmu są dziś taką miksturą

- pieprz z dżemem zmieszany, doprawiony kwasem;

ktoś pieprzy, kilku drzemie ... Inni tymczasem

zajmują się swoją, popłatną chałturą.

 

Od zbyt długiego czasu tak się właśnie dzieje

- prawa tu stanowione - w parlamentu murach,

są sprzeczne z kodeksami. Zapewne kultura,

nie tylko prawna w Polsce całkiem już dziczeje ...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

^
Pokrętne domysły;
z niewiedzy brniemy w przekonanie.
Wszystko,
co nam odpowiada
widzimy jako prawdę.
Marnujemy wiele energii
na wzajemne podchody.
Fakty
zmieszane z polityką.
Wśród nich cienie zmarłych.
Milczą.
Podziały na tych i tamtych.
Nawet wśród najbliższych.
Ogień polskiego piekła
korzystny dla obcych.
Czas przerwać
pajęczą sieć obłędu.
Potrzebna odwaga.
Moralna.
Tymczasem zwycięża żądza.
Władzy.
I ona trwa.
Matnia

.

 

Opublikowano

późna jesień

.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Zmurszałymi wspomnieniami dawnych uniesień

obrazowanych sennymi majakami

idziemy dalej przed siebie

nie spiesząc

coraz to drobniejszymi kroczkami

 

- a tak niedawno jeszcze kipieliśmy pełnią życia

bez nadmiaru zahamowań

 

Powolne zamarzanie ...




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
    • @Na liniach czasu   lato z miodem   niebo z konstelacjami gwiazd   łąka złocista od kwiatów    lgną i tak przenikają się   jak miód na tej kromce chleba     dając smak ciepłych miesięcy   i kwiatów w słońcu stopionych
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...