Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pośród opinii i ocen innych

Jesteśmy tożsamościami

W byciu kimś lepszym, w szukaniu winnych

Ich oczy są dla nas lustrami.

 

Za wszelką cenę, głodni pragniemy 

Dogonić ich wyobrażenia

W gąszczu fałszywych zniekształceń i cieni 

Szukamy w odbiciu znaczenia.

 

Sami tworzymy świat walki i żądzy

Żyjemy by udowodnić 

To, że jesteśmy wystarczający 

I że jesteśmy godni.

 

W morzu wymagań, w iluzji porównań 

Trzymamy wysoko gardę

Gdy nie udaje nam się dorównać 

Otrzymujemy pogardę. 

 

Już zawsze będziemy zakłopotani

Żyli w niewoli sugestii

Dopóki siebie nie zapytamy

Kim tak naprawdę jesteśmy.

 

Autor: Krzysztof Jerzy Drozd

Link do strony:

Krzysztof Jerzy Drozd / poezja / interlude
https://m.facebook.com/KJDrozd/

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Dobrze, że postarałeś się dodatkowo o sam tekst, obraz pod tekstem mnie rozprasza i jest mało czytelny.

Może niekoniecznie chciałabym doganiać czyjeś wyobrażenia, każdy ma przecież inne, mogą się różnić, bo tak jest ciekawiej na  świecie.

Ale jak ktoś napisze fajnie, tak zgrabnie, tak zmyślnie, to czasem zazdroszczę, że to nie mój wiersz. Nie jest to zawiść, może raczej zazdrość twórcza,

 

tymczasem pozdrawiam :)

Opublikowano (edytowane)

Witam  -  zazdroszcze pióra -  bardzo dobry wiersz zatrzymuje zmusza do refleksji.

                                                                                                                                                            Pozd.

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

Widać, że wiersz wprawną ręką pisany.

Temat znany z pamiętników, a jednak ujęty oryginalnie i ciekawie,

bez utraty miejsca dla refleksję dla czytelnika, ale i bez patosu i ckliwości.

Forma też bez zarzutu.

Z przesłaniem mało kto się pewnie zgodzi, wolimy być niezależnymi indywidualistami.

A przynajmniej ja tak mam. Co w żaden sposób wierszowi nie umniejsza :)

 

Wyrazy uznania i pozdrowienia :)

Edytowane przez Deonix_ (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...