Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

w moim mózgu bilety kasują zwierzęta
nic z tego nie wynika
układam gwiazdy w narkotyczne raje
bo działasz na mnie jak narkotyk
naćpałem się zapachu twoich włosów
jak ołowiu z silników samochodowych


gdy jesteś mocniejsza od kokainy

kocham cię jak metaforę dopełniaczową
zdycham jak pies z kulawą nogą
chwytam się poręczy i robię fikołki
z godziną i numerem autobusu

 

oddychamy tym samym powietrzem
gdy jestem na głodzie nikotynowym
mogłabyś poczęstować mnie papierosem

w nocy na końcowym przystanku

rozpalasz moje serce z dynamitu

ogniem który płonie w twoich oczach

 

 

 

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Na spokojnie przemyślę, i wyciągnę wnioski. Jak coś będzie zgrzytało zmienię.

 

Wszystko dzieje się w nocnym autobusie, więc musi być, trochę tego autobusu :)

 

Dzięki

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A kiedy nie sposób już płynąć pod prąd,
nie sposób juz wyrwać się z matni,
niebieski trolejbus zabiera mnie stad,
trolejbus
ostatni.
Mój promie północny, żeglujesz przez noc
i nie dbasz: głęboka czy płytka, 
gdy zbierasz nas wszystkich - idących na dno
z bulwarów
rozbitków.
Ach, otwórz podwoje: przechodzień czy gość.
Ja wiem, że tonącym śród nocy
ktoś z twych pasażerów, z załogi twej ktoś
udzieli
pomocy.
Jam z nimi juz nieraz uchodził od klęsk
jam ramię ich czuł przy ramieniu...
A jednak naprawdę w milczeniu jest sens,
jest dobroć 
w milczeniu.
Ucieczko przegranych, gościnny twój próg,
a Moskwa jak rzeka wezbrana,
i ból, co od rana pod skronią się tłukł -
ustaje
do rana.

Bułat Okudżawa - Ostatni trolejbus

 

 

Bułat Okudżawa - Ostatni trolejbus

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki za nawiązanie, tak na marginesie przypomniała mi się jeszcze inna praca: Bronisław Wojciech Linke, "Autobus". Tylko to już całkiem inne klimaty. Pozdrawiam

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A Ty z którym z bohaterów Autobusu się utożsamiasz, który z charakterów jest Ci najbliższy duchem. Pozdrawiam.

Opublikowano

Chyba trzecia postać od lewej, z tym studentem w czarnej marynarce i w krawacie. Wygląda na najbardziej wyciszonego. Może jest skoncentrowany na jakiejś modlitwie? Pozostaje niewzruszony. Trochę widmowy ten Autobus Linkego.

Opublikowano

Chyba na to by wyglądało, też o tym gdzieś słyszałem, chociaż interpretacji poszczególnych osób-symboli nie znam.

Opublikowano (edytowane)

co do postaci którą wybrałem, to doczytałem że to: >"młody „iblowski” inteligent z okolic pałacu Staszica z numerem francuskiego pisma artystycznego „Les Nouvelles littéraires”, odświętnie ubrany z czarną aksamitką zamiast krawata< ale faktycznie wiele można znaleźć w Internecie na temat charakterystyki poszczególnych osób. Krytyka społeczeństwa socrealistycznego ukazana w przekroju. Znany obraz.

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Hm, fakt, fikołki najlepiej robi się w sportowych ciuchach, ale nowościa dla mnie jest, że w tychże ciuchach jej wlosy bardziej  działają jak narkotyk, a w narkotycznym widzie to i zwierzęta bilety kasują i banał w postaci ognia w jej oczach jest możliwy.

No cóż, nie moja bajka więc i zachwytu nie wzbudziła.

 

Pozdrawiam

AD

Opublikowano

Poczytałam wszystko, łącznie z komentarzami. 

Wierszowi  'puszczam' uśmiech za pomysł na tytuł  oraz poprowadzenie treści. Gdyby wiersz był 'mój', użyłabym jedynie czterech enterów. Tak nie jest, więc  'biorę' całość bez grymaszenia.

Pozdrawiam. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Te entery jeszcze przemyśle bo może faktycznie oko się mniej męczy, ale z drugiej strony nie lubię przyznawać się do błędów :( pozdrawiam również :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Długo nie myśl o enterach, tylko użyj,

już na tym forum, może wczoraj ? pisaliśmy śmierć tasiemcom!

Wiersz mi się podoba w całości, czekam na entery, może być ich cztery.

hej !

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

no zobaczę jak to będzie wyglądało :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • –– Popatrz! Facet jedzie na jawie? –– To dobrze, że nie we śnie. –– Za chwilę walnie w drzewo. Jak babcię kocham. –– Przecież twoja babcia nie żyje. –– Niby od kiedy? –– Chyba od swojej śmierci. Na pewno pamiętasz ten zbieg okoliczności. –– Taa… ale w drzewo walnie. Jestem świadkiem. –– Co ty gadasz? Pruje tyłem. Daję dupy, że nie trafi. –– No to jest nas jeden. Zabił ciebie.    –– A tyś kto? –– Drzewo. –– Łatwo stwierdzić. Korzeń ci wychodzi. –– Tylko bez takich, drogi panie. Jam smukła topola. –– Ooo… to czołem trzaskam o dechę przeprosin. –– Kłopot mnie nęka srodze. Miałam się przyczynić do planowego samobójstwa, a dałam plamę. Wytną mnie za to w pień. –– Przecież przylazłaś. Tyś i tak wycięta. –– No nie. Jam płocha. Idę stanąć w to samo miejsce. Zielona. Z nadzieją.     –– A ty kto? Kolejne drzewo? –– Czy ja wyglądam na drzewo? –– Pomału widzę same drzewa. Gadaj coś za jeden? –– Zdejmij ten złom ze mnie. Paznokieć mi zszedł. Muszę poszukać. On jest mój. Jeszcze ktoś podniesie i mi ukradnie. Jakbym takiego dorwał, to normalnie. –– Normalnie? –– Chciałem popełnić samobójstwo… ale trumna świadkiem… w całości. Żeby mi czegokolwiek nie brakowało. Nawet... –– Paznokcia? –– Skąd wiesz? –– Od paznokcia. –– Muszę go odnaleźć, nieboraka. Gdzieś się tutaj błąka i zapewne tęskni za swoim panem. –– Zabiłeś mi kolegę. –– Sorry. Przeproś go ode mnie. –– Każdy kawałek z osobna, czy hurtem? –– Z osobna. Większy szacun okażesz. Tak postępują kulturalni ludzie. –– Mogłeś nic nie brać, skoro chciałeś się wykosić z tej łąki. –– Jakiej łąki? Co ty pierdzielisz     –– Mnie też trochę pogięło. –– Co? –– Złom. –– Może też chciał popełnić? Nie uciekał przecież. –– Złom? –– Twoi koledzy… tzn: kolega. –– Nie mogłeś wybrać alejki z drzewami. Na pewno byś trafił… a nie w niego. A tak w ogóle, to po cholerę siedziałeś dupą do przodu. –– Do przodu czego? –– Jazdy. –– A co... miałem patrzeć jak się drzewo zbliża. Jeszcze bym się spłoszył. –– Czego? –– Tego. I wybrał inne. A później znowu. Bardziej liściaste. Aż w końcu by doszło do nieszczęścia i bym przeżył. –– I tak przeżyłeś.     –– Przestańcie jazgać paskudy jedne! Poleżeć w ciszy nie można jak w grobie! –– A tyś kto? Ja nie pierdzielę. Same ścięte czubki. –– Twój kolega. –– Przecież każdy kawałek, to ty. –– A ten co tu robi? –– Mnie pytasz? –– To pytanie retoryczne. –– To nie muszę odpowiadać. –– Proszę. Rozkłada mnie ciekawość. –– To kierowca motocykla. Szuka paznokcia. –– Swojego nie oddam. Jeszcze by tego brakowało. Po co lump nie pilnował. Teraz ma za swoje. –– Nic nie płacił. Zgubił za darmo. –– Od kiedy zwłoki gadają? Zazdroszczę mu, tej komfortowej sytuacji w jakiej się znalazł. To ja miałem być nim. –– Jakie zwłoki? Manekina trzymałem. Wyrwałeś mi z rąk pędem powietrza. W tym czasie kiedy szedłem siusiu. Dobrze, że chociaż miałem czym. Dlatego zostało dwóch. A tyś nie widział mego odejścia, bo się w tym czasie odsuwałeś od toru jazdy. –– Od kiedy manekiny gadają? To ja chciałem odejść z padołu. –– Jazda stąd. Szukać paznokcia. Namieszałeś nam bezzwłocznie. –– Oj oj. Jam biedny. Za co kupię następną maszynę do zabicia. –– Tyś zdurniał całkowicie w cieniu głupoty. Maszyny chcesz pozabijać. Przecież miałeś siebie. Zapomniałeś. –– Nie zapomniałem. Tylko nie wiem czego.     –– Cicho! Słyszymy turkot? –– Słyszymy. –– Uciekamy? –– Nie uciekamy. Za późno. –– A może stańmy tyłem? –– Stańmy. –– To chyba wściekła TIRica. –– Znowu grasują w naszych stronach. –– Co to za hałas? –– No i dupa. Szatkuje ciała –– Nasze? –– Ałaj!! Jednak nasze. –– Cicho tam. –– Pragnę nadmienić, że właśnie nic nie mówię. –– Cholera! –– Co? –– Moje zewnętrzne oko widzi paznokieć. Tak się cieszę twoją szczęką. –– Zgubiłem but z cudzej nogi. –– Nie łaskocz jego żebrem mojej twarzy. –– Oddawaj moje ucho! Słyszę połowę was!   ***    –– Mamo. Jeść mi się chce. –– Wiem skarbie. Zaraz naskrobię do koszyczka. Zaniesiemy do domku i mamusia ugotuje obiadek. Niepotrzebnie marudziłaś. Mówiłam tobie, że wystarczy cierpliwie poczekać. –– To fajnie, że kupiliśmy TIRicę. A z nas nie zrobi mielonki? –– Nawet gdyby… to co. Najedzą się inni. Bądźmy ludźmi.
    • @Jacek_Suchowicz -:) nie jestem aktorką- w dzieciństwie chciałam- dziś nie pamiętam-:)Czasem się z moją Ciszą spotkamy jak Dama z Damą-:)Stateczne damy co Świat wciąż zwiedzać chcą-:)-:)Dzięki Jacku za odwiedziny i humor bz-:)
    • @Waldemar_Talar_Talar własnie czytam o poglądach na duszę, to trudne bo dochodzę do sprzeczności , są gwiazdy i jest DNA , byt i nadbyt jak się wydaje , nie bądźmy dla siebie okrutni , biologia to jednak coś wartościowego.
    • A ma Teo pył? Zły poeta ma
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...