Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Gdy zło ogarnia - nadzieja
 
Kiedy ciemność ogarnia przestrzeń
i widok rozmazany, jakby ręka szatana,
wywołuje odruchy wymiotne sumienia,
które krztusi się nienawiścią i żądzami,
rozchodzącymi się drogą kropelkową.
 
Kiedy aniołowie zasypiają na warcie
i zło wdziera się w nas przez uszy i usta,
obejmując kontrolę nad świadomością,
która w obłędzie walczy o niepodległość,
tak ukochaną w polskim sercu...
 
Wtedy na polu bitwy pozostaniesz sam.
Modląc się żarliwie poszukasz wsparcia.
Masz nadzieję, że wibracje modlitw
przebudzą strażników wolności i czystości,
jednak Zło jak despota jest nieugięte.
 
Nie odwracaj się za siebie, bo Lot zapłacze.
Wywieś czerwoną linę, bo Jerycho runie.
Mandala twoich starań stanie się wizą
w wymiar słodyczy nektarów tysięcy róż...
W wymiar nieobjęty płaczami żałobnymi...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za szczerość, która trafia w sam środek tarczy.. Tak, przytoczone porównania są celne i jednocześnie dla mnie magiczne, co powoduje, że w podobny sposób do nich wygląda moja poezja. Nawiązując do przekazu - w mojej opinii przekaz dla poety ma wszystko, czy to jesienny liść, czy zapach kwitnących pomarańczy. W moich tekstach przewija się temat dobra i zła, ich rywalizacji-  niekoniecznie kończącej się zwycięstwem dobra, jak również pojawia się fatum, nadzieja i przeciera się jasność i mrok ze sobą wzajemnie.

Dodam, że bardzo często tworzę tylko i wyłącznie obrazy, by odbiorca mógł zobaczyć to, co pojawiło się w mojej głowie. Gdy w końcu zobaczy to, co chcę przedstawić, wtedy może zając się symboliką poszczególnych elementów - sprawdzić, na co jest położony nacisk w wierszu i odszyfrować przekaz. Obraz też potrafi mieć przekaz, tylko dużo ciężej go dostrzec.

 

Wracając do wiersza - opisuje on tragizm życia, w którym powstają momenty załamań i poczucia winy( żądze i nienawiść ranią sumienie) , które są niezależne od nas(opętanie )- nie są bezpośrednio wynikami naszych działań a przypadku ( zło roznosi się droga kropelkową). Jak na złość, dobro nas wtedy opuszcza i okazuje się, że zostajemy sami( fatum). Walczymy możliwymi broniami ( modlitwą do aniołów, podporządkowaniem się do nakazów proroków) i ostatecznie starania są nagradzane  ( niekoniecznie na ziemi ) niebieskim wymiarem spokoju.

 

Podsumowując - Wiersz ostatecznie mówi, że nawet jak się załamiesz, choroba cię ogarnie, zło ciebie nadgryzie lub nawet zje( Hiob), to nigdy nie pójdzie to na marne, bo skrupulatnie  zbierane starania w wierze i podporządkowaniu się nakazom, owocują zwycięstwem i ostatecznym triumfem w niebie.

Krótko mówiąc - Dobro zwycięża, ponad marnością świata.

 

Czy to nie jest wartościowy przekaz ?

 

Pozdrawiam,

 

P.S 

Moje teksty są głębsze niż się wydaje i są układanką, którą trzeba ułożyć z widocznych klocków. - taka mała wskazówka... 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Gra-Budzi-ka Wagary to była przygoda, a zegarek był cichym partnerem. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...