Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
padający deszcz uderza o drewniane zadaszenie

patrzę na ciebie przez lukę w niebie koloru ochry

 

mnisi nadal idą do wioski z miedzianymi miskami

przez ściany deszczu widzę tkaninę twojej szaty

 

wychodzimy przez otwartą furtkę w ogrodzeniu

gdzieś w dali znika pies który biegał po podwórku

 

jestem na brzegu rzeki w przemoczonym ubraniu
diamentowa sutra rani jak ostra krawędź kamieni

 

gdy zdejmuję szatę przemoczoną do suchej nitki

mówisz mi że pies wraca na podwórko i liże rany

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Wielkie dzięki :) To taki wiersz pisany obrazami to się zgadza. Nie jest to najwyższy poziom ale lubię te obrazy. Pozdrawiam

Opublikowano

Przeplatanie się poszczególnych zwrotek zmusza do myślenia. Nie mniej ciekawa jest dwuwersowa różnia, która dostrzegłem w tym utworze ;-) Dwa wersy i dwa odniesienia: 

"padający deszcz uderza o drewniane zadaszenie

patrzę na ciebie przez lukę w niebie koloru ochry"

Interesujące ujęcia i zastanawiające odwołania.

Pozdrawiam :-) 

 

Opublikowano

Dzięki Panowie. Co do zastanowienia, to podałem tu pewne zdarzenie, i pewne wskazówki ale nie trzeba znać dokładnych okoliczności by odebrać wiersz. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za dobre słowa.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...