TragiKomedia Opublikowano 1 Października 2017 Zgłoś Opublikowano 1 Października 2017 Prawiznieczulaz- Prawy, znieczulica, zakaz. Wszystko się rodzi. Musi powstać zalążek. Prosta kolej rzeczy. Bach! Spada, deprawuje się. Upada, znieczula się. Bach! Narodzone w bólach, mękach, krzykach, agoniach. Urodzone w ulgach, szczęściach, natchnieniach, wytchnieniach. Wszystko ma swój zalążek. Zalążek powstaje w umyśle. W umyśle wszystko jest Twoją własnością. Bach! Bach! Jedyne co Ci zostało to myśliciel pod czaszką. Skorzystasz z niego? To żadna tajna broń, spróbuj. To Twoja jedyna ucieczka. To jedyna droga bez pozornej wolności. Możesz mieć coś swojego. Nie boj się. Myśl. Nie usuwaj czegoś jeszcze nienarodzonego. Nie jesteś lekarzem, nie stwierdzisz czy będzie niepoprawne. Nawet swojej duszy nie uleczysz. Co dopiero czyjeś wybory. Pozornie wolne, ale chociaż tyle. Nie zabieraj nikomu. Myśl. Bach! Bach! Seby i Karyny dzisiejszych barów, Antoniny i Nikodemy dzisiejszych pubów. Bruk mieni Ci się pod stopami. Z prawa; cisza. Z lewa; gwar. Bach! Bach! Gdzie mieszkać? Jak zarobić? Ja nie wiem, ja sama pytam. Pytam rano pościeli gdy znów jej pozornej lekkosci nie opuszczam. Wgryzam się w tłustą kiełbasę, odwiecznie przy tym pytam: „Gdzie jest, do cholery moja kuchnia?!” Bach!Bach! Otwierają się wrota przepełnionego myślami tramwaju. Śmierdzi, jest ciasno. Ciasno jak pod kopułą niektórych pasażerów. Obijam się o nich. Nie zarażę się. O patrz, skrzyżowanie. Bach!Bach! Spada tynk z remontowanej kamienicy, obrzydza ona Ciebie, może mnie. Moze Ciebie, obrzydza mnie. Jej smród. Jej fetor. Jej wygląd. Jej powierzchowność, jak starej, do cna wykorzystanej prostytutki. Ilu w niej gościło? Chce do nieba. Zamykam, więc oczy. Ignoruje całkowicie ból pleców, nie złamie się. Boli. Krach! Ale nie, nie pochylę się. Nie ma Bach, Bacha. Nawet Jana Sebastiana. „Skurczyflaki” najgłupsze, gdzie nowość, swieżośc. Oddycham powoli. Myślę o Twoich biodrach kształtnych. Dotykam je, gładzę myślą. Znów ta fizyczność pozornie postrzegana. Wślizguje dłonie w zagłębienie Twojej talii. Cicho wzdycham, rozkosznie się domykam. Cudownie. Chce więcej. Bach! Bach! Otwieram oczy. Gwałtownie, nagle. To mój przystanek. 1
Andrzej_Wojnowski Opublikowano 1 Października 2017 Zgłoś Opublikowano 1 Października 2017 Niezłe. Fajnie się czyta. pozdrawiam 1
TragiKomedia Opublikowano 1 Października 2017 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Października 2017 Dziękuję bardzo!
TragiKomedia Opublikowano 1 Października 2017 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Października 2017 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jakoś tak wychodzi, że często pisze o tramwajach. W nich przychodzą mi najróżniejsze mysli do głowy. Poza tym, lubię ten środek komunikacji. Ni to pociąg, ni to autobus, ni to szynobus. Takie sobie, o; tramwaj. Z innej beczki; zawsze myślę przy pisaniu o tramwajach o Tuwimie, bo "Do krytyków" był moim pierwszym, nie będącym bajką wierszem tego autora. Dzięki za komentarz :D
azk Opublikowano 2 Października 2017 Zgłoś Opublikowano 2 Października 2017 Zastanawiam się co by owstało po przejażdżce metrem z Centrum na WIerzbno ok. 7.30 w powszedni dzień? Nie starczyłoby bioder. Fajne tempo narracji. No i Bach. Pozdrawiam :) 1
ja_bolek Opublikowano 2 Października 2017 Zgłoś Opublikowano 2 Października 2017 tytuł - tragikomiczny 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się