Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Jeśli kimś się stałaś

to pewne

motylem

co z grzechem się rodzi

lecz czysty umiera

 

Niewiele rozumie ale wciąż się dziwi

że dzieci w siatkę próbują go złapać

że mądry uczony a patrzy przez lupę

 

Nie goni się piękna

trzeba je oswoić

stanąć w bezdechu

i czekać aż przyjdzie

 

gdy już nadejdzie

zostanie na zawsze

choćby wyszło z ciała

i stało się duchem

Edytowane przez Anna Przybył (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

"w grzechu" czy "z grzechem"?

Moim zdaniem:

W grzechu oznacza, że akt seksualny prowadzący do narodzin jest czymś grzesznym. Nie koniecznie w znaczeniu religijnym. Jest to coś wynikającego z pożądliwości, słabości. Coś brudnego. W sensie ścisłym nie obciąża to osoby rodzącej się. To rodziciele ulegli grzechowi. Ale... osoba narodzona jest obciążona świadomością, że rodzice upadli, czy też ulegli - jak kto woli. Mi się to podoba. Chociaż motylek urodził się z pożądliwości i brudnych żądzy, to jednak sam jest niewinny. Ładne przeciwstawienie. I jakaś nadzieja.

Z grzechem, oznacza, że od samego początku jest się naznaczonym skazą ontologiczną i z tą skazą musi się żyć. Aby ktoś urodzony z grzechem umarł czysty, to musi stać się cud. Dopuszczam takie przesłanie, ale chyba trzeba by to jakoś inaczej wyrazić.

Tak ja rozumiem i czuję różnicę między tymi dwoma zwrotami. 

Opublikowano

Panie Marku, racja. Tak naprawdę to chyba już wybór autora, co chce przekazać.

Czy "motylek", który urodził się z grzechem może umrzeć czysty? Moim zdaniem to już zależy od tego, w co wierzymy. 

Chciałam przekazać właśnie moją wiarę w nieskazitelne dobro osoby bliskiej, którym przezwyciężyła grzech.

  • 1 miesiąc temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...