Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

NOVA PELLIS PRO RITU VETERE
1974
Scriptum a Leonard Cohen


TE RELINQUERE VOLUI?

Czy w ogóle cię kochałem?
Czy potrzebowałem?
Czy w szranki stawałem?
Czy bić się umiałem?

Czy cię zostawiłem?
Czy to potrafiłem?
Czy wciąż dzielimy dolę
Przy tym samym stole?

Czy wzięliśmy dosłownie
Odpowiedź odmowną?
Czy  też deszcz wciąż pada 
W ciszę listopada?

Kwitną cytryn drzewa 
Migdałowce więdną
Czy byłem przez chwilę jedną 
Tym, co tylko tobie śpiewa?

(Czy sprawa skończona?
Tak w literze prawa?
Czy mrozu parawan
Ściął deszcz listopada?

 Cytryn drzewa lśnią kwiatem
Migdałowce giną
Jest wiosna i lato
I na zawsze zima

Czy  cię kochałem?
Czy potrzebowałem?
Czy z tobą walczyłem?
Czy miałem dość siły?

Czy miałem nadzieję
Być lepszą z połów?
Czy każde z nas dzieli 
Z sobą swoje pół stołu?

Czy kochałem chwilę chociaż?
Czy to coś znaczy w twych oczach?
Czy wciąż się kłócimy
No nic, pomilczymy

Czy kiedykolwiek cię kochałem...
Nie wiem, zapomniałem 


TE AMAVI?

Chciałem cię zostawić, jasna rzecz
Nasz rozdział zamykałem razy 66
By znów z tobą witać każdy dzień

[Wersja 2]
Lata mijają, a ty tracisz twarz
Dziecko płacze, na posterunku trwasz
I przed oczami ogrom swych spraw masz 

[Wersja 3]
Dobranoc, miła, mam nadzieję, że ci dobrze tu
Łóżko jest wąskie, lecz uchylę ci rąbka mych ust 
A tu człowiek, co haruje za uśmiech twój


ESSE ET POSSE

Byłeś obietnicą o świcie
A ja oddechem ranka po
Światłem, drogą i życiem
A ja tym, co dusi grosz

Ty byłaś  pik damą 
Ja - Twój doktor Freud
Ty - szczyt Kilimandżaro
Ja -  na gapę gość

Czy tego chciałeś właśnie -
Mieszkać w domu, gdzie straszy 
Mój i Twój duch?

Czy chcesz w mej jaźni

Mieszkać na poddaszu
Gdzie po tobie zaginął słuch?

Byłeś jak Al Pacino
A ja -  jak Arnold S.
Ty, paliatywna medycyna 
A ja, wazeliny wdzięk

Byłaś jak rycyny smak
A ja, na wstrzymanie lek 
Ciebie Babilon cały miał
A ja byłem jak wierny pies

[Chrus]
Czy tak właśnie chciałeś:
Wejść w dom który nawiedzają 
Twój duch i mój też?

Czy tak planowałaś:
Mieszkać tu, gdzie z rzadka przebywają
Duchy ciebie i mnie?

[Wersja 3]

Masz straszne zmarszczki
Ja, wciąż szesnaście lat
Chciałeś tyłu mieć w barszczu
W mych ramionach tylko jedna z dam

Chciałaś samotność zwalczyć
Ja ją pokonałem sam
Mówisz, że nie mnie On wskazał palcem
Już na podłodze twoją suknię mam

Czy tego chcieliście:
Być tu, gdzie się w twiście
Splątały wasze duchy i mój?
Tak wiem, oczywiście:
Planowaliście zamieszkać w tym mieście
Gdzie straszy cały duchów rój...


VERBA ACCIPE HOC DESIDERIUM

Tak wielu skusił dźwięk dzwonków,
Które przypięłaś do lędźwi swych
I ci, co cię śmieli pożądać,

Znaleźli to, czego będą pragnąć do końca dni
Twoje piękno zginęło w tych wdziękach 
Jak to odebrane im

Zabierz z mego języka tej tęsknoty ból 
Jak bezużyteczny był gest mój 
Niech zobaczę twe piękno złamane na pół
Tak jak starłaś w pył każdego, co skradł urok twój

Twego ciała latarnia z ciemności
Wyławia mego serca wrak
Chcę skosztować twej hojnosci
Aż nie powiesz: "Teraz zobaczysz jej brak"
Wszystko zależy od tego, jak
Bllisko mnie leżysz, pogrążona w snach

Usuń z  języka smak tej tęsknoty  

Tego, co czynił w samotni mój gest  
Niech sczeźnie twa uroda 
Jak ty ścierasz  w pył tego, co twym wybrańcem jest
.
Spragniony jak kolumnada 
Co była świadkiem ruchu wojsk
Stoję w ruinach twego świata
Z twym zimowym płaszczem, zerwaną  klamrą twych Birkenstock 
Pragnę cię tam widzieć nagą
Zwłaszcza od tyłu albo w mrok

Wyssaj  mi z  języka smak taniej pozłoty 
Spraw, by mój gest  zatracił swą moc
Zdejm tę krwistą suknię tylko do roboty
Tak jak tego, co twym wybrańcem jest na jedną noc

Ja wiem; jesteś wierna lepszemu, niż ja
Rozczaruję się: poszedł sobie precz
Stan twego serca spraw niech ocenię 
W tym łóżku gdzie swójeskazałem na śmierć:
W zakład dam swój laurów wieniec
Że już całkiem otrząsnął się

I już: zdjęłaś mi z  języka smak  tęsknoty 
Wszystko, czym mój gest samotny był  
Prysł Twój urok złoty
Jak ten twój kochanek, co go starłaś w pył

Multi tintinnabula amaverunt,
Quibus lumbos ligavist'
Omnes viri qui te desiderant,
Invenerunt se te semper velle magis .
Pulchritudo tua tibi amissa est,
Sicut illis amissa erat
Ite, missa breve tempus duravit
Ite, bellum est.



AMANS AMANS LEONARDUS 

Podszedłem do ojca i powiedziałem: 
"Daj inne imię mi :
To, które noszę, pokrył strach, brud, zdrada i wstyd

I miła, droga, kochana
Proszę, wróć 

Powiedział: "Zamknąłem cię w tym ciele,
To ciało to jest twej siły test
Możesz nim razić nieprzyjaciela
Lub dać kobiecie śmiech"

Więc zawołałem "Daj zacząć jeszcze raz
"Pozwól mi zacząć znów -  - 
Tym razem chcę mieć przyzwoitą twarz
I spokojnyv duch"

"Nigdy się nie odwróciłem", powiedział, 
"Nie opuściłem cię
To ty zbudowałeś świątynię,
 Skryłeś  oblicze me"

[Refren]

I niech tej pieśni duch czysty i wolny zawsze będzie już,
"Niech będzie wam tarczą,  by nie zwyciężył wróg"

[Refren]


[Utracony/opuszczony werset]

Do walki na pustyni chciałem dotrzeć, by wesprzeć ojczyznę swą 
Wiem, że chcieli dobrze, lecz metodą złą 

Lecz ciałom trzeba wstać i iść, a krwi -  płynąć wciąż i wciąż
Bo człowiek kreśli sztuczne linie na ziemi, którą wybrał On
 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...