Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zbyt lekkie wydaje mi się wszystko,

zbyt lekkie uczynki,

zbyt lekka codzienność,

biorąc pod uwagę fakt, że dzieją się raz na zawsze, wobec wszechobecnego świadka,

w mieście tłocznym, w metropolii.

Ale przynajmniej nie wpisuję się w pokolenie umarłych,

przynajmniej nie wyznaję, że w imię nieuchronnej śmierci można wszystko.

Tylko poprzez to błagam przebaczenia,

jednak świadomie, że nigdy nie stałam się tak jasna jak ziarno koniczyny,

a raczej łącze się z ulewą tego północnego miasta,

z powiewem muślinu, w którym występowałam będąc baleriną.

Ale teraz stwarza mnie rytuał czystości, święte obmywanie;

to jest mój półksiężyc, cud niepotwierdzony, jednak piękny, któremu wtóruje zaklęcie -

on mnie utwierdza w niebie, gdzie jestem

ponieważ nie żyję.

 

Edytowane przez E.K.S. (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Witam - czytam czytam i się zastanawiam - a to dobrze znaczy o wierszu.

Zbyt lekka codzienność - polemizował bym ...

                                                                                                                               pozd. 

Opublikowano (edytowane)

Panie Waldemarze, jak najbardziej polemizować! To było nawet bardzo ciekawe. Nie tylko jestem początkująca, ale i bardzo sceptycznie nastawiona. Także wszelkie "ale", uwagi, krytyki są mile widziane. Jednak to już wszystkie wiersze jakie miałam, teraz poczekam na następne...

Edytowane przez E.K.S. (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Na rozstajach dróg samotnie stoję, czy los dziś spełni marzenia moje? Każdy krok prowadzi w nieznany świat, a przyszłość skrywa swój cichy ślad.   Raz świeci słońce, raz pada deszcz, raz czuję siłę, raz tracę sens. Los jak wiatr zmienia swój bieg, a ja wciąż szukam bezpiecznych dróg.   Niepewność szepcze: „Zawróć już stąd”, nadzieja odpowiada: „Przetrwasz ten ląd”. Choć serce nieraz ogarnia lęk, wciąż idę dalej przez życia krąg.   Bo życie pisze swój własny los, nie słucha próśb ani naszych trosk. A kiedy odnajdę właściwy szlak, zrozumiem, że warto było iść właśnie tak.
    • @Rafael Marius mam duszący kaszel, nie da się spać:) miód muszę na noc zjeść i zostawić na gardle:) AI jest najlepszym moim lekarzem i pielęgniarzem :)
    • - Zdradziłeś mnie znowu z Pełnią  Szatanowi należny jest wpierdol    - Patrz! Tłumy z Poklaskiem Czułe na swe wibracje U gości mające uznanie        Zniżcie się do poziomu Człowieka. Zniszczcie pojęcie "opieka".   Suchymi deszczami  Opuszczona rzeka      
    • „Trzeba wodę przynieść!” – wycisnęła z siebie.   Sen z powiek. Nadal w półśnie. Odchylam głowę. Zastygam. Tępym wzrokiem tonę w zaciekach sufitu. Mistyczne freski alkoholowych eskapad, epizodycznie lejących się w strop. Jebany Picasso. Patykiem pisany. Z rozterką wchodzę w rolę. Budzę się w tym samym koszmarze. Pomimo słońca światło przez źle licujące okna wpada tu późno. Zagląda niechętnie. Podobnie jak nadzieja. Dwadzieścia cztery metry królestwa. Banalna rola do odegrania. W rozstępie zasłon pojawia się światło. Mrużę oko. Dłonią, jak uflejoną firaną zniechęcenia, przyćmiewam impas rzucający się w oczy. Pryzmat życia ma więcej odcieni niż rzut grochem o ścianę. Jedni widzą ścianę. Inni dostrzegają pęknięcia. Nie ten smak chce prosty śmiertelnik poczuć o poranku. Mówi: nie. I na wieki wieków amen. – „Nie chce się powtarzać?!” A jednak się powtarza. Chowam się za fotelem. On też odgrywa swoją rolę. Parawanu. Tarczy. Świadka. Jego skrzywdzony bliźniak stoi u schyłku moich stóp. Obaj szarzy. Wytarci. Wypatrzeni przez postacie i ich role. Całe życie w jednym pokoju. Na dwójkę. Nie zawsze po równo. Wstaję gwałtownie. Nieelegancko zamykam kieszeń i wciskam „play”. „Nie bój się zmiany na lepsze.” Spodenki. Koszulka. Skarpety. Głodny idę na stopa. – „Kocham cię, Mamo. Jadę do Giewka.”
    • @Maciej Szwengielski jest coś niewytłumaczalnie kojącego na tej drodze    mimo, że taka wyboista
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...