Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

krew nieba skapuje po liściach
łodygami spływa
w trzewia ziemi wsiąka
jej oddech
wstaje
głęboki przezroczysty
i w niebo biegnie niebem krąży

a lepkość nieba
ziemię wskroś przenika
szarpie tęsknotą
na wiatr kołysze
i będą się w ciszy rodziły nowe światy
nowe przestrzenie zapłaczą pierwszym krzykiem

i ten
co kiełkuje czas
będzie dojrzewał
w zgubionej modlitwie litanią powtórzonej

-od braku piękna uchroń mnie Panie
i od trywialnej obroń banalności
i kroplę ziemi-nieba wlej mi w serce Panie
tej z liści
niewinnej
najprostszej radości-

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Gdzieś na krawędzi niebytu. Amor ziewnął. Jego chmura wygnieciona w kształcie serca dryfowała bezwiednie w morzu spokoju. Pluskały w nim pierwsze pryzmaty, jak on je kochał. Wyławiał je pulchniutkimi dłońmi i uzupełniał kołczan. Powtarzał sentencję, dmuchał, wygładzał. — Niech tylko trafi w czyjeś sedno. — Mruczał z lekkim podnieceniem. Mijały dni, nie spał w nocy, znużony wysokim lotem postanowił rozwinąć skrzydła. Machał nimi tak mocno, że przedmuchał tratwę nad jedną z większych metropolii. Rzeka świateł z lamp drogowych posłużyła mu za pas do lądowania. Statek nie tak całkiem mały zamienił w samochód, dostawczak fast foodu fudora. – Piękny ciemny róż, hej! – wskoczył na tylne siedzenie i zajarał eko-peta. Chmura zakasłała na tyle. Ruszył, dymił mini serduszkami, pierniczkami i hej! Pierwsze pasy ominął z piskiem przerażonego zmechanizowanego serducha. – O by cię diabli stara pokrako — wyzywał zatroskany mozolnym ślimakiem z laską i tobołkiem starszej pani. – Ma garba, a schować się w nim nie umie, ślimakpustelnik – zachichotał podle. Następny skręt był tak ostry, że jechał na dwóch kołach z lewej strony. Opony niczym pączki, podkskiwały pulsacyjne. Amorek zamknięty w puszce na ciastka przeżył szejkowanie. – O żeż! Spuszczam ci powietrze z kół, ty szalone! Od teraz polecisz baloniku na sznurku. Szedł tak rozlegniżowany trzymając nad głową serduszko, wyrywało się czasami potrącając głowy przechodniów. Zaskoczeni unosili głowy, widząc pierwszy raz niebo od wielu lat. Serce tymczasem kradło ich dane z serwisów randkowych, socjalnych itp. Amor zaczął odczuwać niewygodę braku ubrań, zimno w poślady, zmusiło go do założenia czegokolwiek. W cywilizowanym mieście ubrania z kontenerów były godnym recyklingiem. Poczuł się pewniej w trochę za dużej sukience. Poprawił loki, błysk w oku i heja!
    • @Whisper of loves rain   Bardzo dziękuję! To, co napisałeś o ciszy, która przestaje dusić, a staje się wolnością - to dokładnie ten przełom, który chciałam uchwycić.  Cieszę się na Twoje słowa. Pozdrawiam. :)   @huzarc  Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :) 
    • @huzarc  Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
    • @Berenika97 Zastanawiające, niepokojące czasy nastały, chociaż nie wiem czy kiedykolwiek był pokój. 
    • @Alicja_Wysocka Dziękuję! Przepiękna jest ta róża - jak z zaczarowanej krainy. :))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...