Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

****


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Świata schodziłem dość wiele
dużo blizn mam na mym ciele
Ludzi całe chmary znałem
Często ich irytowałem

Nikt z nich jednak w swej mądrości
Nie okazał mi podłości
Nawet gdy się sprzeciwiałem
I ich tezy prześmiewałem

Powiem teraz wam dość skrycie
Że się kłócę całe życie
Z każdym, zawsze i o wszystko
Kto ma inne stanowisko

Brnąc tak ciągle z kłótni w kłótnie
Umysł rozkwitł mój okrutnie
Już wiedziałem jak, z kim gadać
By ich słaby punkt wybadać

Lecz nie myślcie drodzy Państwo
Że ja jestem jakieś draństwo
Sprzeczki jest to rzecz normalna
Wszem i wobec spostrzegalna

I tu nawet, wam pod nosem
Pojawiłem się z chaosem
Szybko, ostro osądzony
Się poczułem urażony

Szczególnie, że pewna Pani
Stosowała chwyt dość tani
Posługując się pogłosem
Chciała bawić się mym głosem

Gdy spirala się rozkręci
Mało co mnie już zniechęci
Co się jednak okazało
Na zasady i mnie mało

Chyba skończę już pisanie
Bo się spieszę na śniadanie
Może znajdę tam chętnego
Do dialogu kolejnego

A tymczasem, bez urazy
Pomyśl czasem, choć dwa razy
Jednak by dać upust parze
Pozostawiam komentarze

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Lekko i bardzo sympatycznie poprowadzona narracja. Troszkę można dopracować poszczególne wersy, ale patrząc na całość jestem bardzo na tak -    kolej rzeczy.    pozdrawiam   
    • Jak co dzień rano szybki bieg Nie chcesz się spóźnić no, bo szef Od dawna ma na ciebie oko Nie warto skakać za wysoko Zaciskasz zęby marszczysz twarz Bo przecież kredyt trzeba spłacić Trudno ci teraz zmieniać pracę Nie chcesz bez premii kolejny raz O ileż kurwa można tak Wstawać i wracać - dzień za dniem I nie mieć siły na długi sen I pytać, czy ja jestem tłem   A w biurze znów codzienny syf Ktoś łapie plusy, lecz nie ty Bo ty masz w dupie integracje Bo tobie dziecko w domu płacze Bo ty masz żonę trójkę dzieci Korpo nie widzi takich rzeczy W korpo się liczy uśmiech, gest Wynik tu najważniejszy jest Ty robisz swoje, jak ten wół Co ciągnie w polu ciężki pług Nikt nie dziękuje, nikt nie spyta Marzysz o nocy, noc też zimna   A kiedy wracasz - miasto śpi Latarnie świecą jakby łzy Na klatce schody -  wciąż pod górę Dasz radę - silną masz naturę A jutro znowu będziesz biec Nie chcesz się spóźnić no, bo szef Od dawna ma na ciebie oko Nie warto skakać za wysoko  
    • @Magdalena Dobrze. Ja jestem pomysłodawcą, a Ty - organizatorem ;) Możemy tego nie ubierać w jakąś ścisłą formułę - w tytule oznaczajmy wiersze (M) jeśli kobieta pisze "w męskim stylu" i (K) jeśli mężczyzna próbuje przyjąć kobiecą optykę. Może dział Zabawy się przyda... Zaczynasz?
    • @Allen N. jak Wyspiański ? ale taki wykręcony mózg działa mniej dokładnie...a potem co by tu jeszcze co by tu jeszcze i totalny śmietnik, wiem że to się wydaje nudne ale warto odnaleźć zdrową równowagę
    • Cisza czarnego cienia usypia me myśli Kołysze oczy w rytmie bezdennej nienawiści Zamykam szczere serce tym bólem okryte Jak szczyt góry, marzenia śmiercią zdobyte   Blask zawistnego płomienia ogrzewa mą bladą twarz Czy mogę na Ciebie liczyć, czy łaski odrobinę mi dasz ? Marznę lecz z lodu powodu, którym twe serce znamione Chęć skończonej udręki. Chęci te nieposkromione   Klęczę wiec przed twoimi jak skala twardymi słowami Zamykam w mym spojrzeniu słońce, powiekami Z głowy mej krzyk wydobyty, jakby w gardle zastały  Kłaniaj się! Myśli bezpowrotnie osłupiały.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...