Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pewna panna Mariolka z Trzebniby
biust swój kochała, w push-up ubierała.
Każdemu pokazywała chirurgi renowację,
jędrnej piątki innowację...aż się zestarza
a każdemu wiadomo, że sylikon również parcieje.



Ta sama panna Mariola
panów kochała nad życie,
każdemu oddawała swe cnotliwe bycie.
Miłowała, zwłaszcza ich portmonetki, zielone setki...
aż lekarz ginekolog w nowej willi zamieszkał.

Opublikowano

Pani aneto,
widać, że wierszyk wyszedł był dość szybko. Gdzieś coś się rymnęło, jakoś w zwrotki ułożyło.
Mniemam, że miało być śmiesznie?
Niestety - wyszedł bardzo smutny paszkwil na pewne formy egzystencji.
Czyli - chyba klapa?
:)
pzdr. b

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Romanie, nie "chyba", a na pewno !
Uwierzy Pan, że przedstawiłam ten wiersz jako limeryk konkursowy ? Sama się teraz tego wstydzę i muszę dodać, że osobiście prosiłam o jego przeniesienie.Będzie to dla mnie dobra nauczka.
Szkoda, że tylko jedna osoba [czarna], zwóciła na to uwagę, zachęcając mnie do obejrzenia strony podstawowych zasad limeryków.
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...