Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tak bardzo bym chciała
tulić w ramionach,
ściskać,całować,
noc,dzień opiekować,
troszczyć się , martwić,
cieszyć,radować,
czytać mu śpiewać,
kołysać do snu.

Tak bardzo bym chciała
mieć go przy boku,
przyglądać się ,słuchać,
jeść,bawić się razem,
rysować,malować
i cieszyć się sobą !
Lecz żeby się zrodził
potrzebny ktoś obok.

Opublikowano

hm, niestety, wiem, że to dla Ciebie ważne, że dla Niego, ale nieco banalne, poza tym ten wers:
"noc,dzień opiekować" - nocą , dniem opiekować się, albo i nocą, i dniem opiekować się Nim? myślę, że w tym wierszu trochę męczy nagromadzenie bezokoliczników. pozdrawiam.
Opublikowano

ale...
dorotko...
to jest wiersz o ......o pragnieniu posiadania dziecka..
śmy się chyba niezrozumiały...a w ostatnich wersach mysłałam, że widać..

Paulino :) ślub? :) hmm, jeszcze nie kochana, jeszcze.. :)

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Opublikowano


Mam nadzieje ze cie nie uraze Kochana Natko, ale wiersz jest troche przeslodzony..Wiem ze ma to zwoj cel..Bo wlasnie tak slodko i czule mowi sie do dziecka i tak tez sie z nim postepuje..Ale tyle slodyczy potrafi czasem zemdlic..

Wiersz jak najbardziej w Twoim stylu..Masz w sobie taki optymiszm, taka radosc i dobroc i to widac w tym wierszu..I za to cie lubie

Plus za puente..Bardzo ladna.


A tak pozatym to tak ci sie spieszy do tego dziecka?..Bo mi jeszcze nie za bardzo:)
Opublikowano

Wiesz co Dorota... Teraz to mnie zwyczajnie zdenerwowalas. Przeczytalem wiersz i chcialem wstawic komentarz. Czytam Twoj, a Twoj jest praktycznie taki jak mial byc moj :D Oprocz tej slodkosci. Hueh tego nigdy nie za duzo. U mnie cukierki tylko na siwta, wiec spragniony jestem :D(o pomaranczach nie wspomne). Rzeczywiscie duzo ciepla, optymizmu i masa dobroci "wylazi" z Twojej poezji i peuznie z usmiechem w strone odbiorcy.
Tylko jest jeden problem z tym waszym zwiazkiem... Bo widzisz wirtualnie sie nie da... :D.
Czyli obawiam sie, ze na dzidziusia bedziesz musiala poczekac jeszcze troszke. Hueh ja juz sie boje swojego chrzesniaka, ktory za kilka miesiecy pojawi sie w rodzince. Ostatnie miesiace spokojnego snu ...
Chyba lepiej jak sie juz poloze :D
Pozdrawiam

Opublikowano

Myslisz, ze hueh tamen sen ... :D. Moze wplynac... Tylko mi nie mow, ze w ciazy jestes... O bosz... Bede tata :p
Pragne tego dziecka, ale bedzie mieszkac u Ciebie :], a tatus bedzie z nim rozmawial na gg, chyba, ze zafudnujesz mi bilet na Pomorze, bez powrotu :D:D:D
Pozdro dla Ciebiei embrionu :D

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @karenkaMiło mi ze się podobało - serdecznie pozdrawiam 
    • @Berenika97 Świetny wiersz, bardzo bliski sercu, ale zaczynam się martwić... Wiele serdeczności

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Popielicy sierść zalśniła, przetarła czarne perły łapką. Korzenie zwisały nad nią, zbyt krótkie, zziębnięte na wysuszenie podłoża. Brunatne liście zaszeleściły. Przewróciła się na drugi bok, oddychając powoli. – Zgromadziłam te wszystkie listy? – patrzyła spod ukosa na stertę upchaną w rogu pieczary. Myślała wolno, odświeżając wydarzenia sprzed zapaści zimowej. Przegarnęła ziemię losowo wybierając jeden liść bez adresu. Potarła go ostrożnie. – Przesyłam tobie matko... urwała korespondencję. Spojrzała jeszcze raz i posmutniała. Nadawcą było młode drzewo Bukowiny. Stracone podczas wycinki jesiennej razem z krzakami. Wzięła drugi listek, pismo zdobione, pozłacane żywicą, szlachetne. – Moja kochana... pnę się ku Tobie... czytała wyrywkowo. Pośpiesznie, unikając wzruszenia. On tam nadal rośnie stary Wiąz, przywiązany do płotu wyciąga gałęzie do niej. Popielica ujrzała Lipę z dziurą w konarze w trzecim wysłanym i niedostarczonym skrawku kory. – W mojej torbie jest list do mnie — pomyślała i przeczołgała się w stronę wejścia do dziury.   Papeteria była w polne kwiaty. Otwarta koperta ukazywała atramentowe pismo. Kaligrafia nienagnana. Popielica rozłożyła czerpany papier, ogromny arkusz utworzył dywan w legowisku.   Potarła łapką, jak miała w zwyczaju róg strony i nic. Lekko zirytowana ponowiła próbę. Nadal nic. Przeskoczyła na drugą stronę. Ponowiła odczytanie, nic nie zrozumiała oprócz szelestu. Zdziwiona pośliniła paluszki. Nacisnęła pierwszą literę. – Jest! Pisnęła głośno. Dotyk był coraz bardziej niemiły. Na środku oderwała łapkę.   "Piszę do Ciebie te słowa, ponieważ tylko duch mi został... Przeszedłem proces wycinki, zmielenia i... jestem wyczerpanym papierem z drzewa." *** Popielica wpatrywała się długo w skrzynki na listy przy ludzkich domach. ***
    • Zmysłowość z synestezją; ironicznie, naturalistycznie, metaforycznie, ciekawie i tajemniczo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Dziękuję i miłego

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Waldemar_Talar_Talar  @Trollformel  @Leszek Piotr Laskowski Dziękuję Wam      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...