Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

być może ale podkreślam
tylko być może
powinno mi być przykro z powodu
tych wszystkich osób

nigdy mi się nie przyśnią
nie okryję ich kocem
jak miałabym im ułożyć poduszkę pod głową
skoro nie istniejemy dla siebie
choćby tylko słowem

moje ciało nie pożąda osób obcych
może by i chciało poznać kogoś do tego stopnia
przekonać się czy można przebyć tę kładkę
ale jest samym zdrowiem

to nie tajemnica
każdy człowiek jak misa
przez którą przelewa się strumień przyjemności
to odczucie orgazmiczne
nie chcę z nim zrywać

taki towarzysz nie ma swojej ceny
po prostu świeci wewnątrz

jest kowalem intymnej przestrzeni
pomaga
wskazuje drogę

wiesz gdzie idziesz i kim jesteś
jesteś panią samej siebie

Opublikowano

@Penelope_Coal
wydaje mi się... taka "filozofia szczęścia" to akceptowanie siebie czyli wolność wewnętrzna - inaczej "bycie sobą":

wiesz gdzie idziesz i kim jesteś
jesteś panią samej siebie


serdecznie pozdrawiam, Penelope :)

Opublikowano

@teresa943
Wolność, Krysiu, zgadza się, ale też, co może ważniejsze, samoświadomość, a bycie sobą to już całkowicie zewnętrzna sprawa, bo dotyczy umiejętności przekazania tego wnętrza otoczeniu. Ale tak, wewnętrzna wolność to punkt wyjścia. Pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...