Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To on leśny człowiek,
Który przybył z piekielnych udręk,
Co żalu z życia pchało
mu się ogrom do powiek -
Mając ciężar smętnej
nie pociechy przelęk.

Żyjąc teraz w leśnej toni,
Życie nie ma usłane różami,
A piękno natury, co go
przed markotnością broni
I budzi śpiewem ptaków -
krążących nad leśnymi progami.

Od tej pory nie widziałem abym
Oczy mu zaprószyły się łzami.
Tylko widzę go tam,
gdzie kumkają żaby,
Co uwalnia duszę,
wczoraj przywaloną kamieniami.

Co chwila, mając głowę na karku,
Ją dla wzroku podnosi ku niebu,
Nie mając już w duszy chaosu,
jak na ludzkim jarmarku,
Chodząc w cień myśleć do starego dębu.

Pola wkoło w zimowym i jarym zbożu płyną
Przez wiatr gonione przed siebie...
Ziemia, która pokryta gliną -
Rodzi jak w żadnej glebie.

Dzieciństwo, które tutaj spędzone,
Czas za nic nie cofnie wstecz.
Jak kijem "Sidry" nie zawrócisz w tę stronę,
Co nie płynie, bo płynie przed siebie, lecz

Zobaczysz dziką ptaszynę,
Która śpiewająca krząta się po krzakach!...
Wtedy chce się wejść w tę olszynę
I słuchać ją, jak w dziecięcych latach.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lemert   Motyw zimy nie jest tu tylko porą roku, ale gestem - próbą osłonięcia świata przed tym, co zbyt bolesne i zbyt szybkie. Piękny obraz matki okrywającej biedę dzieciny własnymi dłońmi - jest w nim bezradność, ale i ogromna czułość. Podoba mi się. :) 
    • @Alicja_Wysocka Przytulę. :)
    • @Trollformel   Bardzo zmysłowy wiersz, który działa bardziej zapachem i ruchem niż opowieścią. Podoba mi się ta dwuznaczność słowa "winna" i metafora wina -gdy kobiecość nie jest tu dosłowna, tylko fermentująca, pełna napięcia i delikatnego ryzyka. Szczególne jest ostrzeżenie, by nie potrząsać butelką - czytam je jako apel o uważność wobec kruchego wdzięku i namiętności. :)
    • niech świat wysławia się niewyraźnie (zabawnie by było: źle usłyszał własne słowa, przekłada je na język przedmiotów – i rano ludzie, zamiast pantofli wzuwają kartofle)! po co nam wiedza, efekty odkryć, zdobycze nauki? chcę wyruszyć z tobą w świetlistą krętaninę (deklaracja tyleż czysta, co trącąca anarchizmem!), gdzie nie będzie się liczyć z przeszłością, dobrze? zatem patrz: uśmiechnięci opuszczają czarne muzea. jesteśmy w tym tłumie. na następnej ulicy czeka nas baśń: nieco nadpróchniały drakkar o falujących na wietrze strzępach żagli, pękata bestia spoczywająca na grzbiecie przeogromnego ptaka. wsiadaj, proszę. i lecimy na Księżyc, bo przecież można to zrobić, byle na wstrzymanym oddechu. z zawodu jestem celowniczym, więc umiem nawigować nawet z zamkniętymi oczami. bez problemu wylądujemy na Morzu Spokoju. ileż tam magii! naturalny satelita okazuje się być olbrzymim repozytorium pamiętników i zarazem teatrem, gdzie wystawiane są sztuki na podstawie niechcianych wspomnień. patrzymy, czytamy. oskórowywanie widm, skalpowanie cieni. pamiętaj to tylko baśń. więc przepracowujemy... przyszłość.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Wiem :) Dlatego też się uśmiechałem w pierwszym komentarzu.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...