Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

płatki róży zamarły na twym policzku.
kaniony zmarszczek o zachodzie słóńca rzucają długie cienie.
pędzelki spłowiałych rzęs uderzają w rytm tamtamów
a wykrzywione jak obolałe ego usta
w gromnicznym wyrazie wprawiają w histerię przestrzeń.
i kiedy tak patrzysz na mnie na twym nosie
wyrasta róg i grubieje skóra na karku.
zieleniejesz morską trawą zmieniając twarz
w oblicze ni to nosorożca ni to warana.
z bezkrwistych ust ścieka trująca ślina.
dlatego niestety nie mogę otworzyć ci złotego nieba
ani zapleść warkoczy komet na twą cześć o pani
twoją sukienkę pożarły już wirtualne mole
a spodnie które nosisz mają rozporek.
wracasz dudniącym truchtem do błotnistych źródeł
jak zielony ssakogad
a ja już nic a nic z tego nie rozumiem
czując smród twych przegniłych z nudy
i zobojętnienia jajników o pani.

Opublikowano

bardzo ciekawe rozważania, spostrzeżenia, na które ja, jako kobieta, mogłabym się obrazić, ale nie, otóż nie!
test do przemyśleń dla obu stron
może tylko pierwsze 'o pani' wyrzuciłabym, wtedy to końcowe byłoby mocniej zaakcentowane

pozdrawiam

Opublikowano

@Jan_Wodnik

No niestety, tak to jest. Aczkolwiek widocznie było im lepiej, jak wszyscy nosili takie same stroje robocze i hulali na traktorach.
Ciekawe, kiedy się obudzą i uznają, że w toaletach publicznych też istnieją podziały.

Pozdrawiam.

Opublikowano

sun: dzięki za czytanie i pochwałę. Pozdrawiam

M.Krzywak: brak podziału w toaletach i przymusowe tęczowe spodenko-spódniczki to może być nowy trend... Lepiej więc zamilknę... - z pozdrowieniami i podziękowaniem za wpis.

kredens : w gruncie rzeczy taki protest mnie cieszy. Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
    • @Czarek Płatak dzięki:)
    • Niechybnie pięćdziesiątka. Wszystkiego najlepszego :-)
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...