Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie zmuszaj do przyjęcia
osobistych wizji
wyparcia świadomości nie pomogą
w ponoszeniu konsekwencji

nigdy nie będę podkładać się
pod pędzący pociąg twoich domniemywań
pamięć zagoi się z czasem
napisy blizn zaznaczą końcowy przystanek

winisz semafory źle ułożone tory
sam ciągnij ciężar po wytyczonym szlaku

odłączam się od transmisji danych
na stacji odizolowanie

Opublikowano

Przyszła mi do głowy tylko jedna zmiana:
"sam woź ciężar" - skoro dominuje wątek pociągu.
Może nie mam słów wyczucia, ale semafor mi pasuje.

W tej postawie psychologicznej wina jest na zewnątrz, w byle podkładzie kolejowym, w innym odcieniu chodnika. To jest pretekst. Ale jak skuteczny ;-)

Opublikowano

nie zmuszaj do przyjęcia
osobistych wizji
wyparcia świadomości nie pomogą
ponoś konsekwencje

nigdy nie będę podkładać się
pod pędzący pociąg twoich domniemań
rany pamięci z czasem się zagoją
tylko blizny znaczyć będą kolejny przystanek

dziś winisz semafory źle ułożone tory
sam nieś ciężar
odłączam się od transmisji danych


wysiadam na stacji odizolowanie


Wielkie Sorry ! Drugi raz zdarza mi się ingerować w czyiś wiersz. Moja propozycja powyżej... Zmieniłem noś na nieś bo wyżej jest ponoć ponoś :-) A ogólnie całkiem całkiem ;-)

Opublikowano

@sława_zaczek
Stasiu kunsztownie powaliłaś wierszem , pięknie , dosadnie -cała TY!
Gdzieś w wierszu odnalazłam siebie , tak przypadkiem może :
"
winisz semafory źle
ułożone tory
sam ciągnij ciężar po
wytyczonym szlaku..."

Serdeczności!
Hania

Opublikowano

Stasiu, wymowny "koniec jazdy".. wiadomo, w czym rzecz.
Puenta b.dobra.
Przymknęłam oko na trzeci i czwarty wers w I- szej, tzn. tego może dla mnie nie być.
w II- giej są dwa "się", warto jedno jakoś "wywalic".. ;)
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tadeo Na sen najlepsza melatonina Ale wyłączenie z dodatkiem wina  Więc po zażyciu mikstury  Mogą w pamięci być dziury  Już nie wiadomo czy MelatoNina?  
    • For my fellow Poets — Guardians of the word, carrying kindness and the light of learning across every friendly poetic front. ------- ///___\\\ ------- “Poetry in Arms”   I hear the calling voices “Let's use our pens like guns!” and so I stand among them in Poetry in Arms.   I was young scribe in silence, and felt what wounds remain, from those who write in verses and others write in plain.   In pages like in trenches, sharp words in fierce desire, ink loaded like gunpowder, “Survive the evil fire!”   Our legendary Poets, Cover us with your care, and offer honest counsel, from any face hater.   If you walking this way, Don’t lose your heart and mind, evil will pass away from poetry unkind.   Hey, evil owful hater! Carefully listen us: We’ll prove you — words are matter! — in Poetry in Arms.   We don't it for a glory, Nor any applause goal, But tell you all the story What still lives in our soul.   And when depression hits you, Can't hold your pen like sword, Let all your thinks will go to: Weapon is hide in word.   Despite life meet last hour — Our poems never burns And we will live in our — Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------  
    • @LessLove Jaka ładna piosenka:-) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Wciąż się zastanawiam, ale chyba jednak wstawię ;) - najwyżej mnie zjadą...  Dziękuję za komentarz i informację. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @piąteprzezdziesiąte Wszystko gra ;) :)  Dziękuję za polubienie i komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...