Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Stanąłem, więc goły przed moim zwierciadłem
kiedy weń spojrzałem omal nie upadłem
bo to, co żem ujrzał to zgrozą napawa
- obejrzałem z lewa a następnie z prawa

i stwierdzam ze wstydem, że na ciała bieli
ani jeden pryszczyk nigdzie się nie ścieli
a chciałem zabłysnąć, być na topie listy
lecz by to osiągnąć muszę internisty

zapytać się o to lub dermatologa
jak uzyskać pryszcze i którędy droga
biegnie po czempionat, po prymat, po sławę
lecz nim to uczynię to dopiję kawę.

Pozdrawiam
HJ

Oj Panie Henryku , uśmiałam się oj uśmiałam ,,a kunszt poetycki w pełni!
Dziękuje!
Pozdrawiam serdecznie!

Bywa, że ja także śmieję się też z tego
i nieraz powiadam pofolguj kolego
nie rozciągaj tekstu, strofy - góra dwie, trzy
lecz na nic zakazy, bo gdy ręka zwietrzy

że może swobodnie pisać, co popadnie
choćbym się utopił i już leżał na dnie
to czy to ocean czy to dno bajora
to jeszcze po piachu pisać ciągle skora

a gdyby mi kopa ktoś zasadził w zadek
biorąc pod rozwagę i taki przypadek
pewnie bym w powietrzu kreślił, choć koślawo
naprzemiennie strofy na lewo i prawo

wedle tej zasady, że na nieboskłonie
nikt nie poda pióra a więc obie dłonie
mając niezajęte językiem migowym
też bym coś napisał i o tym i owym.

Pozdrawiam
HJ


I oto ,cały kunszt poezji , finezji ,,,i czego kto zapragnie!
I Pana Henryka spełniania , tak na zawołanie
I jak miło , lekko jest do poczytania!

Serdeczności!

Hanna



Jak bałwan na słoneczku
rozpływam się w błogości
bo tyle komplementów
pod moim wpisem gości.

a człowiek jest istotą
na komplementy łasą
więc ja je też przyjmuję
niech będzie - piszę z klasą.

Pozdrawiam serdecznie
HJ
Opublikowano

Panie Henryku nazwę Cię wielki
To jest epos poezji na wieki
nie tylko na dziś i na jutro
a pisane nie łaso i chytro!

Chwalić zwyczajnie co dobre
pogonić gadanie niedobre
to takie normalne zachowanie
człowieka potraktować godnie!

Nie wywyższać się nad wysokiego
nie nadużywać swojego ego
czerpać z większych od siebie
tak podziękować światu za Ciebie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nieraz niczym woda z rynny
ciurkiem lecą wersów ciągi
ustawiając się na torach
aby potem jak pociągi

ruszyć dalej, jeszcze dalej
a po drodze gdzieś na stacji
pozostawić wiersz podróżnym,
zmusić ich do medytacji.

Pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Powinienem teraz usiąść
i bufona przybrać minę
myśląc sobie już za życia
w pewnych kręgach wnet zasłynę

ale chyba nici z tego
bo nie lubię bufonady
bowiem skromność jest mą cechą
i świadectwem mej ogłady

chociaż przyznam się uczciwie
gdy nas chwalą jest nam miło
lecz pytanie jest otwarte
- czy się na to zasłużyło?

Pozdrawiam
HJ

Opublikowano

Skromny-czyli prawdziwie wartościowy
umysłowy ale jednak uczuciowy
prosty i złożony za razem
a pięknie się bawi wyrazem

pora kończyć naszą zabawę
do pracy wrócić nie po sławę
lecz z potrzeby wnętrza
dla drugiego wnętrza!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja już pracą się nie kalam
bo mam statut emeryta
co najwyżej mi dokucza
ciężką pracą, lecz nabyta

tylko jakaś taka tycia
wielkość mej emerytury
która nijak nie licuje
do wielkości mej postury

lecz nie pora się użalać
gdy mi pewnie pozostało
tak jak i emerytury
lat do życia - czyli mało.

Pozdrawiam
HJ

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Marlett witam cię,oj jak dawno, i Henryku ciebie też :D


Powitania poczynione
teraz powiedz, w którą stronę
zmierzasz, czy przypadkiem może
- urlop, wczasy gdzieś nad morzem?

Jeśli tak to mówię sorry
bo mnie nasze polskie tory
wnet powiodą do Krakowa
bo choć aura tam niezdrowa

klimat też nieprzyjacielski
bowiem taki smok wawelski
miast jak inni pierś z indyka
piękne Krakowianki łykał

i choć może to teoria
tak naucza nas historia
a ja wierzę w te nauki
no, bo skoro białe kruki

zalegają na regałach
miast uganiać się po skałach
gdzie w naturze samiec szuka
płci przeciwnej okaz kruka

to nie dziwię się niczemu
a smokowi wawelskiemu
jadę i się w pas pokłonię
i Krakowi jak na tronie

będzie siedział na Wawelu
potem szwendać się bez celu
będę we dnie i wieczory
bo mam werwy zapas spory.

Pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kiedyś, kiedy byłem młody
a to było lata temu
dermatolog też przypisał
lecz maść szarą, bo jednemu

z mych kolegów wszy łonowe
harcowały ciemną nocą
i tak jemu dokuczały,
że aż prosił mnie bym procą

powystrzelał to dziadostwo
lecz ze względu na klejnoty
poszedł do dermatologa
i skończyły się kłopoty.

Pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Pośród krain optymizmu
padła kropla pesymizmu
precz mi stąd chuliganie
Nikt nie pytał Cię o zdanie!

Nie przyćmiłem mej radości
Bom jest pełen wciąż miłości
ktoś mnie kocha, a ja ją
To jest właśnie życia trzon!

To w miłości sens radości
Morze lęku, zaufania
życie w szczęściu do przetrwania
Żegnaj smutku,już Cię nie ma, powiedziałem do widzenia!

:D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Samą miłością człek nie wyżyje
życie jest splotem przeróżnych spraw
od chuligańskich niecnych wybryków
do szczytów sławy, orderów, braw

a między nimi jest melancholia,
są pocałunki, ekstazy łyk
i coś, co ciało dreszczami mrowi
i ból, i trwogi nabrzmiały krzyk

i tak być musi, bowiem idylla
częściowo szczęście może nam dać
a marazm oraz bierna stagnacja
także przez wieczność nie może trwać.


Pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Skąd się pomysły biorą w Twej głowie
skąd masz na wszystko prostą odpowiedź?
jak tak całymi dniami tworzyć
żeby się stale nie powtórzyć

gadać i gadać nie prostym banałem
władać tak wielkim swym arsenałem
morałów i prawdy tak doskonałej
przez nas wszystkich kochanej!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Może to jest dar od Boga
ta prostota, lekkość pióra
samoistnie tkwiąc w człowieku
niezbadaną jest natura

może umysł coś dorzuca
myśl jakową lub zdarzenie
a ja tylko to szlifując
drogocenne mam kamienie

potem blichtrem się otocza
bieg nadaje i śle wszędzie
albo wrzuca do szuflady
myśląc a niech sobie będzie

leżał w ciszy nieczytany
pod warstewką kurzu, pyłu
przygnieciony jakąś książką
na uboczu, w kącie, z tyłu.

Pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zachodzili w głowę chłopy
baby się zebrały wszystkie
cały dzień dumają o tym
czy to krosty są czy pryszcze

Wyzwolona głos zabrała
chuda była niczym tyczka
ech Pryszczaty idź na całość
tobie na gwałt kosmetyczka

no i przyszło jakieś chuchro
lecz zadbane doskonale
co nie tylko pysk wytłukło
en face legł - na porcelanie

morał chłopom zsyła Wenus
mordkę chcecie mieć jak liczko
to działajcie nie samemu
ale wspólnie z kosmetyczką
:))

pozdrawiam Jacek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zachodzili w głowę chłopy
baby się zebrały wszystkie
cały dzień dumają o tym
czy to krosty są czy pryszcze

Wyzwolona głos zabrała
chuda była niczym tyczka
ech Pryszczaty idź na całość
tobie na gwałt kosmetyczka

no i przyszło jakieś chuchro
lecz zadbane doskonale
co nie tylko pysk wytłukło
en face legł - na porcelanie

morał chłopom zsyła Wenus
mordkę chcecie mieć jak liczko
to działajcie nie samemu
ale wspólnie z kosmetyczką
:))

pozdrawiam Jacek

Mój Pryszczaty był bez grosza
czemu dziwić się nie trzeba
bowiem zawsze jakiś koleś
przyjdzie z kieliszeczkiem chleba

a do tego jak wiadomo
na przekąskę jakaś kiszka
choć nie zawsze przymusowo
ważne, aby dno kieliszka

nie świeciło jak turecki
święty, goły, bo należy
wiedzieć, że w tym towarzystwie
każdy jeden święcie wierzy

że nie ważne to, co jutro
byle dzisiaj wypić wiele
taka to ich filozofia
i najbliższych godzin cele

więc z powodów jak powyżej
wniosek się nasuwa taki,
że zbyteczna kosmetyczka
obić mordę i chłopaki

mogą, jeśli gość zaszura
lub z kolejki się wyłamie
bez różnicy gdzie się pije
na melinie albo w bramie

więc kto by się tam przejmował
że pryszczatą ma facjatę
- tu się myśli czy ktoś z flaszką
wtarabani się na chatę.


Pozdrawiam
HJ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @lena2_, I dlatego świat wyobraźni jest większy od rzeczywistego, dziękuję za komentarz i za to, że jesteś, pozdrawiam :)   @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję :)
    • @Jacek_Suchowicz ... mimo że słońce nad wszystkimi każdy ma  swoje winy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Rusałka   I przeczytała wiersz. O sukience szytej z wody. Kiedy ją oglądano, była już widmem. Kiedy o niej czytano, była widmem widma. Dlaczego widmo cieszy?   I przeczytała wiersz. O sukience szytej z ognia. Kiedy ją oglądano, właścicielka  krzyczała przez wiek. Kiedy o niej czytano, sama była już widmem. Dlaczego widmo nie cieszy?   I przeczytała wiersz. O sukience szytej  z powietrza. Kiedy oglądano, wszyscy ją nosili. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego to nie cieszy kolejnych widm?   I przeczytała wiersz. O sukience uszytej z wojny. Kiedy ją oglądano, była cała w ranach. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego widmo ciągle ma rany i krzyczy?
    • jesteśmy a jakby  nas w pełni nie było    każda  bliskość uśmiecha się  obiecuje  czuć jej oddech    jest jak ulubiony deser  chcielibyśmy ...   nie zawsze daje  to o czym ...  oboje myślimy    ciepło rąk  jest takie miłe    6.2026 andrew   
    • JAK ŚPIEWAĆ WAŚĆ MAĆ: 1. Część pierwsza: Klasyczny,punk / cold wave psychodeliczny Zwrotki o „Przygodzie” i „Przybłędzie” (aż Do słów „...a dla Uszatka, w tramwaju tłok”) Mają idealny, parzysty rytm. Jak śpiewASZ: Wokal powinien być monotonny, chłodny (jak mrok) 1. Część druga:   Nagłe tąpnięcie i destrukcja (Glitch / Noise) Moment, w którym wklejasz interfejs (sino voice) Cyfrowy („Strona główna Szukaj więcej...”), to muzyczny punkt zwro... 1. Część trzecia:   Melorecytacja / Teatr Dramatyczny. Końcówka od słów „W Zagłębieniach ulic...” traci piosenkowy (geriatr -Yczny) rytm i staje się wierszem w [SYSTEM ERROR: 0x0000001F] Proces "DOROSŁOŚĆ. EXE" napotkał nieoczekiwany błąd Pamięci. Bufor tożsamośc I został przepełniony (Stack Overflow). Lokalizacja błędu: między Naszym ratuszem a naszym kościołem, w zagłębieni A wszystkie, bez ciemnia ląku. Stan urządzenia: [X] Pysk sprany (Klamka_v2 [X] Gardło obmyłje (Denaturat_Premi Um) [X] Kształty zbadane (Prze Dszkolanka_Dżin) Próba odzy   Skania danych... Niepowod zenie.Resztę znam: Przemija, p RzemiNęŁoliśmyŁA! Naciśnij dowol Ny klawisz, aby odwrócić się i od Wrócić się znów. Naciśnij [RE SET], aby nałożyć ręce w go   Dzinie złej.......... [Dźwięk: Trza Sk bezpiecznika. Głośny, kró tki pisk cyfrowego sprzęż Enia.][Wizua Lizacja: Ekran miga na nie Biesko, po czym gaśnie ca łkowicie.][CISZ A.] ─── Teraz twoja kolej, daj się porwać Przygodzie Jacques'a Brela Bo całe jego życie było cudowną  Burzliwą przygodą. Przybłęda: Jego przygoda (zaczyna się...) MAM NA TO ŚWIT... Przygoda, przygoda Przygoda zaczyna się o poranku Przygoda wstaje skoro świt Ona zaczyna się w rannym słonku Przychodzi, by nam rączki myć Przybłęda, przybłęda, Przybłęda warczy na poranki Przybłęda w nocy idzie w karty grać Woli kolegów niż koleżanki, Przychodzi, z klamką , by nam pysk sprać " Pankracy to przybłęda, sam się przypętał Zaczyna pić już o poranku..." Przygoda zaczyna się o świcie A świt prowadzi nas przez drogę na szlak Przygoda naszym skarbem życia Który odkrywamy w ranka błask Przybłęda zaczyna chlać o świcie Bo w świt Przybłędę trafia szlag Przybłędzie wóda wchodzi znakomicie Bynajmniej ranka błask mu nie w smak (Właściwie: "łapką / klamkę tknąć", W zależności od wersji zwrotki obficie Najpopularniejsza to: "A Pankracy to równy gość.") Dla Martina to żelazo na kowadle Dla Cezara, wino, co go wprawia w śpiew Dla Yvona - morze, kto jego dal odgadnie? To ten, co właśnie wschodzi, dzień... Dla Pankracego to świeże mięso w imadle Dla Reksia, kość, co go pije w krok Dla Kolargola, biała Śmierć w spirali, na dnie A dla Uszatka, w tramwaju tłok... To pszenica, którą wspólnie młócimy Robota zaczyna wcześnie się O świcie każdym wciąż walczymy Wcześnie zaczyna się karat ten... Bo, kasa co ją młóci Pankracy Sama nie zarobi się W tym świecie o który walczymy Dniem Pracy Czy jak tam nazywa się bardak ten.. Niech światło obmyje nasze ręce Wszystko, czego szukamy, aby odkryć ją i dać Kwitnie każdego dnia w tydzień, czy odświętnie Wielka przygoda musi zostać, trwać Niech tylko denaturatęm obmyłję gardło spragnione Wszystko, czego nam trzeba, to kwestia Być czy Mać? Szybciej nalewaj bo ledwię widzę swój kóniec Wielka Bezbłędna wiecznie musi ma, mieć, trwać Między naszym ratuszem a naszym kościołem Między bramą dziadka Dey Strona główna Szukaj więcej Twoja biblioteka Premium Kopiuj Wklej Koperta dla mera, dwie dla wikariera Kwiatki dla babki, że Hey! Sterta główna Szukaj więc! Twoja biblioteka czeka Premium wóda gotuj klej Szukaj Zaznacz wszystko O świcie każdego poranka Wtedy zaczyna dorosłość się Niech nasze kształty zbada przedszkolanka... Nie szukej znasz wszystko O świcie! Giń! Wtedy zaczynia się taki Dżin.,. Niech kształt O! Tej Flaszy nie doczeka poranka Ci co nas naprawdę kochają nałożą na nas ręce w godzinie złej Ci kochają dać se w dłoń szable doń! W zagłębieniach ulic, w cieniach łąk Na końcu drogi, pośrodku pól Stojąc na wietrze, siejąc swąd Pochylając się ku ziemi, nie wychodząc z ról W zagłębienia wszystkie, bez ciemnia ląku Lej, w końcu drogi, choć pól Trwa... Jąc w wierze, czuję swąd dźwięków Ujchylam się ku ziem, wchodze w to, z góry na dół! Siedząc obok starców, tkając wiklinę Leżąc w słońcu, chłonąc światło-cień Resztę znam: Nie przeminie! Leżem se wtem korcu, żułjąc strychninę Leżąc w słońcu, chołnąc światło- w sień... Resztę znam: Przemija, przeminęłoliśmyŁA! Który świetło zgaś ... ─── KRAM SZRAM DLA DAM DAM WAM

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W mieście Amsterdam jest taki port Jest czarci zaułek ten Są żeglarze, co idą w tan jak w sport I sny, co na zawsze kradną sen U wrót, gdzie Amsterdamu port. W porcie Amsterdam pociąg kończy bieg Jak żeglarze, którzy tu sen swój śnią O sztandarach, co wciąż jeszcze lśnią A za rogiem czeka już świtu brzeg. Tam, gdzie czai się portu Amsterdam cień Są żeglarze, pijani w sztok od absyntu i złych snów, Co stoją wciąż, lecz umierają dzień w dzień O świcie, tam u portu Amsterdam wrót. Lecz w porcie Amsterdam jest nie tylko mord: Są też żeglarze, co dzień w dzień rodzą się W ciężkim upale i nie lżejszej mgle Co pianą płoną, gdzie Amsterdam ma port. ─── W porcie Amsterdam zawsze jesteś sam, Jak żeglarze ci, co wciąż. chcą jeść Na obrusach białych jak ich życia treść Co ociekają od ryb – ten port nie dla dam! I pokazują ci zęby, zgniłe tak, Że życia ci odbierają chęć Chęć by wgryźć się w jablka Fortuny smak Aby księżyc żałował, że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem ich żołądka treść... Po samo jądro frytki, którą chcą brać Jak kurwę w swą wielką dłoń, Potem, wstają, gotowi do bitki ... idą srać I wracają, z rozporkiem rozpiętym, niosąc moczu woń. W porcie Amsterdam zawsze tak już jest: Tańczą marynarze nim pójdą w rejs Pocierają brzuchy, jak w rui pies, O brzuchy kobiet co nawiną się Ich tępy ryk jestjak do księżyca wycie psa Wzrok jak przeżuty słońca blask Rozdarty akordeon ich życie wyplute gra Jak krew z żyły przekłutej wypływa czas. Grubych uszu nadstawiają, by słyszeć swój ciężki śmiech, Aż akordeon gaśnie, bo przyszedł świt Wtedy poważnie, dumnie, jak gdyby to był grzech Wyciągają swych bękartów znów w świata wir I piszą testament w synaptycznego atramentu szept. W mieście Amsterdam szyki plącze nam Ten port Amsterdam wiecznie ten sam I żeglarze, co w drogę weszli wam, I na zawsze skradli sen tysiącu dam U wybrzeży portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port wieczny tak, Jak żeglarze, co pół miastu pół-dam Całkiem obrzydzili pozycję na wznak Zastrzeżoną dla złych pań z portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port odwieczny tak, Jak ten zawód, co z półświatka dram Miastu Amsterdam tyle dam szram, Co o brzeg świtu rozbiły się tam. Uczyń Krzyża znak... ─── ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest ich chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest ich chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam" Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz... Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok... A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów"... Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy, i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła... Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć. ŁACINA  (WERSJA KINDER KIRCHE KUCHE) To najstarsze świata tango, to ton, Który śpiewa główka w kolorze blond. Wciąż i w krąg, łaciny ucząc się. To tango naszych szkół, Co marzenia łapie w pół. Z tanga kwadratów i kół Wręcz wstyd bez szwanku wyjść. To tango ojców wprawia w szok, Gdy ich surowy wzrok Śledzi Stasia i Nel, którzy już za rok Kraju przejmą ster. Rosa rosa rosam rosae Rosae rosae rosarum rosis roSIS! Tango jest tego, co wszystkie rozumy zjadł, Co miał dokładnie zero pał. Który trądzik zżarł, lico przeorał jego ślad, Który otula swe zimne serce w gruby szal. To tango tego, co żaden mistrz, Który odmienia wciąż nic, I będzie jak życia widz, Bo życie Papa, to też nie był szał ciał... To czas, gdy byłem ostatni leń, W tym tangu podmieniałem smak Rosé I w cioci Rózi bujałem się... Rosa rosa rosam, Rosae Rosae Rosarum rosAE... To tango spacerów przez noc, W parku dwoje: zer razy sto, Pod okiem wron i mera, co Zabraniał pytać o „przed” i „po”. To tango to na boisku ciągle deszcz, Ta smętna kałuża, w której odbicie me Pewnego pięknego dnia mi wyznało, że Na Einsteina to raczej nie mam kart. Lecz to tango to też jutrzenki blask, Czas, gdy w czwartek zatrzymał się czas, Gdy na nieśmiały głask, Na polanie, gdzie kołysał nas las, Cioci Róży rumieńcem spłonął kark. Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis rosAS... To tango czasów zer. Miałem ich tyle, co dziur ser, A nogi miały niespokojne, jak kler, Przed oczyma tańczyły jak Fred Astaire, Jak tiara ta, co ją na głowie Franciszek ma... To tango na awans szans dla tych, co wejdą w ten trans, Tych, co za małego nauczyli się nie robić ans, Tylko zasuwać jak w Le Mans, Choć przecież nie pójdą w lans, ten makabryczny danse... Ale to tango, którego mi żal, Gdy już mam z jedwabiu szal, Lecz czuję, że wszystko uleciało w dal, Że babcia Róża kolce ma, Że się już skończył bal... Ale to tango, którego wsio-taki żał, Gdy już nas stać na to, by kupić ostatni szał, Lecz nagle widzimy, że nieważne, ile zgromadziliśmy ciał, Że Różewicz rację miał... Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis, Styks ciał...     ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest was chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest was chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie on był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się... Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż.. To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam"... Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów" Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy , i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła.. Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć ─── W BRUGGES JUŻ, GANDAW SŁAWĘ SŁAW... Ay Marieke Marieke Je t'aimais tant Entre les tours De Bruges et Gand Ay Marieke Marieke Il y a longtemps Entre les tours De Bruges et Gand Aj Marieke, Marieke, Kochałem cię tak Wśród wież, gdzie Gandawy szlak. [3, 4] Aj Marieke, dawno już, Złudnie tak wciąż, Wśród wież, co nikną co rusz W Brugii i Gandaw gąszcz. [2] Bez miłości cudnej twej, Wiatr Brugii niesie żal. Bez pełnej miłości tej, Łka morza dal... [4, 5] Gdy ciebie brak, smutek wrze Światło zmienia w cień, A piasek ziemię trze, Mą ziemię, mój flamandzki sen. Aj Marieke, Marieke, Farba flandryjskich nieb, Barw wież, co jak nikt Schodzą w Gandawy żleb. [3, 4] Aj Marieke, Marieke, Niebo powierzam ci. Wsłysz się w mój krzyk, Który z Gandawy przyniosłaś mi. [3] Bez cudnej miłości tej, Wciąż od morza wiatr. Bez miłości pięknej twej, Morze łka, kończy się świat. [4, 6] Ach, gdzie cudna miłość twa? Światło cierpieniem weszło w cień, A niebo rani ziemia ta... Co skryła mój o Flandrii sen. [4] Aj Marieke, tyś mój mit, Flamandzkie niebo nieb. Czy był twardy zbyt Gandawy chleb? Aj Marieke, Marieke, Czar twych dwudziestu lat Jak cień gdzieś znikł, Do Brugii wciąż drogi szmat. [3, 4] Gdy twej miłości cudnej brak, Czarny czort nam śmieje się w twarz. Bez tej miłości ginie życia smak I płonie serca związek nasz. Daj mi znów cudną miłość swą, Lato umiera, płacze czas. Piasek pożera ziemię mą, Płaską ziemię mą, Flandrię w nas. [1, 4, 6] Ach, daj mi znów tę miłość, co Wróci lata dni, zawróci czas I wiatr, co głaszcze ziemię mą, Flandrię mą, ten Brugii głaz. [1, 4] Aj Marieke, już w nas Wracać czas, Odwrócić czas, Gandawy czas wciąż żyje w nas. Aj Marieke, Marieke, Niech wróci czas, Gdy w czasu wierzyłaś szyk, Z Brugią wraz. [3] . Aj, Marieke, smutków chór W ten wieczór sam, Entre les tours De Bruges à Gand. [1, 7] Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każda chęć Otwiera wrota nieba bram. Aj, Marieke, przeminął żal W poranek ten, Ijn het Dal Jouw Kloof tussen Brugge en Gent Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każdy wtręt Otwiera wrota piekła bram. Van Brugge naar Gent Van Brugge naar Gent Zonder liefde warme liefde Waait de wind de stomme wind Zonder liefde warme liefde Weent de zee de grijze zee Want in de liefde, harde liefde, Waait de wind een woeste storm, Maar zonder liefde, tedere liefde, Huilt de zee haar grijze traan. Bo w miłości, twardej miłości Wiatru wieje szalony sztorm Lecz bez czułości, czułej miłości Morze wypłakuje swą szarą toń [SINGIEL NO.1] A. Śnić sen niewyobrażony B. Nosić żal po tym, który znikł  C. Płonąć wciąż żarem gorączkowym D. Odejść tam, gdzie nie odchodzi nikt 1. Kochać tak, by się stargać niepokojem  2. Kochać, nawet za bardzo, choćby źle  3. Starać się, choć sił brak i  zbroi 4. Sięgnąć niedosięgłej Gwiazdy tej ... Takie zadanie mam:  • Iść za Gwiazdą. • Nie liczyć ile szans mi dano.  • Nie mierzyć czasu ani rozpaczy. • Tylko bić się wciąż, i ciągle walczyć.  • Nie stawać, by wejść w pytań tłum. • Duszę postradać, by zobaczyć, • Usłyszeć choć ułomek z Twych słów... Czy będzien mi dane być herosem? Jeśli tak, me serce jest spokojne  A miasto te zrosi błękitu deszcz Bo nowy nieszczęśnik płonie Snem Choć wszystko już mój ogień strawił Choć nazbyt znów, nawet nie tak  Idę sięgnąć szczeliny w otchłani Dotrzeć do najbardziej niedostępnej z gwiazd 3. Kocham  tak, że się przeistoczę 2. Kocham nawet za bardzo, może źle 1. Staram się, choć sił brak mi, krwią broczę 0. Sięgnąć niedosiegłej gwiazdy Twej...        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...