Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

MIEJCIE ŁASKĘ


Po zaskoczeniu - odrzekłem.
Swą srogą karę odwlekłem.
Wina moja niewątpliwa,
każda dusza jest wadliwa.


Czy należy mi się krzesło?
Prąd przeleci jak sto biesów
I wyrzeźbi swe sto ścieżek
W starym pomarszczonym ciele
Duch spogląda spod nawisów
Na to życie, które prysło.

Więc darujcie swojej łaski
Więc odpuśćcie każdą winę
Bo gdy wpadłem w swe zasadzki
zrozumiałem, że przeminę...

2013 III

Opublikowano

Mirek ( oczywiście biorę pod uwagę podmiot) ,a bez zasadzek to miałbyś w planie trwanie bez końca? Ja rozumiem ,że miało się rymować ,ale może z sensem?
A tak w ogóle, to rymy dla rymów: pierwszy i drugi wers - ta jojku .

Ponieważ jednak dałeś taki tytuł ,to tylko popraw litrówkę i jest ok.
pozdr

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Musisz mi wybaczyć moją nieporadność, ale dopiero zaczynam stawiać pierwsze kroki na tym cienkim lodzie.
Chciałem żeby się zrymowało ścieżek - ciele biesów - nawisów krzesło - prysło, ale widocznie mnie nie wyszło za dobrze. Postaram się czynić postępy.
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...