Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

(poprawione)


Wszedł cicho do pokoju, niosąc ze sobą dwa kieliszki do wina. Po raz pierwszy w życiu nie czuł wstrętu, że wynajął przez telefon kobietę.” Przynajmniej teraz trafiła mi się naprawdę ładna i młoda”, pomyślał zadowolony i spojrzał ukradkiem na dziewczynę, siedzącą na kanapie.
Była ubrana jak większość kobiet z jej branży. Miała na sobie obcisłą sukienkę, podkreślającą ponętną sylwetkę. Usta oraz paznokcie pomalowane były na czerwono. Długie, gęste włosy mieniły się kolorem wiśni. Przyglądał się im przez chwilę, ale nie dostrzegł żadnych śladów odrostów, które zawsze kojarzyły mu się z jednym - z brakiem higieny. Nie znosił kobiet, które po farbowaniu nie wyrównywały sobie koloru. Kiedyś nawet zdarzyło mu się, z tego właśnie powodu, jedną prostytutkę wysłać z powrotem tam, skąd przyjechała, nie płacąc jej przy tym ani centa. Od tamtego incydentu nauczył się przy każdym zamówieniu bardzo dokładnie opisywać swoje wymagania.
- Nazywam się Max.- zwrócił się do niej, nalewając czerwone wino. Francuskie, półwytrawne, dwuletnie. Podając kieliszek, usiadł obok niej i bez najmniejszego zażenowania zlustrował jej ciało- A jakie jest twoje prawdziwe imię?- zapytał, podkreślając słowo „prawdziwe”, gdyż z własnego, bogatego doświadczenia wiedział, że wszystkie prostytutki wybierały sobie różne imiona lub pseudonimy, chcąc w ten sposób rozróżnić życie prywatne od zawodowego.
- Daria. – odpowiedziała obojętnie, pijąc wolno wino, jakby chciała sobie dodać otuchy.
A może mu się tylko zdawało?
Przez głowę przemknęła mu myśl, żeby zapalić świece, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu.
- Myślę, że dobrze będzie jak pójdziemy do mojego salonu.- zaproponował, dziwiąc się sobie, ponieważ nigdy wcześniej nie zapraszał wynajętej kobiety do osobistego pomieszczenia. Przeważnie po każdym stosunku zapominał o nich, jakby nigdy nie istniały. Ale z nią było jakoś inaczej. Zaintrygowała go, ponieważ była obojętna na bieg wydarzeń. Nie zachowywała się jak inne prostytutki, które albo były wulgarne albo udawały parodię słodkiej idiotki. To właśnie pod wpływem jej chłodu czuł się jak alpinista, który wybrał się na wielką wyprawę, by wreszcie zdobyć wymarzony szczyt góry lodowej. Podniecił się przypominając sobie regułę swoich młodzieńczych lat, kiedy zaliczał panienki jedną po drugiej, że zimna kobiet była niepodważalnym synonimem wulkanicznego seksu
Przeszli do niedużego pokoju, który całkowicie wyrażał jego osobowość, nie był ani ciepły ani romantyczny. Ascetyczne umeblowanie, w połączeniu z białymi ścianami sprawiało nieodparte wrażenie pustki. Ale i tak go lubił. Był całkowicie jego, co do tego nie było żadnej wątpliwości.
Bez ceregieli podszedł do niej i szybkim ruchem zdjął sukienkę, która odsłoniła kształtne piersi. Nieduże i zadziorne. Ciekawe, jak smakują, pomyślał, po czym poprowadził ją do łóżka. Nie czekając na nic, zdjął szybko swoją garderobę i przeszedł od razu do akcji.
Pieścili się nerwowo. W swoich ruchach przypominali bardziej zwierzęta niż ludzi. Dzielone przez nich chwile dalekie były od określeń z rodzaju intymność, bliskość, ciepło. Poruszali się szybko. Wsłuchując się w jej nierówny oddech, czuł, jak coraz bardziej zapadał się w swojej nieświadomości, pragnąc tylko jednej rzeczy - rozkoszy. Wbite palce w jego skórę spotęgowały jego doznania, sprawiając, że jego pchnięcia stały się głębsze. Nie przejmował się, że mogły zadać ból. Myślał egoistycznie. Najważniejszy był jego orgazm i kiedy wreszcie go osiągnął z wielką satysfakcją spojrzał na dziewczynę. Jednakże w jej oczach nie dostrzegł żadnej błogości. Uświadomił sobie, że była ona bardzo daleko od tego, czego niedawno doświadczył.
Po krótkim wahaniu podjął decyzję, że nie zostawi jej w takim stanie. Przede wszystkim chciał, żeby mówiła innym koleżankom, że miała kiedyś jednego klienta, który sprawił, że była dla niego kobietą a nie tylko dziwką, że rozbudził uśpione rozkosze, że był naprawdę świetny, doskonały, po prostu niezapomniany. Taak, tego właśnie pragnął.
Mijały minuty, a ona stawała się coraz bardziej rozpalona, nieobecna. Widać było, że tej nocy poczuje się dobrze. Zaczęła nerwowo przyciskać się do jego ciała. Jej biodra poruszały się niepewnie w górę i w dół, a z każdą minutą te ruchy stawały się coraz intensywniejsze. Położyła swoją rękę na jego dłoni i zaczęła prowadzić go po swoich punktach lekko wzdychając, aż w końcu zaznała rozkosz. Spojrzał na nią i uśmiechnął się. Jej wzrok był tym razem błędny oraz oszołomiony. Wiedział, że nieczęsto to się zdarzało. Oddychała nierównomiernie.
- Może teraz napijesz się wina? – zapytał, wciąż gratulując sobie okazanej wspaniałomyślności
- Chętnie - odpowiedziała krótko.
Od razu wyczuł w jej głosie, jak starała się ze wszystkich sił powrócić do wcześniejszej, opanowanej postawy. Zapewne przypominała sobie teraz o tym, jak jej nie wolno ulegać emocjom, angażować się. Musiała pamiętać, że była tutaj w pracy, a nie na jakieś romantycznej randce ze swoim ukochanym.
Poszedł po nową butelkę, która od paru godzin chłodziła się w lodówce. Wracając do pokoju, jeszcze raz ukradkiem spojrzał na nią. W świetle księżyca, które nieśmiało dostawało się przez białe firanki, wyglądała jak zjawa. Jej włosy leżały na ramionach w wielkim nieładzie. Pierwszy raz od wielu miesięcy miał znowu ochotę, aby zagłębić swoją dłoń w kobiecych włosach, a potem pojeździć palcem po idealnie stworzonej linii ciała, ale na odgłos jego kroków odwróciła się w milczeniu. I te jej nieduże piersi…
- Proszę oto twój kieliszek.
- Dzięki.- po czym dodała - Do której mnie wynająłeś?
- Do 10-tej rano – odparł spokojnie.
- To co chcesz robić do 10-tej? – zapytała wolno - Może chcesz jakiś pikantniejszy numerek?
- Nie, na razie nie chcę - odpowiedział, kładąc się obok niej – ale za to opowiesz mi coś o sobie.
- Niestety nie mam o czym.
- Zawsze jest „o czym”.
- Ale nie w moim życiu.
Zamilkli. Postanowił, że nie będzie wymuszał na niej presji. Jak przyjdzie jej ochota, to mu wszystko opowie, a jeżeli nie, no to się rozstaną i zapomną o sobie. Jednakże to czekanie sprawiło, że zamiast wyznań pojawiło się zmęczenie, któremu ulegli, zasypiając głębokim i zasłużonym snem.

Obudził się wcześnie. Jeszcze za oknem panowała ponura szarość. Spojrzał na zegarek. Była ósma. Odwrócił głowę w kierunku, gdzie ostatnio leżała Daria. Nie znalazł tam jej, ponieważ stała już od dłuższego czasu przy oknie. Paliła papierosa. Była w dalszym ciągu naga. Przyglądał się jej przez moment i ponownie poczuł, jak jego członek przyjemnie nabrzmiewa. Nie mógł zaprzeczyć, iż nadal go podniecała.
- Nie wiem, czy mogę u ciebie palić… – powiedziała cicho, sprawiając, że nie wiedział, czy te słowa były pytaniem, czy tylko czystym stwierdzeniem.
- Pal spokojnie – zachęcił ją.
- Pamiętasz, jak mnie wczoraj wieczorem prosiłeś, abym opowiedziała ci coś?
Potwierdził głową, nie wypowiadając przy tym ani słowa.
- Moja historia będzie krótka i brzydka, jak brzydkie jest życie. Ale jeśli cię nadal interesuje, to ci ją opowiem.
Nie zaczęła od razu. Najpierw zgasiła papierosa, który zakończył swój żywot przy samiutkim filtrze, po czym sięgnęła po paczkę, leżącą na kredensie koło kryształowej patery. Wolnym ruchem wyciągnęła następnego i zapaliła.
Opowiadała sucho i treściwie, jak wyjechała z wioski z nadzieją, że w wielkim mieście wszystko się jej poukłada, gdyż była młoda i atrakcyjna,. Jak zmuszona była do szukania pracy, bo jej wszystkie oszczędności zniknęły po pierwszej wpłaconej racie za studia wieczorowe. W jaki sposób dostała od znajomej numer do pewnego klubu nocnego, do którego zadzwoniła, pojechała i … zaczęła tańczyć przy srebrnej poręczy.
Potem jej relacje szybko zmieniały obrazy, że pewnego dnia przyszedł do niej szef i zapytał, czy by nie zechciała pójść do pewnego gościa. Mówił o tym, że dobrze jej zapłaci, że facet nie jest zboczony i inne takie pierdoły. Długo nad tym się zastanawiała i tak jak okazja czyni z człowieka złodzieja, tak też i ta propozycja uczyniła z niej kurwę. Nie mogła na siebie patrzeć w lustrze, ale jednocześnie nie potrafiła z tego zrezygnować. To było jak nałóg. Na szczęście opanowała się, kiedy została wyrzucona ze studiów i wtedy powiedziała stanowczo dość! Już nigdy więcej…
Zaczęła swoje życie od nowa. Chodziła od jednego biura pracy do drugiego. Każdy prosił, aby zostawiała jakieś podania oraz życiorysy i jeśli coś znajdą, to zadzwonią do niej. Długo czekała, ale telefon milczał. Już miała się poddać i wrócić tam skąd przyszła, kiedy w gazecie znalazła ogłoszenie.
Po długich rozmowach dostała w końcu pracę kasjerki w supermarkecie, ale musiała się przyznać, iż była ona straszna. Nie dość, że człowiek zarabiał tam małe pieniądze, które i tak nie wystarczały do końca miesiąca, to jeszcze traktowali go gorzej niż bezdomnego psa. I mimo że prowadziła tzw. normalne życie, to nadal nie mogła na siebie patrzeć w lustrze. W końcu po półrocznym upodleniu przy kasie, nie mając ani grosza ze swoich wcześniejszych oszczędności, powróciła do swojej branży. Już od ponad dwóch lat spędza wieczory z każdym klientem, którego jej zlecą.
Kiedy skończyła, zaciągnęła się papierosem i na pewien czas przytrzymała dym w płucach. Max przez cały czas nie poruszał się. Tak naprawdę to nie wiedział, co jej odpowiedzieć. Zastanawiał się, czy powinien jakoś wyrazić swój żal, czy lepiej zostawić ją osamotnioną. W końcu jego wahania przerwał niewyraźny głos Darii, przypominający o tym, że czas się już kończy.
- Jest dziesiąta. Muszę iść. Czy dasz mi ustaloną kasę?
- Oczywiście. Już ci ją przynoszę.
Poszedł do przedpokoju i wyciągnął z szuflady pieniądze. Kiedy wrócił, zauważył, że była już kompletnie ubrana. Zaciekawiło go, czy rano zmyła z siebie ostatnie dowody ich wczorajszych uniesień, czy też nadal tkwiło w niej jego nasienie?
- Proszę oto i one. Jak chcesz możesz je przeliczyć.
- Nie trzeba - odparła obojętnie, jakby nie miało to najmniejszego sensu, a przecież zaczęła sprzedawać się właśnie z ich powodu.
Ubrała się w płaszcz i jeszcze na do widzenia spojrzała na niego, jakby miała coś do powiedzenia, ale żadne słowo nie padło z jej ust. Odeszła, zamykając za sobą cicho drzwi. Przez pewien czas nie uczynił żadnego ruchu, jedynie wpatrywał się uporczywie w miejsce, gdzie jeszcze niedawno stała kobieta, do której poczuł słabość, a której w ogóle nie znał.
Odwrócił się od drzwi i wszedł do swojego salonu. W powietrzu w dalszym ciągu czuło się dym z papierosa oraz zapach ich wczorajszego seksu. Już miał wziąć sobie długi prysznic, kiedy jego oczom ukazała się nieduża, zgnieciona kartka. Podniósł ją z ziemi i zlustrował szybko, po czym skierował się do łazienki, zapominając o wszystkim.



„Laura 653-…”

Opublikowano

najważniejsze części kobiecego ciała= ?!? i to napisala kobieta? no nie wiem jak Ty, ale ja sobie np głowę cenię bardzo wysoko, czyżby sukienka ją przysłaniała? aleś niefortunny zwrot wybrała, może to zmienić?

Włosy miała długie, zadbane i posiadały interesujący odcień wiśni. = dziwnie brzmi to włosy miała i posiadały, może lepiej "... zadbane, w odcieniu wiśni" lub posiadające kolor wiśni, ale w ogóle pomysł posiadających coś włosów wydaje mi się trochę nietaki.

Ucieszył się z tego powodu, ponieważ nigdy nie znosił kobiet, które farbowały sobie włosy i z braku czasu albo estetyki, nie wyrównywały sobie odrostów, które zawsze kojarzyły mu się z jednym - z brakiem higieny. = ojej, przecież do 3/4 zdanie to brzmi jak zaprzeczenie poprzedniego, ucieszył się, że miała farbowane, bo nie lubi kobiet, które włosy farbowały...
proponuję coś w stylu: Ucieszył się, gdy nie spostrzegł śladów odrostów, które kojarzyły mu się z brakiem higieny. chociaż i tak to zdanie jest dziwne :)

ani centa=? a to gdzie my jesteśmy? (my jako obserwatorzy danej scenki)


Jedno jest pewne: jest zimna, a więc będzie ostra” przemknęło mu przez głowę, po czym zrezygnował z pomysłu zapalania świec, gdyż zdał sobie sprawę, iż nie były one potrzebne. = kobyła straszna wyszła, może by tak ją podzielić na zdanka?


To gdzie "to" robimy? = albo ona jakaś nieśmiała, albo niedoświadczona, albo co, bo brzmi to dość śmiesznie, to "to" oczywiście, poza tym, chyba "zrobimy", bo jak narazie tylko rozmawiają.


która nieskromnie odsłoniła kształtne piersi= ojejku to sukienki potrafią się zachowywać skromnie?... jak dla mnie to słowo psuje całe zdanie.

Aby szybko, aby ja, moje ciało.= hmm, może brak mi wyczucia, ale to zdanie chyba nei brzmi najlepiej i nie do końca oddaje to, co autorka chciałą w nim przekacać...


bezwarunkowe skurcze = przepraszam, ale to brzmi tak naukowo, że aż śmiesznie w tym momencie

bardzo daleko od tego, co niedawno = od tego, czego doświadczył a nie co

że rozbudził uśpione rozkosze, że był dobry =dobry?! chyba świetny, doskonały, niezapomniany! ten facet marzy o tym, żeby ona mówiła, iż był dobry? no nie wiem, mnie to nie przekonuje

nieskontrolowana = znów neimal naukowe, suche stwierdzenie... i do tego nawet nie wiem, czy to nie neologizm jakiś, coś może być niekontrolowane, ktoś może się zachowywać nie kontrolując się, ale hm, aż sprawdzę w słowniku... no i nadal nie wiem, jest skontrolowany, czyli nieskotrolowany chyba też moze być, ale myślę, że to się odnosi do np ruchu, jakiejś czynności a nie do osoby...

zaznała orgazm.=... ? ten wyraz się odmienia

ale za to opowiedz mi coś o sobie= za co? i chyba nie opowiedz, a opowiesz

atrakcyjna, jak zmuszona = atrakcyjna kropka i od nowego zdania

Potem jej relacje szybko zmieniały obraz = relacje zmieniały obraz? i do tego jeden?

Potem było jeszcze raz i kolejny i następny. - co było?! ja wiem, ale ze zdania to nie wynika

Nie dość, że człowiek zarabiał tam krocie= heh, chyba nieporozumienie jakieś... jak się mówi, że ktoś zarabia krocie tzn bardzo dużo :)

daje dupy każdemu = a po co tak ostro i brzydko? nie rozumiem, jak to się ma do reszty


czy lepiej zostawić osamotnioną = co zostawić? ją?

Czy możesz dać ustaloną kasę? = czy możesz!? co za prostytutka pyta, czy może otrzymać kasę?


dopowiedzenia = do powiedzenia

nieznaną słabość, a której w ogóle nie znał = trochę to nieznanie się wybija, może by zmienić?
.........................................................................................................................

no koleżanka trochę musi jeszcze popracować nad formą, pisać, pisać i pisać :)
wiesz Martencjo, temat nie jest zły, ale nie najlepiej go podałaś, z pewnością mogłabyś poprawić to i owo, moje sugestie bardziej się czepiają fundamentalnych błędów, czy też gramatycznych, ale i polotu mi tu brakuje, a ten wypracować musisz sama.
Ćwicz, pisz, słuchaj dialogów między ludźmi, żeby nie były one tak sztywne, czy wymuszone w opowiadaniach, no i nie bój się żadnych tematów :)

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Opublikowano

Ufff, gorąco się mi zrobiło. Cóż, wstyd mi ,aż uszami wychodzi...

Przepraszam za swoje okropne błędy, gramatyczne, językowe itp. Człowiek pisze i wydaje mu się, że wszystko jest nawet dobrze...ale cieszę się, że ktoś otworzył mi oczy. Rzeczywiście jak spojrzałam na powyższe uwagi Pani Natalii, to zaczęłam zastanawiać się, czy nie usunąć opowiadania.

Ale może zostawię, żeby inni wiedzieli, jak nie powinno się pisać :)
(Proszę nie traktować tego, że chcę się tym w jakiś sposób chwalić. Proszę mi wierzyć, że strasznie biję się z myślami, co do tej decyzji...i może ją wkrótce zmienię)

Co do centów, to mam z tym problem, bo mieszkam w Berlinie i niestety waluta jest inna niż w Polsce..

Dziękuję Pani bardzo za wszystko. I biorę się ostro do roboty (jeżeli coś tutaj zdziała... :)). Myślę, że na dłuugi czas nie będę zaśmiecać serwisu swoją twórczością.


Pozdrawiam Panią i wszystkich czytających ten post.

Martencja :)

Opublikowano

czyli cent zrozumiały, pewnie, że teraz może być :)
Martencjo, jak najbardziej zamieszczaj tu swoje twory, pomożemy je dopieścić :)
aha, no i jaka pani?! Natalia jestem :)
cieszę się, jeśli mogłam w czymś pomóc, do następnego!

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Cieszę się. Ja właśnie udoskonalam powyższą wersję, ale niestety przedłuża się to z powodu egzaminów...Ale mam nadzieję, że wkrótce zakończę i będzie lepiej.

Pozdrawiam Cię gorąco i dziękuję Ci za te słowa... :)
Do usłyszenia
Martencja

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

O rany aż zarumieniłam się. Nie wiem czy ze wstydu, czy z zadowolenia.... :)

Niestety studia przed świętami zawsze utrudniają. (w szczególności, jak trzeba duuużo ćwiczyć na wiolonczeli :))

Pozdrawiam Ciebie gorąco
Zapracowana Martencja

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wróć  Wiedz że przepraszam nie padnie To za małe słowo na ostatnią zgaszoną zapałkę w pudełku podpisanym zaufanie i wiara w drugiego człowieka  Czynami też nie przeproszę  ale marzyłby mi się wers, który odbudowałby podpalony most płomieniem o czarnej barwie z piekła wzięty za odpowiedni drogowskaz by nie widzieć nie słyszeć nic ale krzyczeć skrzeczàcymi dźwiękami słowa wojennych nabo i  i jeszcze wiemy (ja to split być może więc powiem o sobie w trzeciej osobie) że ból fizyczny jest za zasługi chaosu na synaptycznych drogach zasłużony  pięć lep liści wypłaconych jak byś sam chciał moc ich zarobić błagam prosić  Wiem że błaganie po tym bałaganie jest równie bezczelne poza wyobrażenie  ale wiesz jak mam być szczelny  cały pokluty i podziurawiony blizny które omija słońce  blizny nieopalone już nigdy to zrobiłem wam to zrobiłem sobie to chore  a spowiedź  czekamy z moimi grzechami na samotności czas gdy stalker powieczas opuścić was ale bestia 24/7 w obserwacji myśli  po operacji skalpelem świata który nie  istnieje z teczki o kryptonimie  Anioły i demony gdzie jednym z rozdziałów był zabieg wszepienie sumienia  mk ultra nie ma słuchawki w lewej ucha przestrzeni takiej małej ale techniki technologi jak w serialu z De Nirem są realne i tak się robi z tymi co na zawsze bezimmienie umrą pochowani z dala miejsc które na mapach świata jako białe plamy odznaczają się  przysypani piachem o ciężarze własnych klamstw czyli żwir i kamienie jak te które tworzą cud świata w Gizie i nikt się nie dowie bo to nieistotne ważne jest to co jest cud przypadku gdzie Duch Święty przejął demoniczne myśli i wiatr poniósł w Niebo na skrzydłach które nie palą w słońcu się  Nie Ikar  Dedal Latają ptaki nie uznając granic Niosą melodię i śpiewając trelami Odnajdują mistykow za Pań brat z natury wibracjami którzy czytając nuty tych które ponad chmurami kontynety pokonują prowadzone gwiazdami i Ziemskim (tym no na co reaguje kompas zapomniałem słowa a niby myślę w tym języku jako Polak ale to chaos który przejął mnie i przekonał jako droga ku dobremu może nie dla mnie może nie dla bliskich ale dla cyfr które pokonują nazwane setkami milionów z definicji pojedyncze głowy słowem kmwtw omerta ale chyba i tak za dużo gadam jako że...) Skrzydła dał Bóg Bóg Bóg Bóg Bóg (taka tam rewolucja mała ale jeśli nie ma stalkera a jest schizofrenia nigdy nie wyjdzie na jaw jak prawda mojego życia za mojego życia jako to moja łaska i nagroda by bezimiennie zniknąć i wybuchając nad grobem zbudować parkiet śliski od plwocin (pisząc wiersz gdzie wieczny deszcz nie wiedziałem że Niebo pluje we mnie jeszcze ale co to tam za nieistotne to dziś się ma ja to mam albo mieć powinienem ale życie jest takie że myśli są subiektywne)) Armi Aniołów  połamany głos hałas i skrzek to objaw jednej z chorob dzieci wychowanych bezstresowo w tłumie bezimiennych mas wielkich miast sąsiadów których znasz ledwo twarz spowiedzi czas i bólu którego bym nie chciał uczulony na ciosy który boi się bić a ruszył do wojny ze słowem jak z przysłowiowym mieczem i nie przepraszam bo tu się wali mocniej tylko wydaje mi się że definicja slowa przepraszam nie sklei szkła ekranu przez który pukają ale to jeszcze nie to do takich jak my (trzecia osoba bo skalpela pociągnięcia po półkuli jednej drugiej mózgu (o ja glupcu ze mnie głupiec nie używałem mózgu jako ego było mym rozumem a słuchaćc ego to jak zamknąćoczy i zatkaćuszy zasnąć na jawie i w drogę ruszyć somnabulizm) przez który widzą jak monster idzie jak po nitce  art monster grzechy coraz gorsze by przeżyć cokolwiek  czuje ból  czy czuje ból?  czuje żal po operacji na sumieniu dziś do siebie choć nad ranem w snach poleciały nie tak dawno temu wersy że też mogliście być więcej i bardziej niż wymyslaczem góry k2 białych kłamstw wiem że ta metoda nie mówienia prawdy jest ku dobru tego co w niewiedzę ubieramy ale jak można nie wiedzieć o sobie tak bardzo nic myślęc że sumienie czyste jest i wykrzyczeć to zaklocajac nocny czas cisz i spkkojnego snu tym którzy nocą nie oddają się demonom lecz poscielili sobie dobrze by się dobrze wyspać  sen jako bezpieczna przystań gdzie umysł odpoczywa na oceanie wymiarów równoległych morzu pływa by poznać drogi wcieleń swojej osoby by poznać choć trochę losy na gałęziach drzewa możliwości którego tutejsze istnienie nie wybrało jako kroki (mi się często śni że to dorośli chodzą do szkoły ale nie wiem co z dziećmi chciałbym by rozwijały umiejętności słuchania psychiki i czytania uczyć swoich innych ku ogromowi empatii dla uwaznosci by innych w życiu nie ranić tylko miłością traktować siebie i innych ku nie nienawiści i ku ogólnego wspólnego umysłu cywilizacji spokoju niczym w Raju (ale co ja tam wiem jedynie że to nieistotne jest) więc przepraszam nie padnie bo jest za małe z definicji i nie padnie ubrane w czyny  marzy mi się jeden wers który cofnie czas i znów będzie musiało paść pierwsze słowo ale z zachowaną świadomością tu dotrę i nie popełnię sekundy gdzie ego zgubi mnie w chaosie  niejeden raz krzyk wyzwiska spokój będę umiał dać zamiast bólu i ran zamiast być krzyżem im i golgotą  faryzeuszem który przerażony wizją że ktoś może być lepszą wyższą mocą istotą wyda rozkaz słowami  zabije cię  i za cudze czyli moje grzechy nie będzie nikt cierpiał i nie złamię serc i wypiekajac chleb którego od razu nie pokryje pleśń który będzie sycił głodnych i nie poleje się krew na pustyni piach tworząc czerwone bagno ruchomych piasków nievdam się wciągnąć do miejsca znanego jako dno drugiego dna  że ponowny Big Bang stopi lody arktycznej pustyni mojego serca by spragnionych napoić wodą która nie zna zanieczyszczeń w jakich plywa dziś siedem morz i oceany  jesteśmy jak lalki barbie wypełnieni plastikiem  i jak dinozaury z których powstała ropa by ten plastik powstał  cudowna zwrotka która przekona że wojna też była kłamstwem bo kłamcą jest ten który do kłamstwa przyznaje się  bo kłamcą jest ten który sam siebie nie zna marzy mi się metafora która rozpali zapałkę po raz drugi (a może kolejny w nieskończoność oczekiwany z ufnoscia ale pozostało z wzruszeń w końcu jedynie ramieniami wzruszanie bo ile razy można dać drugą szansę jeden raz i jeden jeszcze to definicja liczby dwa (liczby mają definicje czemu nie czytamy za slownikiem ile to jedynek jest w tej liczbie bo to pewnie nieistotne jest) a nie że wydłuża się ciąg szans)  zapalić zapałkę która da ogień by na nowo złożyć lustro zbite poprzez stopienie i wykonanie jak w hucie szkła jego czystej tafli by nie było tam rys jak ran na sercu i duszy ale to na koniec i potem przyjdzje mi skończyć z biciem serca i po tych słowach jeszcze przed kropką lub zamknięciem ostatniego nawiasu ostatni oddech opuści płuca i w końcu dla wielu czekających nie będę już marnował tlenu na marny żywot ku utrapieniu niewinnych  Zbudować parkiet na mojm grobie bardzo proszę  tańczyć jak w tej sentencji o tańczeniu nad wroga grobem byłem  jestem wrogiem Z nienawiści wziąłem banicję i wygnanie jak na życzenie  Zapomnienie o mnie to by było dobre Wielkie Pierwsze Słowo niech nie doda mnie może gdy po wersie który przekona czas by zaczął wszystko dla nas żyjących na zasadzie jego (czasu) do przodu zawsze uplywania by ma osoba nie była cyfrą jeden w równaniach Stwórcy i jego planach wyliczenia granic nieskończenie długiego ciągu jedynek kolejno ustawianych na poziomej linii aż ta ostatnia nazwana jakimś krótkim słowem dla definicji i ułatwienia myślenia o niej rozpocznie Rajską epokę po sądzie który skończyć się może miłością i szczęściem wszystkich pojednaniem początku z końcem  czerni z bielą  gdzie zaczniemy być po środku każdej przeciwności jak w ziarnie z którego wszystko powstało  pogodzeni z historią docenimy dobro znając moc zła i strachu  nie będzie mowy tam w tym drugim Raju na którym się skończy koło historii zatoczy obrót i jak od Raju się zaczęło tak Rajem się skończy  ale z.madroscia historii która sprawi że zakazany smak owocu drzewa poznania będzie w genach dusz dzieci Boga które wydała Gaja ku skonczonosci materialnych dni by przekonać każdy byt jak to jest żyć z grzechem pierworodnym  i zostanie w nas miejsce gdzie pacierz to tylko krótkie Amen jak pozdrowienie obecnych które wszystko tłumaczy i czyni zrozumiałym  miejsce maleńkie które pomieści wszechświat cały by czuł się jednym i doskonałym  który w skromności swej wspólnej cząstki nie upoi się zachwytem własnej istoty jako doskonałości i zapragnie stworzyć na podobieństwo swoje Pierwsze Słowo by rozpoczęło nieskończoność Bożych istnień  ku towarzystwu i ku możliwości poznania zachwytu nad cudem  życia śmierci świata w obrazkach i kolorach i dusz rzędu z których każda dokona kolejnego obrotu osi koła czasu   na przepraszam nie mam czasu leżę na kanapie odwrócony plecami do świata z którym chciałem się pogodzić wojnami który chciałem przekonać ranami gasząc i tłukąc ogień i szkła okien i luster źrenice moje puste a podobno to miejsce gdzie widać duszę      za długie ale op dzięki za inspirację do niepotrzebnie nieistotnego komentarza tu który się ku jutrzejszym chęciom by się nievwydarzllyl uswiadomi mnie że nie jestem jak czas tylko jak sekundbik na zegarze pędzący tylko w jedną stronę  koniec
    • Ara, Ic - raf oto farciara.    
    • @KOBIETA   Dominika...      
    • Ada na łodzi: zdoła - nada.   Ja po statek, a jak etat - stop, aj.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...