Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wyznam wam to w tajemnicy,
atrybutem mojej żony
od dnia ślubu po dzisiejszy
trybut przez nią narzucony.

Ja, choć zodiakowy baran
lecz potulnie jak ta owca
znoszę to upokorzenie
(choć to ujma dla Jakowca).

Od zaślubin mój małżeński
składam haracz, nie grymaszę
a co w zamian otrzymuję
- schabowego? O nie, kaszę!.

Opublikowano

Henryku, Twoja sytuacja jest jeszcze bardzo dobra w porównaniu z moją. Moje doświadczenia zawarłem w krótkim wierszu, który cytuję poniżej. A Twój wiersz, jak zwykle rozbawił i wywołał uśmiech.
Pozdrawiam serdecznie.
J.

Przyśpiewka

Miałem ci ja baby dwie,
obie były bardzo złe.
Każda chciała tylko jedno
i w tym było sprawy sedno.

Nie w tym rzecz jest, moi mili,
tu żeście się pomylili.
Każda chciałe mych pieniędzy,
byle szybko, byle więcej.

Może ktoś z was się przekonał,
dla niej ważna jest mamona.
Niszczy nas ta sytuacja,
winna jest emancy(s)pacja.

Opublikowano

A ja place haracz taki
jak on zly to lece w krzaki
dlugo siedze w tych krzaczorach
najogolniej mowiac chora
lepiej jak poplacze troche
no bo zaraz mam radoche
on po lezkach zawsze mieknie
dyplomacja dziala pieknie
wtedy go dokladnie wymagluje
z kasy skubie i nie czuje
ze cos moze robie zlego
NIE ja chlopa mam skapego
juz 30 zim i wiosen
dluzej tego juz nie zniose
i oglosze wszystkim w kolo
ze w mym domu jest wesolo

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Gdyby równe było prawo
dla faceta i kobity,
sprawiedliwe płace babom,
stanowiska i profity,

gdyby nie gnać nas do garów,
gdzie bez forsy nie da rady,
to nie byłoby tych swarów
o gotówkę i obiady.

Niepotrzebna by nam była
także i emancypacja,
gdyby zawsze nam rządziła
damsko-męska demokracja.

Tutaj winna jest tradycja,
zły obyczaj z dawien dawna,
że bogato chce się wydać
każda młoda, ładna panna.

Potem musi dom prowadzić,
męża portfel więc rozlicza,
żeby ciężar ten uradzić;
winien temu jest obyczaj.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie chcę bywać w takiej roli
bo organizm nie wydoli
a bez pracy brak mamony
nawet dla tej jednej - żony

a popróbuj bez pieniążków
po dobroci wziąć do drążków
przypiąć którąś kajdankami
i obdarzyć klejnotami

to się zaraz szum podniesie,
że w takowym interesie
najważniejsze są moniaki
choćby nawet i miedziaki.


Pozdrawiam serdecznie
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Powiem krótko, nie dziwota
bo gdy ma się w domu Szkota
nawet gdy on nie z tej nacji
co nie lubi sytuacji

by jej portfel przewietrzano
to powinien zawsze rano
miłym głosem rzec żoneczko
przybądź do mnie gołąbeczko

i jak ptactwu, rzucić groszem
mówiąc przy tym proszę, proszę
nie najlepsza to pszenica
ale taka ma krwawica.


Pozdrawiam serdecznie
HJ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...