Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wieczorem wiatr zaprosił
płatki do tańca
lekko powiał dmuchnął
zawirował gwiaździsty szal

w oddali rozbłysło ciepłe
światło latarni rzucając odblaski
na śnieżną sukienkę
puszystych chmurek

z przytupem huknął
białe welony śniegu
zakręciły piruety

księżyc uchylił melonik
dziękując za wdzięki
zimowej scenerii

po czym odpoczywały
na połaciach pola
rano słońce trafiło
śniegowy delikatny kształt

znikł mgiełką ulotną
roztańczony zmrożony pyłek

my trwamy w tym tańcu
choć północ wybiła
i niejednego już zamroziła

www.youtube.com/watch?v=_64nc_NLE_I

Wersja II
wieczorem wiatr zaprosił
mrozem utkane płatki do tańca
leciutko powiał dmuchnął
zawirował gwiaździsty szalik

w dali rozbłysło ciepłe
światło latarni rzucając blask
na śnieżną sukienkę i tren
puszystych welurowych chmurek

gwizdnął z przytupem huknął
białe welony śniegu
kręciły piruety

księżyc uniósł melonik
dziękując mile z wdziękiem
za zimową scenerię

po czym odpoczywały
na połaciach bieli pól
rano słońce trafiło
śniegowy misterny kształt

zniknął mgiełką ulotną
roztańczony mały pył

my trwamy w tym tańcu
choć północ wybiła
i niejednego już zamroziła

Opublikowano

Ładny, roztańczony, koronkowy pejzaż. Mam przed oczami piękne, zimowe krajobrazy. :)
Tylko jedno sowo mi nie pasuje: słońce [u]trafiło[/u] - wg mnie lepsze byłoby tu bardziej poetyckie określenie, jak np. rozświetliło albo rozelśniło. Ale to już sprawa osobistego odbioru.
Serdeczności. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Trafiłaś Droga poetko w samo sedno !
A jak znam Twoją wnikliwość , mam nadzieję ,że zagościsz jeszcze,,,mniemam!
Dziękuję za :..."Ładny, roztańczony, koronkowy pejzaż. Mam przed oczami piękne, zimowe krajobrazy. :)"...

Gorąco pozdrawiam!
Hania
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zagościłam, Haniu. :)
Kiedy czytałam ten wiersz pierwszy raz, to chyba nie było ostatniego fragmentu? W każdym razie ja go nie widziałam...
Dobrze, że jest, bo inaczej wiersz byłby "tylko" pejzażem zimowym.
Ale tak też byłby piękny.
Całuski, Kochana. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zagościłam, Haniu. :)
Kiedy czytałam ten wiersz pierwszy raz, to chyba nie było ostatniego fragmentu? W każdym razie ja go nie widziałam...
Dobrze, że jest, bo inaczej wiersz byłby "tylko" pejzażem zimowym.
Ale tak też byłby piękny.
Całuski, Kochana. :)

Dziękuje Oxyvio , że zagościłaś , bardzo się cieszę nie ukrywam!
Masz rację ostatniego fragmentu nie było , dopisałam , dla porównania ....!A co mi tam , raz się żyje , może moje myśli tak poleciały przez tą ......!Wtedy człowiek ma całe życie przed oczami!

Dziękuję za serdeczności!
Gorąco pozdrawiam !

Hania
Opublikowano

Aluno, bardzo ładny wiersz, z tych poetyckich, rozbawionych, roztańczonych. Wywołuje miłe emocje.
Co do formy, ponieważ jest to taniec, prosi się o wyrównanie wersów, aby płynął bardziej rytmicznie.
Przeczytałem z przyjemnością.
J.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miło Januszu ,że czytanie wiersza wywołało miłe emocje !
Napisałam wiersz z zamysłem (brak regularnych rymów) i rytmu !
A to dlatego ,że wiatr zmienia się , jest lekki , potem wiruje , huczy !
ALE napisałam tak jak pomyślałeś:

wieczorem wiatr zaprosił
mrozem utkane płatki do tańca
leciutko powiał dmuchnął
zawirował gwiaździsty szalik

w dali rozbłysło ciepłe
światło latarni rzucając blask
na śnieżną sukienkę i tren
puszystych welurowych chmurek

gwizdnął z przytupem huknął
białe welony śniegu
kręciły piruety

księżyc uniósł melonik
dziękując mile z wdziękiem
za zimowej scenerię

po czym odpoczywały
na połaciach bieli pól
rano słońce trafiło
śniegowy misterny kształt

zniknął mgiełką ulotną
roztańczony pyłek

my trwamy w tym tańcu
choć północ wybiła
i niejednego już zamroziła


Pozdrawiam!

Hania
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wolę skupić się na pierwszej wersji, bo nie wyjdę stąd... :)
Haniu, mam uwagi, jw. krzycz i co tylko chcesz.. będę się bronić.. :)
W pierwszym wersie zdecydowanie wolałabym, zmierzch, ładniej "dźwięczy".
Tak sobie poukładałam. Za "wtargnięcie" w Twoje słowa, przepraszam.
Pozdrawiam serdecznie.

wiatr zaprosił zmierzchem
płatki do tańca dmuchnął
zawirował gwiaździsty szal

ciepłe światło latarni rzuca
blask na białe welony śniegu
zakręciły piruety

księżyc uchylił melonik
w podziękowaniu za ulotność
niezwykłej scenerii

trwamy w tym tańcu
choć już północ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wolę skupić się na pierwszej wersji, bo nie wyjdę stąd... :)
Haniu, mam uwagi, jw. krzycz i co tylko chcesz.. będę się bronić.. :)
W pierwszym wersie zdecydowanie wolałabym, zmierzch, ładniej "dźwięczy".
Tak sobie poukładałam. Za "wtargnięcie" w Twoje słowa, przepraszam.
Pozdrawiam serdecznie.

wiatr zaprosił zmierzchem
płatki do tańca dmuchnął
zawirował gwiaździsty szal

ciepłe światło latarni rzuca
blask na białe welony śniegu
zakręciły piruety

księżyc uchylił melonik
w podziękowaniu za ulotność
niezwykłej scenerii

trwamy w tym tańcu
choć już północ


D
Natko , lekko - nie czasownik , przysłówek jak?
Ciepłe - sodowe!
Światło nie rzuca promienia -blask - odblaski w płatkach śniegu!
Następny wers -wyobraźnia autorki!
z przytupem huknął - w tańcu bez przytupu? hmm?
po czym odpoczywały . . . . . . . . . . . . . . . . . . złe przejście z "góry"
na połaciach pola- taki widok z okna.
Reszta wersów to puenta - taniec naszego -życia!

Dziękuje za wnikliwą analizę wiersza(ów) . miło ,ze poświeciłaś tyle czasu !

Serdeczności!
Hania
Opublikowano

"wieczorem wiatr zaprosił
płatki do tańca
/lekko/ powiał dmuchnął . . . . . . . . . . . . bez lekko, o jeden czasownik za dużo
zawirował gwiaździsty szal
"

Oj Haniu... :) wiem, że lekko, to nie czasownik, chyba nie przyjrzałaś się dobrze...
Dałam "lekko" w ukośne nawiasy, a "powiał" i "dmuchnął", pogrubiłam...
z boku, dopisałam jw. gdzie po.. bez lekko.. jest przecinek, dopiero drugi człon
zapisu, odniósł się do czasowników, dla mnie, był o jeden za dużo.
Hej.

Opublikowano

srebrzystym wieczorem wiatr
zaprosił płatki do tańca
swoim czarem
roztoczył gwiaździsty szal

z oddali ciepły blask
przytula śnieżny plusz
nieprzerwana
biała wstęga
z samego nieba
........



i tak dalej bym to widział....jak zwykle przepraszam za poprawianie(kaleczenie na własną modłę), to tak w ramach treningu, zresztą łatwiej poprawiać niż stworzyć ;)
lecz muszę już lecieć, czas mnie znowu goni, więc tylko tyle, pozdrawiam śnieżnie Haniu zimową porą

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Natko nie będę krzyczeć , to nie w mojej naturze , sama widzisz , że wielu z czytających chciałoby zmienić , wstawić swoje metafory , bliskoznaczność,,,etc!
Pomyślę!
Serdecznie!

Hania
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Sebku , dziękuje za poświęcony czas i Twoją wersję , ale w wierszu jest coś jeszcze , ważne ,,,szkoda , że Oxyvia tylko znalazła to COŚ!

SERDECZNIE!
Hania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...