Agnieszka_Gruszko Opublikowano 4 Września 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 gdy powraca ciszana moich ustachwykwita cierpienietęskne kłosy trawstrute słonecznym blaskiemkładą sie po ziemipod dotykiem wiatruja nie potrafięopuszkami palcówoderwać sie od niejchoćbym uleciałagdy powraca ciszacały świat umieratylko w moim cieledrży wciąż pod żebramimałe, brudne serceniezdolne zastygnąćkażde słowoz nie-mych ustpłynie jak pochodniachoć niebo ciemnieje wciąż nie wiemczy to ja krzyczałam
Adam_Szadkowski Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 Cały wiersz jest napisany troszkę jakby za miarowo (minorowo - to oczywiste...). Nie ma wybuchu żadnego, a tego sie spodziewałem... Potrezbny był mi jakiś przełom. Ale Ty łagodnie chodzisz po tekście i nic mnie nie zachwyca... oprócz... Oprócz ostatniej zwrotki! Właściwie mogłaby być kamieniem węgielnym nowego (bogatszego w wyrazy i rytm) wiersza. Adam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się