Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie wiedziałam, Janusz. Przepraszam. Myślałam, że to tylko ja tak miałam, kiedy byłam samotna (a było to przez całe moje dotychczasowe życie).
Twój wiersz przywodzi mi na myśl utwór Wisławy Szymborskiej:

Miłość szczęśliwa

Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?

Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
Wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano,
kto by chciał zostać w kręgu.

Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej

Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać


Nie życzę Ci takiego zakończenia, absolutnie. Życzę Ci tego, czego życzę sobie i co wreszcie, w drugiej połowie drogi, spotkało mnie chyba. Dlatego bądź dobrej myśli, Janusz. :-)
Pozdrawiam serdecznie.
Opublikowano

Januszu,
Twój wiersz jest taki prawdziwy. Jeśli ktoś nie posiłkuje się w swoim pisaniu wymyśloną fabułą , tylko pisze na podstawie własnych przeżyć, to wiersz chyba bardziej trafia spontanicznością i szczerością do obiorcy. Jest w nim masa emocji. Nieraz dobrych, a nieraz złych.
PS. Masz rację! Kiedy przeżywamy złe chwile, to ogarnia nas coś na kształt zazdrości i zadziwienia, że inni tego nie przeżywają, że słońce nadal świeci i ludzie się cieszą, a u nas w środku burza i cierpienie. Można jedynie mieć nadzieję, że to minie, jak wszystko zresztą
Pozdrawiam ciepło, z nadzieją na zmiany w polu twojego widzenia
Lilka

Opublikowano

Oxyvio, dziękuję za wizytę. Nie musisz mnie za nic przepraszać. Nie wiem, czego nie wiedziałaś. Wiersz Szymborskiej, jakże prawdziwy, ale mimo, że bardzo lubię jej wiersze, w tym przypadku nie zgadzam się z puentą. Nie wierząc w prawdziwą miłość może łatwiej będzie z tą myślą umierać, żyć z tą myślą nie jest łatwo.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Janusz

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mam to samo zdanie co Ty (na temat wiersza Szymborskiej).
Dla mnie optymistyczna jest świadomość, że to ludzie tworzą miłośc i ludzie ją niszczą - to nie jest coś, co leży gdzieś poza nami, w zaświatach, zapisane w gwiazdach i nieuchronne, nie jest to łaska czy niełaska Erosa albo innego bóstwa, nie jest to ślepy los, niezależny od nas - nie święci garnki lepią. I dlatego miłości nie mogą zaznać ci, którzy w nią nie wierzą, ale ci, którzy wierzą i czują jej potencjał w sobie, z pewnością w końcu trafią na podobnego człowieka - i wtedy już wystarczy "tylko" pielęgnować powstałe uczucie, uważać, by go nie zepsuć, nie podrzeć, jak delikatnej koronki. (Chociaż jeśli ona jest zbyt delikatna i łatwa do podarcia, to znaczy, że nie jest mocną miłością, a tylko ledwo mgiełką, jej cieniem, więc w razie jakby co, to nie ma czego żałować :-) ). W każdym razie: by się miłość mogła zdarzyć, trzeba marzyć, marzyć, marzyć. :-)
Najserdecznej Cię pozdrawiam i życzę wszystkiego, co w życiu najlepsze.
Opublikowano

Oxyvio, dziękuję za ponowne wejście na moją stronę. Zgadzam się z Tobą w zupełności. To, co wokół nas się dzieje, co z nami się dzieje, to wszystko jest dziełem ludzi. Jest to pocieszające ale i zastraszające, jak się przyjrzymy, co się dzieje. I dlatego tak często tracimy wiarę w ludzi. Ale dopóki istnieją życzliwe istoty, gotowe innemu dodać otuchy, podzielić się dobrym słowem, nie zginęła jeszcze we mnie wiara w człowieczeństwo. Tobie dziękuję szczególnie za wsparcie i przyjazne, pocieszające słowa. Pozdrawiam serdecznie.
J.

Opublikowano

Cieszę się szarobury, że zajrzałeś do mnie. Właśnie przeczytałem Twój nowy wiersz. Ale o tym później i pod Twoim wierszem. Twój komentarz jest trafny i prawdziwy. Jest tylko jedno -ale-. Mianowicie, wiersz nie mówi nic o przyszłości peela. Wiersz jest tylko migawką chwili. Dziękuję za czytanie i słowa pod wierszem. Pozdrawiam.
J.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 przeczytaj odpowiedź dla Jacka Suchowicza o  Bartoszycach. Wkleić? OK  Bartoszyce to Barcja, jak już wspomniałam plemiona Bartów. historyczna część centralnych Prus.  Już wspomniałam też o innych plemionach wywodzących z ludów bałtyckich. To jest dzisiejsza Warmia i Mazury. Bartoszyce leżą na Warmii- jedno z najstarszych miast w naszym regionie- północno wschodnim.   O historycznej Warmii podzieleniu odpisałam oddzielając wypowiedź- widziałaś? Jeśli nie- zobacz.   Smolajny- letnia prywatna rezydencja Ignacego Krasickiego- posiadłość prywatna. Oranżeria- pawilon ogrodowy położony w pobliżu Zamku Biskupów Warmińskich, letnia rezydencja biskupów- nie prywatna biskupa Krasickiego( nie był jedynym który rezydował na Zamku), Oranżeria była wybudowana dla biskupa Teodora Potockiego, rozbudowana później dla Biskupa Krasickiego. Nie była  tylko Oranżerią Krasickiego, choć dziś jest z nim kojarzona.    
    • mój wujek nigdy  nie istniał   był dość obcy różnica wieku  mieszkał 200 km dalej  nigdy nie rozmawialiśmy    rozmawiał ojciec siedziałem obok  i czekałem    wydawało mi się że kiedyś żył  kanapa pachniała papierosem miał rdzewiejący czajnik  i przebarwione kubki do kawy zmarł dwanaście lat temu   sprawdziłem wczoraj w internecie  nekrologi wzmianki na facebook miejsce pracy linkedin nic
    • Na równinach Etaru bitwa trwała. Krwawa, od siedmiu lat spustoszenie siała. Siły dwóch stron ze sobą walczyły. Nie sposób powiedzieć, która z nich zła. Niszczyły obie, padały na wznak.   Ciemność rozciągała pole bitwy. Jedynie dwa gasnące płomyki ją zakłócały. Dwie świece, dwa knoty — umierały.   I dwóch jeźdźców stało naprzeciw siebie. Nie mieli jednak koni. Niewinne umarły w pierwszych latach sporu, jakby śmierć zlitowała się nad ich biednymi duszami i zasłoniła im oczy przed wojną. „Nie bójcie się, maleńkie” — pewnie szeptała — „zamknijcie oczy i chodźcie ze mną, tu nie jest miejsce dla was”.   Los nie był jednak tak litościwy dla jeźdźców. Dalej stali, ciążąc na wpół ugiętych nogach, na wpół złamanym duchu.   Wpatrywali się w siebie bez emocji. One zniknęły po pierwszej stracie. Brak w nich nienawiści czy zgryzoty — bo na co im one? Stoją po przeciwnych stronach, dzierżą wrogie godła, jednak ich serca tak samo krwawe i złamane, tak samo zmęczone i ospałe.   Jeden z nich unosi miecz. Jakby w lustro patrzył, obserwuje drugiego i milczy. Co tu mówić? Krzyk i płacz, jak dzikie zwierzęta, dawno już temu rozerwały im gardła.   Ospale się porusza — wynik starcia i tak nie ma znaczenia. Ta sama krew poleci, ten sam jęk bólu, ta sama śmierć. Jedyne, co się różni, to człowiek. Ale kogo tu ta marna istota obchodzi?   Drugi też unosi swój oręż, lekko go przechyla, jakby mu w rękach ciążył. Znów prostuje — równie ospale jak swoje odbicie.   Czekają. Czekają na znak cesarza, że już pora umrzeć za nic, dla nikogo.   Bo po każdym dniu nadejdzie noc, a po każdej nocy dzień i tak przez wieczność, aż nadejdzie śmierć.
    • @tetu ... myśli  magię mają  nie jedno  westchnienie  w real zamieniają    ubrać lub rozebrać  ładnie je trzeba  wtedy blisko  jest nieba  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego wieczoru 
    • @Łukasz Jurczyk   To bardzo ciekawe zagadnienie - udowadnia, jak ważna w wojnach jest strategia, ale ja się na tym nie znam:)) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...