Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




A jaki, Myszkino, a jaki kawałek ;-)???

Tak śmieszne dwa pierwsze wersy, że gubię się w sensownym znalezieniu ad hoc sensu dalszych słów. Poczekaj - wrócę... :-) Na pewno czegoś nie pojęłam i i wyjdę na ...no..;-)
Rączka. E.

To jest o kacu, jako żywo! Na razie nic nie wiem. Pa. ;-)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli dwa pierwsze śmieszą, to dobrze, bo bez tego byłoby za ciężko - "ataktycznego" nie zabiorę, żeby nie-wiem-kto grzmiał ;)))
"Tytuł", Elu, jest przed ostatnim wersem ;)
A, i nie za głęboki on Ci jest w całości.
Pa! :)
Opublikowano

Przejmujący, smutny tekst o zmarnowanych szansach. Zamykasz to w metaforze balu, i bardzo Cię rozumiem.
A pisk styropianu na szybie... brrrr.

Mam tę samą wrażliwość na ten dźwięk.
Szczerze wyznam, że także mam podobny bal w "doświadczeniu":(

Cieplutko pluskam,

Para:)

Opublikowano

Anno, co za wejście, ale ono dużo mówi. Znaczenie.. ataktyczny.. sprawdziałam i widzę, że bardzo Ci zależy
na tym słowie, więc nie "ruszam". Druga z kończącym wersem szeleści także dopowiedzeniami spomiędzy...
W karneciku może pustka/ciągle takie samo życie, ciągle coś/ktoś o chwilę za późno i świadomość przespania
balu/minionego czasu.. jedyne, co łączy tych dwoje. Dla mnie jest dobrze i ciekawie, bo forma krótka,
ale można z niej wyciągać i wyciągać.
Pozdrawiam... :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli dwa pierwsze śmieszą, to dobrze, bo bez tego byłoby za ciężko - "ataktycznego" nie zabiorę, żeby nie-wiem-kto grzmiał ;)))
"Tytuł", Elu, jest przed ostatnim wersem ;)
A, i nie za głęboki on Ci jest w całości.
Pa! :)



Ani jednego złego słowa nie powiedziałam o "ataktycznym". Bardzo mi się podoba - taki zbuntowany. Dlatego mnie rozbawił wczoraj ten wiersz. Jest mikroskopijnym buncikiem przeciw nieciekawym zdarzeniom z życia sfer i niesfer ;-).

To, że przesypiamy (stąd ten wczoraj skojarzony kac) mozliwości bycia razem z jakimś sensem, bez darcia uszu chrobotami - to prawda. Mam jednak wrażenie nieprzemijające, że tekst Twój ma przymrużone oko na tę prawdę. Bo cóż innego? Zawsze można zwołać inny bal... ;-).

Uściski. Elka.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miło mi, że wpadłaś z rewizytą, Anno, mimo że "kawałek" przywołał raczej niepożądane wspomnienie.

W wyjątkowo podłym nastroju się pisał, przyznaję, z wersem "drugi raz nie zaproszą nas wcale" w tle, ale postanowiłam, że peelka następnym razem położy nacisk na "niech żyje bal" - obiecuję to sobie i Tobie ;)

Dziękuję i pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli dwa pierwsze śmieszą, to dobrze, bo bez tego byłoby za ciężko - "ataktycznego" nie zabiorę, żeby nie-wiem-kto grzmiał ;)))
"Tytuł", Elu, jest przed ostatnim wersem ;)
A, i nie za głęboki on Ci jest w całości.
Pa! :)



Ani jednego złego słowa nie powiedziałam o "ataktycznym". Bardzo mi się podoba - taki zbuntowany. Dlatego mnie rozbawił wczoraj ten wiersz. Jest mikroskopijnym buncikiem przeciw nieciekawym zdarzeniom z życia sfer i niesfer ;-).

To, że przesypiamy (stąd ten wczoraj skojarzony kac) mozliwości bycia razem z jakimś sensem, bez darcia uszu chrobotami - to prawda. Mam jednak wrażenie nieprzemijające, że tekst Twój ma przymrużone oko na tę prawdę. Bo cóż innego? Zawsze można zwołać inny bal... ;-).

Uściski. Elka.

Wydłubałaś jednak, Elu - zdałam sobie sprawę, że wyszło jak wyszło dopiero po napisaniu ;)
Mrużenie oczu pomaga peelce, zwłaszcza kiedy myśli, że jest panią swojego rytmu. To prawda - póki trwa nasz "bal", zawsze można zmienić lokal ;)

Pozdrawiam, Elu, szczególnie serdecznie i nieco smętnie, bo nie zajrzę tu, ani nigdzie indziej w Sieci przez siedemnaście dni.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jak ja się cieszę, kiedy Czytelnik sam sobie wszystko dopowie, ale chyba nie jestem w tym szczególnie egzotyczna ;)
Tak, "ataktyczny" jest ważny, bo daje peelce namiastkę poczucia niezależności, a brzmienie "a-taktyczny" miało służyć przedstawieniu peelki w pozytywnym świetle, jako osoby, która nie ima się żadnej taktyki. Takie tam...

Dziękuję, pozdrawiam i do poczytania po przerwie :)


PS
Przepraszam, Nato, za zamieszanie w kolejności odpowiedzi, ale padam po całym dniu gonitwy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Ja, Anno, mam już playlistę ułożoną, zdaje się, do końca balu, ale mojej peelce, jeśli trzeba będzie, z dyni, z pyłu gwiezdnego, czy z czego tam znajdę, zmajstruję taki pojazd, jaki jej się zamarzy. Aż tyle mogę dla niej zrobić - mam gest, prawda? ;))

Pozdrawiam i życzę spełnienia tego, czego sama sobie życzysz, Anno :)
Opublikowano

Skoro jednak zagrają ten kawałek, wspólny, to nie jest tak źle. Szykuj karnecik i zasłoń uszy przed tym rzeczywiście obrzydliwym dźwiękiem. Styropian po szybie, paznokieć po tablicy itd.
Krótko Anno, ale ile treści i myślenia przy tym!

Pozdrawiam
Lilka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...