Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czasu czasu mi trzeba!
by wyrwał z za kurtyny!
szponami zahaczył marionetki nitkę!

bym...

rozgołębiła bezmanne niebo
przenikając pustynnią ciszy

wykiełkowała w czyichś oczach
pulsem łąki
woń wijącej w łonie słońca

stąpała na szamańskim węglu
rumianego magią żaru


popiół rozszarpanych płatków...

zegar szepcze z minaretu
o utopijnej krainy skryciu
gdzie ubarwia szarości lico
żyjąc harmonijnie z czasem

Opublikowano

"rozgołębiła
odetchnęła
wykiełkowała
nie kołysała
stąpała"

nie uważasz że troszkę tego za dużo?
wydaje mi się, że spokojnie jedną lub dwie zwrotki mogłabyś wywalić..
przez nie wiersz staje się monotonny i nudny

oprócz tego praktycznie nie czepiam się o nic
prócz tego, że "obejrzałam się" jakoś tak nijak brzmi
no i proszę.. po co tyle wielokropków?

hmm.. żeby skonkretyzować.. wiersz nie jest zły, ale trzeba nad nim popracować :)

pozdrawiam
Emilka

Opublikowano

W gruncie rzeczy, jak widzę, tęsknimy do tego samego, oby żadne z nas tak utopijnie. Powietrze mieć, dwie nogi mieć, dwie ręce mieć - nie mieć tego wszystkiego, co na co dzień mieć wypada. Albo inaczej: mieć to wszystko - i jeszcze widzieć w tym sierść, sierść którą się warto otulać. W każdym razie: być inaczej.

Co z wierszem? Podoba mi się w nim przede wszystkim ostatnia strofa (po jej tonie poznałbym Cię nawet, gdybyś nazwała się Groszkiem), podchodzi mi też "czas, [którego] mi trzeba", "kiełkowanie" i "szamańskie węgle". Te dwa ostatnie widzę jak na dłoni; ta "łąka" też się wizualizuje przednio. I - wracając do ostatniej strofy - wyobraził mi się łatwo minaret. Mój dziadek ma w pokoju taki sam :)

Koniec końców myślę jednak, żeś troszkę wiersz przegadała. Dlatego, gdybym miał Ci radzić, to bym trochę wiersz poobcinał jeszcze - przecież te obrazy, jakie przekazujesz, to jakby kolaż; wystarczy, że się będą mglić, a już będą dawały wyobrażenie. Zrezygnowałbym też z przerzutni, gdzie się da (będzie wyglądało naturalniej) i zamieniłbym to "bym..." na inną po prostu formę tych następujących czasowników. Ja wiem, brzmi strasznie zawile - ale chodzi mi (na przykład, jeno fragment wklejam) o coś takiego:

czasu czasu mi trzeba!
by chwycił wyrwał!
szponami zahaczył nitkę marionetki!

a rozgołębię bezmanne niebo
otetchnę ciszą

wykiełkuję w czyichś oczach
pulsem łąki
woń wijącej w słońcu


Rzecz jasna to jest Twój wiersz - więc to w sumie jest bezczelne, że się tak wtrącam :) Ale ja, jak powszechnei wiadomo, okropny jestem niepomiernie :)

Wracając do ciekawszych ode mnie tematów: jest coś w tym wierszu, co mnie do niego przykuwa. Może to jest po prostu fakt, że Cię znam na co dzień - a to jest okazja, bym Cię poznał lepiej. Może to jest po prostu ciekawskość, wiwisekcja - ale przecież rzeczy, które się pisze w wierszu, nie nosi się jak naszywki. Więc, że na co dzień łatwiej się śmiać, niż dumać - to tu chce mi się dumać. Niepomiernie. :)

A może to nie to. Może po prostu piszesz ciekawie. W każdym razie coś w tym wierszu jest. Ja myślę, że przede wszystkim obrazy - które jednak byś jeszcze mogła dopieścić. Bo przecież potrafisz :)

Alem się znowu rozpisał...
Pozdrawiam i przepraszam, żem się tak wymądrzał :)

Opublikowano

No, Panie Antoni - Pański kurs jeszcze wzrasta; chcąc - nie chcąc uratował Pan wiersz przed generalną krytyką, co jest jakby strąceniem "w otchtań" :)
Licząc, że autorka z rad Pańskich skorzysta, dołożę jeszcze zarzut zbytniej miłości do podłych inwersji (np. "o utopijnej krainy skryciu") i postulat opuszczenia takich fragmentów "...". Czekajmy zatem na "dzieła poprawę" :)
pzdr. bezet

Opublikowano

naprawdę BARDZO SERDECZNIE dziękuję za wszystkie komentarzyki,oczywiscie z Panem Antonim na piedestale;))za delikatny,podtrzymywany na poetyckiej dłoni lot "w otchlań";)
wiem...jestem nadpobudzona inaczej,więc wiele nie zmienilam w tym moim wierszyku,ale z perpektywy godziny,wydaje mi się,iż wystarczy;)"bym..."wezmę pod swój obronny płaszczyk,nie weim,moze CZAS otworzy mi oczy by to zmienić,poki co chcialabym by lawirowalo w przestrzeni tejze początkującej tworczosci(co mnie przygnalo,by wzbić się na wyzyny "poezji wspolczesnej?!"ale mam nadzieję,ze nikt nie ma mi tego za złe;)
JESZCZE RAZ GOŁĘBIO DZIĘKUJĘ!

szacuneczek;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Pierwszy jest dla mnie jak zjedzenie naraz całej bombonierki.   Drugi o wiele lepszy, bo mniej tam naupychane śliczności. Kok kojarzy się ze słusznym wiekiem (babuniowym), a siłę można czerpać z doświadczenia, z życia, którym podmiotka nieustannie się cieszy. Pomimo upływu czasu i konieczności zapewnienia sobie w pewnym momencie - bezpieczeństwa,, komfortu i stabilności, w głębi siebie zachowuje duchową dziewczęcość. Białe płatki, bibułka z  pierwszych dwóch linijek przywodzą na myśl obraz młodziutkiej panny marzącej o pierwszej miłości, może piszącej pierwsze listy, może zapisującej pierwsze kartki w sztambuchu. Wyszła zgrabna konfrontacja tej w koku z tą od płatków.
    • @andreas  :)) Fajnie, Słonecznej niedzieli :) @Dominika Moon Aż tak? Dziękuję :)
    • Bardzo dużo emocji, ale mimo wszystko to za mało na wiersz. Bezowocnia przykuwa uwagę, jako brak siły sprawczej, sił witalnych. W daremnym oczekiwaniu nieobecność ojca oznacza niemożliwość przekazywania dalej życia, więc wnętrze podmiotu lirycznego jest martwe. Zdaje on sobie jednocześnie sprawę z ułomności i jałowości własnej wyobraźni, którą bezskutecznie próbuje wypełnić puste miejsce.
    • fajne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        niby pozornie wszystko to samo ten sam ocean ta sama woda ale już tyle nam powiedziano coś zrobić trzeba ująć czy dodać   noże wyciągnąć jakoweś wnioski zanim kolejna wybuchnie heca albo oznajmić w sposób najprostszy ludziom wokół cóż szkodzi obiecać   słysząc to księżyc z lekkim uśmiechem kiedy jest w pełni puści nam oko na wodzie fale wiatr nagle wznieci ludzie się zbudzą kiedy przemokną :))  
    • Trzymaj moją dłoń tak mocno jak tylko będziesz mógł Kojącym snem podkreślaj swą widoczność  Do najżyczliwszej skroni tul   Teraz jest o wiele bardziej chciwy Twej obecności umysł mój Dziel sercem swym jak najuczciwiej Emocjonalny wdziewaj strój   Nie puszczaj mnie i w dal nie wpychaj Tysiącom kroków złych W zlęknionej bańce nie oddychaj Nie odnoś sił na życia strych   Za rękę trzymaj mnie tak mocno Jak tylko będziesz mógł  Poczekam tu w tej bezowocni Wyimaginowany ojcze mój
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...