Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

[color=green]Utwór jest wynikiem rozważania m.in. następujących natchnionych przez Boga wypowiedzi:[/color]

Objawienie 2, 29: Słuchaj, co duch mówi do zborów - (b.k.)

Mateusza 24, 36-51: O dniu owym i godzinie nie wie nikt - ani aniołowie niebios, ani Syn, tylko sam Ojciec. Jakie bowiem były dni Noego, taka też będzie obecność Syna Człowieczego. Bo jacy byli w owych dniach przed potopem - jedli i pili, mężczyźni się żenili, a kobiety wydawano za mąż, aż do dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie zwrócili na nic uwagi, aż przyszedł potop i zmiótł ich wszystkich - tak będzie z obecnością Syna Człowieczego. Wtedy dwaj będą w polu: jeden będzie wzięty, a drugi pozostawiony; dwie będą mleć w żarnach: jedna będzie wzięta, a druga pozostawiona. Dlatego czuwajcie, gdyż nie wiecie, którego dnia wasz Pan przyjdzie. Ale wiedzcie to jedno, że gdyby gospodarz wiedział, o której straży przyjdzie złodziej, czuwałby i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy okażcie się gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie. Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad członkami czeladzi swojej, aby im dawał pokarm we właściwym czasie? Szczęśliwy ów niewolnik, jeśli jego pan, przybywszy, zastanie go tak czyniącego! Zaprawdę wam mówię: Ustanowi go nad całym swoim mieniem. Ale gdyby ów zły niewolnik rzekł w swoim sercu: "Mój pan zwleka" i gdyby zaczął bić swych współniewolników oraz jeść i pić z niepoprawnymi pijakami, pan owego niewolnika przyjdzie w dniu, którego ten się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna, i ukarze go z największą surowością, i wyznaczy mu dział z obłudnikami. Tam będzie płakał i zgrzytał zębami. - (b.k.)

1 Piotra 2, 15-17: Taka bowiem jest wola Boża, żebyście, czyniąc dobro, niejako nałożyli kaganiec ignoranckiej mowie ludzi nierozsądnych. Bądźcie jako ludzie wolni, ale nie używajcie swej wolności jako osłony dla zła, lecz tak, jak niewolnicy Boży. Szanujcie ludzi wszelkiego pokroju, miłujcie całą społeczność braci, Boga się bójcie (...) - (b.k.)

Judy 3-8: (...) dokładałem wszelkich starań, aby do was pisać o wybawieniu, którego się wspólnie trzymamy, uznałem za konieczne napisać do was, żeby was usilnie zachęcić do podjęcia ciężkiej walki o wiarę, raz na zawsze przekazaną świętym. Czynię to dlatego, że wśliznęli się pewni ludzie, którzy dawno temu zostali przez Pisma wyznaczeni na ten sąd, ludzie bezbożni, obracający niezasłużoną życzliwość naszego Boga w usprawiedliwienie rozpasania oraz sprzeniewierzający się naszemu jedynemu Właścicielowi i Panu, Jezusowi Chrystusowi. Pragnę wam przypomnieć - mimo iż wszystko raz na zawsze wiecie - że Jehowa, chociaż wybawił lud z ziemi egipskiej, potem [u]zgładził tych, którzy nie okazali wiary[/u]. Aniołów zaś, którzy nie zachowali swego pierwotnego stanowiska, lecz opuścili swe właściwe miejsce mieszkania, zatrzymał wiekuistymi więzami w gęstej ciemności na sąd wielkiego dnia. Tak też Sodoma i Gomora oraz miasta wokół nich, gdy już w ten sam sposób jak tamci bez umiaru pogrążyły się w rozpuście i poszły za ciałem ku pożyciu sprzecznemu z naturą, stanowią dany nam ostrzegawczy przykład przez to, że ponoszą sądową karę ognia wiecznego. Podobnie jednak i ci ludzie, rojący sny, kalają ciało i lekceważą zwierzchnictwo oraz mówią obelżywie o chwalebnych. - (b.k.)

Dzieje Apostolskie 17, 11; 12: (...) byli szlachetniej usposobieni niż tamci w Tesalonice, bo przyjęli słowo z największą gotowością umysłu, każdego dnia starannie badając Pisma, czy tak się rzeczy mają. Toteż wielu z nich uwierzyło (...) - (b.k.)

Objawienie 21, 1-8: I ujrzałem nowe niebo i nową ziemię; bo poprzednie niebo i poprzednia ziemia przeminęły i morza już nie ma. Ujrzałem też miasto święte - Nową Jerozolimę, zstępującą z nieba od Boga i przygotowaną jako oblubienica przyozdobiona dla swego małżonka. Wtedy usłyszałem donośny głos od tronu, mówiący: "Oto namiot Boga jest z ludźmi i On będzie przebywać z nimi, a oni będą jego ludami. I będzie z nimi sam Bóg. 4 I otrze z ich oczu wszelką łzę, i śmierci już nie będzie ani żałości, ani krzyku, ani bólu już nie będzie. To, co poprzednie, przeminęło". I Zasiadający na tronie rzekł: "Oto czynię wszystko nowe". Mówi też: "Napisz, ponieważ [u]słowa te są wierne i prawdziwe[/u]". I rzekł do mnie: "Stało się! Jam jest Alfa i Omega, początek i koniec. Każdemu spragnionemu dam darmo ze źródła wody życia. Każdy zwyciężający odziedziczy to wszystko i ja będę jego Bogiem, a on będzie moim synem. Ale co do tchórzów i tych bez wiary, i obrzydliwych w swej plugawości, i morderców, i rozpustników, i uprawiających spirytyzm, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców - ich dział będzie w jeziorze płonącym ogniem i siarką. To oznacza drugą śmierć”.

[color=red]W zamyśle autora wiersza, cytaty mają na celu pomóc odbiorcy lepiej pojąć jego przesłanie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przede wszystkim: Dziękuję. Nie tylko za wgląd i czytanie..

Tak. Z mojego słownictwa (zdaje się że uparcie) nie eliminuję kilkunastu słów dla mnie przepięknych, choć czasami zdaje się, że nie dzisiejszych. Przez to odstręczam być może wielu, ale.. No zobacz Judyt, jak to jest z tą wadzącą ci w utworze partykułą WSZAK - wszak nie sposób ją (mi) zastąpić niekiedy.. Przecież jej użycie nawiązuje do sytuacji, lub do czyjejś opinii, podkreślając oczywistość osądu, stwierdzenia, opinii. Oczywistą wręcz prawdą jest, że nastały czasy krytyczne, trudne do zniesienia, jak to przewidział Jehowa Bóg i objawił w natchnieniu ap. Pawłowi, który przepowiednię o tym utrwalił pisząc 2 list do Tymoteusza 3, 1-5. Wszak dlatego w wierszu użyłem wszak. Cny to słowo dość literackie i jednosylabowe przede wszystkim. Do tego ma piękne i dość obszerne znaczenie: cnotliwy, zacny, dobrotliwy. Jakże się więc nim nie posługiwać?! Snadnie, to kolejne przepiękne słowo, które w czasach obecnych, w których lansowany jest m.in. relatywizm, stało się rzadziej używane. A przecież jedno z jego znaczeń (w zależności od kontekstu) to WIDOCZNIE (od słowa "snadź"). Jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że publikacje pomocne w poznawaniu nauk biblijnych są powszechnie dostępne w ponad 80 językach i 235 krajach świata to SNADŹ Pan Jezus Chrystus ustanowił wiernego i roztropnego niewolnika - świadczy o tym obfitość duchowego pokarmu - internetowe dowody tego są dostępne pod adresem: www.jw.org

Cieszę się twoją uwagą i.. serdecznością, także.. odwzajemnianych z estymą pozdrowień :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przede wszystkim: Dziękuję. Nie tylko za wgląd i czytanie..

Tak. Z mojego słownictwa (zdaje się że uparcie) nie eliminuję kilkunastu słów dla mnie przepięknych, choć czasami zdaje się, że nie dzisiejszych. Przez to odstręczam być może wielu, ale.. No zobacz Judyt, jak to jest z tą wadzącą ci w utworze partykułą WSZAK - wszak nie sposób ją (mi) zastąpić niekiedy.. Przecież jej użycie nawiązuje do sytuacji, lub do czyjejś opinii, podkreślając oczywistość osądu, stwierdzenia, opinii. Oczywistą wręcz prawdą jest, że nastały czasy krytyczne, trudne do zniesienia, jak to przewidział Jehowa Bóg i objawił w natchnieniu ap. Pawłowi, który przepowiednię o tym utrwalił pisząc 2 list do Tymoteusza 3, 1-5. Wszak dlatego w wierszu użyłem wszak. Cny to słowo dość literackie i jednosylabowe przede wszystkim. Do tego ma piękne i dość obszerne znaczenie: cnotliwy, zacny, dobrotliwy. Jakże się więc nim nie posługiwać?! Snadnie, to kolejne przepiękne słowo, które w czasach obecnych, w których lansowany jest m.in. relatywizm, stało się rzadziej używane. A przecież jedno z jego znaczeń (w zależności od kontekstu) to WIDOCZNIE (od słowa "snadź"). Jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że publikacje pomocne w poznawaniu nauk biblijnych są powszechnie dostępne w ponad 80 językach i 235 krajach świata to SNADŹ Pan Jezus Chrystus ustanowił wiernego i roztropnego niewolnika - świadczy o tym obfitość duchowego pokarmu - internetowe dowody tego są dostępne pod adresem: www.jw.org

Cieszę się twoją uwagą i.. serdecznością, także.. odwzajemnianych z estymą pozdrowień :)

Mądre rozważania, naprawdę czytelne, no chyba że luminarze niedopisali..;)
Rzeknę - nie eliminuj tych słów, one mają swoiste znaczenie li tylko dla siebie.
Skąd to zwątpienie? Skoro nie przebrnie to chyba o poziomie czytelnika świadczy, czyż nie? A tu sami poeci-znawcy przecie ))

Z pozdrowieniami +))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przede wszystkim: Dziękuję. Nie tylko za wgląd i czytanie..

Tak. Z mojego słownictwa (zdaje się że uparcie) nie eliminuję kilkunastu słów dla mnie przepięknych, choć czasami zdaje się, że nie dzisiejszych. Przez to odstręczam być może wielu, ale.. No zobacz Judyt, jak to jest z tą wadzącą ci w utworze partykułą WSZAK - wszak nie sposób ją (mi) zastąpić niekiedy.. Przecież jej użycie nawiązuje do sytuacji, lub do czyjejś opinii, podkreślając oczywistość osądu, stwierdzenia, opinii. Oczywistą wręcz prawdą jest, że nastały czasy krytyczne, trudne do zniesienia, jak to przewidział Jehowa Bóg i objawił w natchnieniu ap. Pawłowi, który przepowiednię o tym utrwalił pisząc 2 list do Tymoteusza 3, 1-5. Wszak dlatego w wierszu użyłem wszak. Cny to słowo dość literackie i jednosylabowe przede wszystkim. Do tego ma piękne i dość obszerne znaczenie: cnotliwy, zacny, dobrotliwy. Jakże się więc nim nie posługiwać?! Snadnie, to kolejne przepiękne słowo, które w czasach obecnych, w których lansowany jest m.in. relatywizm, stało się rzadziej używane. A przecież jedno z jego znaczeń (w zależności od kontekstu) to WIDOCZNIE (od słowa "snadź"). Jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że publikacje pomocne w poznawaniu nauk biblijnych są powszechnie dostępne w ponad 80 językach i 235 krajach świata to SNADŹ Pan Jezus Chrystus ustanowił wiernego i roztropnego niewolnika - świadczy o tym obfitość duchowego pokarmu - internetowe dowody tego są dostępne pod adresem: www.jw.org

Cieszę się twoją uwagą i.. serdecznością, także.. odwzajemnianych z estymą pozdrowień :)

Mądre rozważania, naprawdę czytelne, no chyba że luminarze niedopisali..;)
Rzeknę - nie eliminuj tych słów, one mają swoiste znaczenie li tylko dla siebie.
Skąd to zwątpienie? Skoro nie przebrnie to chyba o poziomie czytelnika świadczy, czyż nie? A tu sami poeci-znawcy przecie ))

Z pozdrowieniami +))


Anno.. no.. przemiło czytać, nie tyle dla tego, że twój głos mnie popiera, ale.. jakoś tak. Ach.. Zrozumienie - jakże miło go doznawać ..i to upewnianie co do słuszności używania tak pojemnych, wymownych słów oraz.. pozdrowienia.. Dziękuję.. także za plus. Odwzajemniam pozdrowienia z atencją ci należną i serdecznością :) Życzę też pięknego, miłego życia i.. bazującej na nim twórczości :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przede wszystkim: Dziękuję. Nie tylko za wgląd i czytanie..

Tak. Z mojego słownictwa (zdaje się że uparcie) nie eliminuję kilkunastu słów dla mnie przepięknych, choć czasami zdaje się, że nie dzisiejszych. Przez to odstręczam być może wielu, ale.. No zobacz Judyt, jak to jest z tą wadzącą ci w utworze partykułą WSZAK - wszak nie sposób ją (mi) zastąpić niekiedy.. Przecież jej użycie nawiązuje do sytuacji, lub do czyjejś opinii, podkreślając oczywistość osądu, stwierdzenia, opinii. Oczywistą wręcz prawdą jest, że nastały czasy krytyczne, trudne do zniesienia, jak to przewidział Jehowa Bóg i objawił w natchnieniu ap. Pawłowi, który przepowiednię o tym utrwalił pisząc 2 list do Tymoteusza 3, 1-5. Wszak dlatego w wierszu użyłem wszak. Cny to słowo dość literackie i jednosylabowe przede wszystkim. Do tego ma piękne i dość obszerne znaczenie: cnotliwy, zacny, dobrotliwy. Jakże się więc nim nie posługiwać?! Snadnie, to kolejne przepiękne słowo, które w czasach obecnych, w których lansowany jest m.in. relatywizm, stało się rzadziej używane. A przecież jedno z jego znaczeń (w zależności od kontekstu) to WIDOCZNIE (od słowa "snadź"). Jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że publikacje pomocne w poznawaniu nauk biblijnych są powszechnie dostępne w ponad 80 językach i 235 krajach świata to SNADŹ Pan Jezus Chrystus ustanowił wiernego i roztropnego niewolnika - świadczy o tym obfitość duchowego pokarmu - internetowe dowody tego są dostępne pod adresem: www.jw.org

Cieszę się twoją uwagą i.. serdecznością, także.. odwzajemnianych z estymą pozdrowień :)

Mądre rozważania, naprawdę czytelne, no chyba że luminarze niedopisali..;)
Rzeknę - nie eliminuj tych słów, one mają swoiste znaczenie li tylko dla siebie.
Skąd to zwątpienie? Skoro nie przebrnie to chyba o poziomie czytelnika świadczy, czyż nie? A tu sami poeci-znawcy przecie ))

Z pozdrowieniami +))


Anno.. no.. przemiło czytać, nie tyle dla tego, że twój głos mnie popiera, ale.. jakoś tak. Ach.. Zrozumienie - jakże miło go doznawać ..i to upewnianie co do słuszności używania tak pojemnych, wymownych słów oraz.. pozdrowienia.. Dziękuję.. także za plus. Odwzajemniam pozdrowienia z atencją ci należną i serdecznością :) Życzę też pięknego, miłego życia i.. bazującej na nim twórczości :)


Stempelku R.
Tak piękne mamy życie jak wiele piękna nosimy w sobie... gorzej z twórczością /raczkowanie moje takie/;))
Lubię takie pisanie jak Twoje)
Ukontentowana Anna N.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przede wszystkim: Dziękuję. Nie tylko za wgląd i czytanie..

Tak. Z mojego słownictwa (zdaje się że uparcie) nie eliminuję kilkunastu słów dla mnie przepięknych, choć czasami zdaje się, że nie dzisiejszych. Przez to odstręczam być może wielu, ale.. No zobacz Judyt, jak to jest z tą wadzącą ci w utworze partykułą WSZAK - wszak nie sposób ją (mi) zastąpić niekiedy.. Przecież jej użycie nawiązuje do sytuacji, lub do czyjejś opinii, podkreślając oczywistość osądu, stwierdzenia, opinii. Oczywistą wręcz prawdą jest, że nastały czasy krytyczne, trudne do zniesienia, jak to przewidział Jehowa Bóg i objawił w natchnieniu ap. Pawłowi, który przepowiednię o tym utrwalił pisząc 2 list do Tymoteusza 3, 1-5. Wszak dlatego w wierszu użyłem wszak. Cny to słowo dość literackie i jednosylabowe przede wszystkim. Do tego ma piękne i dość obszerne znaczenie: cnotliwy, zacny, dobrotliwy. Jakże się więc nim nie posługiwać?! Snadnie, to kolejne przepiękne słowo, które w czasach obecnych, w których lansowany jest m.in. relatywizm, stało się rzadziej używane. A przecież jedno z jego znaczeń (w zależności od kontekstu) to WIDOCZNIE (od słowa "snadź"). Jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że publikacje pomocne w poznawaniu nauk biblijnych są powszechnie dostępne w ponad 80 językach i 235 krajach świata to SNADŹ Pan Jezus Chrystus ustanowił wiernego i roztropnego niewolnika - świadczy o tym obfitość duchowego pokarmu - internetowe dowody tego są dostępne pod adresem: www.jw.org

Cieszę się twoją uwagą i.. serdecznością, także.. odwzajemnianych z estymą pozdrowień :)

Mądre rozważania, naprawdę czytelne, no chyba że luminarze niedopisali..;)
Rzeknę - nie eliminuj tych słów, one mają swoiste znaczenie li tylko dla siebie.
Skąd to zwątpienie? Skoro nie przebrnie to chyba o poziomie czytelnika świadczy, czyż nie? A tu sami poeci-znawcy przecie ))

Z pozdrowieniami +))


Anno.. no.. przemiło czytać, nie tyle dla tego, że twój głos mnie popiera, ale.. jakoś tak. Ach.. Zrozumienie - jakże miło go doznawać ..i to upewnianie co do słuszności używania tak pojemnych, wymownych słów oraz.. pozdrowienia.. Dziękuję.. także za plus. Odwzajemniam pozdrowienia z atencją ci należną i serdecznością :) Życzę też pięknego, miłego życia i.. bazującej na nim twórczości :)


Stempelku R.
Tak piękne mamy życie jak wiele piękna nosimy w sobie... gorzej z twórczością /raczkowanie moje takie/;))
Lubię takie pisanie jak Twoje)
Ukontentowana Anna N.


Tak. Od wewnętrznego piękna zewnętrzny świat pięknieje... również dzięki temu, że tryskamy wówczas pięknymi wypowiedziami - jak oznajmił Nauczyciel: z obfitości serca usta mówią - śmiem dodać, że ręce też piszą (ręce, bo obiema pisujemy przy użyciu klawiatury). Raczkowanie jest urocze dla tych, którzy darzą miłością raczkującego - jakże mnie cieszyło, gdy moje szkraby raczkowały.. i teraz też, raczkują w innym sensie.. Raczkuj Anno ku radości Najwyższego i... tez mojej :) Życzę powodzenia we wszystkim co dobre i samych niepowodzeń w tym, co miało by być złe - nie tylko dla ciebie.. :)
Opublikowano

jednak nie jestem pewna, czy tego typu stylistyka ma szansę przejść, choć staropolszczyzna piękna(i nie chodzi tu o dochodzenie o prawdzie o niej), to trudna do przyjęcia- takie moje zdanie- ale z wielkim znakiem zapytania może znajdą się chętni by ją chłonąć(?), J.

Opublikowano

Dziękuję Judyt, że jesteś.. też ze mną szczera. Myślę, że nie chcesz na źle mojemu rozwojowi i twórczości, więc tym bardziej dziękuję za kolejny wgląd i uwagę. Za twoim obstawaniem, kryją się racje do uwzględnienia przeze mnie.. Słuchanie ich w korelacji z tym czemu dałem wyraz będzie jeszcze większą moją troską i myślę, że objawi się w bardziej umiarkowanym stosowaniu dotąd stosowanych środków wyrazu. Cieszę się twoja uwagą i.. twórczością :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zawsze jestem szczera. Proszę. Chyba powinieneś pisać prozę- jest bardziej obszerna- oczywiście mówię to dobrotliwie, a nie uszczypliwie.
J.(:

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. taka na odległość rzęs

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Każdy z nas ma jakieś "gdzieś gdzie jeszcze nie był a bardzo chce" Pozdrawiam serdecznie 
    • @Wiechu J. K. zielsko anielsko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @aff dziękuję Agatko  Twoje słowa są niezwykle budujące

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...